Wczoraj odświerzyłem Casablankę z 1942r.
Poprzednio oglądałem jako zielony nastolatek..
Teraz już z inną świadomością ogarniałem drugie tło, poza Humpfreyem i Ingrid..
Uderzyło mnie najbardziej w filmie, jak w początku lat 40'tych idealizowano jeszcze wizerunek niemieckich oficerów i pokazano ich jako uczciwych i słownych. Ani mi się nie śniło, że w czasie, gdy niemieckie obozy zagłady pracowały pełną mocą, machina wojenna przetoczyła się już przez całą Europę i kroczyła w kierunku Moskwy , gdzie informacje o faktycznych zamiarach, zachowaniu Niemców i tragedii ludności w okupowanych krajach była już faktem znanym w amerykańskim kultowym filmie nie pokazano nic, co mogłoby świadczyć o ich zezwierzęceniu..
Podobnie uciekinier z Czechosłowacji - główny filmowy wróg Niemiecki, najważniejsza persona ruchu oporu, dżentelmen - po dżentelmeńsku że wzajemnością rozmawia z tymże Niemcami...
Wszakże nie o Tym jest ten film, ale polecam obejrzeć ... Ingrid Bergmann.. super..