Rafał,
ja też nie potrafię tak ładnie pisać jak @Edmund Exley dlatego wkleję cytat opinii z filmweb co oddaje po części moje spostrzeżenia:
Niestety nie wyszedł
a główną przyczyną jest to, że trudno się tu na kimkolwiek emocjonalnie zaczepić. Nie budzą wyraźnej sympatii Indianie, którzy są tu pokazani stereotypowo, bez głębi, którzy są bierni i w obliczu morderstw działają wyjątkowo niemrawo. A z drugiej strony mamy same odrażające postacie. W ogóle pomysł, byśmy przez zdecydowaną większość filmu byli właśnie z nimi, i zwłaszcza by głównym bohaterem uczynić kogoś tak odpychającego jak Ernest był fatalny. Przez to oglądanie filmu przypomina bardziej wizytę w muzeum zbrodni na Indianach - oglądamy to wszystko bez większego zaangażowania. W takiej sytuacji długość filmu jest gwoździem do trumny - człowiek wychodzi z kina naprawdę wymęczony.