Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zegarkowo_rowerowo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    160
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez zegarkowo_rowerowo

  1. Sponsorem dzisiejszej przejażdżki był ...rzepak 😉
  2. Przyszedł czas na Giro, więc odpowiednie bidony wjechały 😉
  3. Dziwny to był ostatni czas... Ostatni weekend, a i poniedziałek jeszcze, to piękna pogoda. A co najważniejsze ciepło było i wreszcie na krótko można było pojeździć. Od środy natomiast masakra... Dużo chłodniej i wiatr, który dodatkowo potęgował uczucie chłodu 🥶 No ale coś tam się udało pojeździć, a jutro odpoczynek...
  4. No to pojeździj. U mnie blokowało się przednie koło, co wyłapałem dopiero, jak prowadziłem rower po przejażdżce. W czasie jazdy nawet tego nie zauważyłem.
  5. Może być lekko zwichrowana tarcza... To też trzeba zbadać. Mi to się ostatnio przytrafiło w gravelu. Tarczę udało się na tyle naprostować, że problem zniknął. Generalnie, jeśli to jest lekkie ocieranie, to na początek proponuję trochę pojeździć, bo może faktycznie się ułożą.
  6. Taki weekend, że trudno było usiedzieć. Powoli zaczyna to jakoś wyglądać 😉
  7. zegarkowo_rowerowo

    Buty

    Sk store, Warsaw Sneaker Store...
  8. Wczoraj solo, dziś w towarzystwie i interwałowo 😉
  9. Chętnie bym coś polecił ...ale nigdy tam nie jeździłem 😉 Jeżdżę z Danielem na Kalonce (Łódź), a do tego wszystko w okolicy Głowna i trasy Głowno Gold Race.
  10. Hmm... Po powrocie z Hiszpanii tu u mnie znowu jest więcej jeżdżenia po płaskim, stąd moge już powiwdzieć, że różnica jednak ...jest 😉 To nie jest fundamentalna zmiana, ale mam wrażenia, że rower lepiej po prosti się napędza, koła lepiej niosą. Ale może jest i tak, że to efekt treningów w Calpe, bo teraz to nawet mój zimowy rower jakiś taki lekki się wydaje 😀
  11. Coś tam w tym tygodniu udało się już pojeździć. Jak wyszedłem z przeziębienia, które przypałętało się po powrocie z Hiszpanii...
  12. Czas na małe podsumowanie mojego wyjazdu do Calpe... Tym razem bez zdjęć, skoro i tak na bieżąco nimi spamowałem 😉 W sumie jeździłem 8 dni. W tym czasie przejechałem 745 km, choć z mojej perspektywy istotniejszy jest czas spędziny na rowerze - w sumie było to ok. 30 godzin. Jak na początek sezonu, kiedy dopiero zaczynam jeździć na rowerze, to całkiem sporo. Do tego ok. 11 800 m up, a więc norma, którą zazwyczaj wyrabiam na 40 przejażdżkach w swojej najbliższej okolicy 😉 A samo Calpe? Na pewno jest kolarskie i to widać na każdym kroku. Pewnie jeszcze bardziej w styczniu, kiedy zjeżdżają się tu ekipy z World Touru (w tym sezonie było ich w samym Calpe 13). Na pewno komuś takiemu jak mi, kto jeździ na co dzień w płaskopolsce, daje możliwość zmierzenia się z podjazdami. Może nie są one przesadnie strome (oczywiście ścianki koło 18-20 % też tu są), ale dość długie - najdłuższa wersja podjazdu na Port de Tudons to ok. 26 km i to już faktycznie potrafi dać w kość, o czym sam się przekonałem... Pewnie do Calpe jeszcze wrócę, tym bardziej, że znajomość z Danielem to dodatkowe możliwości, które zazwyczaj trudno jest uświadczyć. Daniel trochę żałował, że w tym czasie nie ma tu już zawodników Soudal Quick Step, bo być może byłaby sposobność spotkać się z Remco czy Julianem 😉 Tym bardziej, że Daniel jest od tego roku partnerem tego teamu i jego kontrakt zakłada takie możliwości. Na pewno następnym razem założę kasetę 11-32. Posłuchałem Daniela, wedle którego tu wszystko da się podjechać na dużym blacie. Może i da się. Ja tak próbowałem przez pierwsze dwa dni i moje kolana nie podziękowały mi za to. Na pewno wiedząc o tym, że jeżdżenia jest sporo, a nie na 2 czy 3 dni, nie będę się w pierwszych dniach "zaginał", bo i taki błąd popełniłem... Na pewno będę też jadł mniej na takich wyjazdach 😉 To w ogóle ciekawa sprawa z jedzeniem, bo tylko jeden z nas każdego dnia jadł coraz mniej - był to Daniel, który twierdzi, że za duża ilość jedzenia obciąża wątrobę, a to nie pomaga w jeżdżeniu... Trochę brakowało mi tego, z czym miałem do czynienia na "kawowym" wypadzie w Karkonosze w zeszłym roku - plików .gpx z trasami, bo tu wszystko było na spontanie i nawet jak coś było planowane, to te plany i tak w czasie jazdy się zmieniały. Mi to nie do końca odpowiada... No i rower mega się sprawował, choć żeby przygotować go do transportu, to potrzebna jest dodatkowa gimnastyka 😉 Swoją drogą, kilka dni temu Cannondale pokazał nowego SuperSixa. Geometria i sztywność ramy jak do tej pory, ale poprawili kilka dziwnych rozwiązań, które ma moja generacja. Ja jednak zostaję przy swoim - rama zdecydowanie mi pasuje, a z czasem rozważę przejście na Ultegrę Di2. Koła Evanlite, na stożku 45 mm też dały radę, choć nie mam wątpliwości, że one jednak najlepiej na płaskim się sprawują. Reasumując, Calpe zdecydowanie polecam, szczególnie kiedy pogoda tam dopisuje. My w tym roku zdecydowanie mieliśmy szczęście do pogody. Jutro powrót do kraju i zderzenie z rzeczywistością 😉
  13. Dziś etap przyjaźni (chwilami) i kolarstwo kaloryczne 😉 Generalnie nieco więcej po płaskim, niż w ostatnich dniach...
  14. Po dniu odpoczynku kolejny wypad. To ten czas, kiedy tworzą się już podgrupy... Ja wybrałem się dziś na La Vall d'Ebo, a później odłączyłem się od koni i zamiast jechać po raz trzeci Coll de Rates, podjechałem pod Bernię od Jalon... Pewnie jutro cała grupa razem pojedzie, bo to nasz ostatni dzień jeżdżenia na Costa Blanca... A później ...zderzenie z zimą w kraju ☃️
  15. Była pokusa, żeby jechać, szczególnie jak koło 10tej, na korytarzach hotelowych słychać było piasty rowerowe... Ale ostatecznie posłuchałem głosu rozsądku i odpoczywam dziś 😎
  16. Dziś bez roweru 😉
  17. 1. Dzięki za miłe słowa 🤜🤛🍻 2. Prawda jest taka, że gdyby nie Daniel, pewnie tego mojego jeżdżenia już by nie było, albo nadal byłoby "w koło komina". I w tym kontekście faktycznie miałem trochę szczęścia, bo to nie tylko porządny gość, ale i doskonały mentor. Tylko ja opornym uczniem jestem, bo czasami za bardzo chcę nadgonić stracony czas. Co zazwyczaj kiepsko się kończy... 3. Zjazdowcem nie będę 😜 Jest nas 12ka, ja jestem w trójce czy czwórce, na którą po zjeździe generalnie trzeba czekać. Do tej pory nadrabiałem na podjazdach, no ale dziś i z tym było już troszkę trudniej... Na szczęście hamulce jeszcze dają radę no i rower generalnie świetnie się tutaj spisuje... Żałuję jedynie, że ostatecznie nie zdecydowałem się na założenie kasety 11-32 przed wyjazdem...
  18. Powoli te wszystkie podjazy i przewyższenia zaczynam odczuwać... Dziś było bardzo ciężko... Wspinaczka do Port de Tudons okazała się bardzo zdradliwa, bo co prawda tam nie jest jakoś przesadnie stromo, ale podjazd ciągnął się przeszło 20 km... Sorki, ale dziś na selfiaka nie miałem nawet siły 🤷
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.