Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

zegarkowo_rowerowo

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    160
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez zegarkowo_rowerowo

  1. Z przyjemnością informuję Kolegów, że mój ziomek został oficjalnym partnerem zespołu aktualnego Mistrza Świata Elity w kolarstwie szosowym 😉
  2. No to pierwsze koty za płoty... Pogoda taka, że zdecydowałem się wsiąść na szosę po raz pierwszy od 2 miesięcy... I tym oto sposobem, pierwsze spokojne kilometry w 2023 roku wpadły 😉 Wszelkiej pomyślności w Nowym Roku Wam życzę 🥂🥂🥂
  3. Coś tam się ciągle jeździ, choć w tym momencie, w ramach przygotowań do kolejnego sezonu na szosie, więcej czasu spędzam w damskim towarzystwie, na zajęciach fitness 😉 Wesołych Świąt 🎁🎄☃️
  4. zegarkowo_rowerowo

    Buty

    No są specyficzne, jak duża część limitek, których zasadniczym przeznaczeniem jest chyba właśnie bycie częścią jakiejś kolekcji. No ale mi się po prostu spodobały i na pewno będą noszone 😉
  5. zegarkowo_rowerowo

    Buty

    Nie, no ja już dawno nie bawię się w kolekcjonowanie butów. Do chodzenia oczywiście 😉
  6. zegarkowo_rowerowo

    Buty

    Trochę na nie polowałem, bo znaleźć nówkę, z całym setem, a do tego w rozsądnych pieniądzach, wcale nie jest łatwo. Butki w sam raz na zbliżajacy się sezon choinkowy, kiedy w tv zawsze można się spodziewać pewnego klasyka 😉
  7. U mnie opona o szerokości 38 mm. I raczej na szutry, te twardsze, niż do lasu...
  8. Cały paradoks tej sytuacji polega na tym, że jechałem dość wolno. Po prostu na mokrych liściach poszedł bokiem, a ja już nic nie potrafiłem zrobić 🤷 Trudno, pech... A cały dzień był fajny i nawet po lesie spoko się jeździło... Choć ja w lesie pojawiam się trochę z musu, jak za karę. Dla mnie gravel to zimowa szosa. Ale wiem też, że to dzięki jeżdżeniu po lesie, jest później większa pewność na szosie właśnie. Gleba zaliczona daleko od domu, więc powrót nie był najprzyjemniejszy, tym bardziej, że ...po lesie 🤭
  9. W piątek i dziś pierwsze kilometry na rowerze, po małym odpoczynku. Oczywiście gravel. Niestety dziś gleba na mokrych liściach. Upadek na lewą stronę i mocno obite żebra... Ale jedziemy dalej 😉
  10. No to koniec... Za mną bardzo intensywny tydzień i ostatnia w sezonie przejażdżka. Jaki to był sezon? Trudno ocenić go komuś, kto jako amator, nieścigający się, celów czysto sportowych sobie nie stawia... Na pewno był to sezon inny niż ten poprzedni, dla mnie pierwszy, naznaczony przede wszystkim szybką utratą wagi i co za tym idzie, spadkiem siły. Do tego zakończonego sezonu przygotowywałem się już z jakims tam planem, choć nie uniknąłem błędu, jakim było położenie akcentu na zajęcia crossfit. Z drugiej strony było jeżdżenie zimą po lesie i tym samym praca nad techniką. Na pewno więc był to sezon, w którym po pierwsze poczułem się pewniej na szosie. Zrezygnowałem z jeżdżenia skoro świt i wsiadania na rower tylko po to, by jakieś kilimetry się zgadzały. Przestałem także "mitologizować" średnią prędkość, bo to parametr, który tak po prawdze niewiele mówi... Po drugie pojawiły się pierwsze podjazdy (wypad w Pieniny i Karkonosze) i ustawki, na których uczę się jazdy w grupie. Tym razem spadku wagi już nie było, a i odczucie subiektywnej mocy w nogach jest zdecydowanie lepsze 😉 Teraz chwila przerwy od roweru, a od grudnia do pracy 💪💪💪 Z każdym przejechamym kilometrem mam coraz większą frajdę, a przecież to właśnie jest najważniejsze 😉 .
  11. Liczyłem na to, że deszcz mnie nie złapie. I oczywiście przeliczyłem się... Ostatnie 20 km w dość intensywnym deszczu... Na szczęście tyłek suchy 😉
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.