Mamy taki osiedlowy stragan kilkadziesiąt metrów nieopodal marketu.
Stragan jest umiejscowiony na ulicy dojazdowej do dużego parkingu ww. sklepu.
Zgadnij gdzie ludzie parkują, by kupić dwa kartofle i worek cebuli?
Ilustracja w załączeniu.
Dokładnie przy straganie gdzie widnieje znak zakaz zatrzymywania się i postoju, blokując cały prawy pas. A co tam, że na prawym pasie stoją pojazdy zablokowane przez troglodytę bo z naprzeciwka jadą inni kierowcy. Dochodzi do tego, że główna arteria się blokuje i jest kaszana.
Odpowiem tak, zwracałem uwagę wielokrotnie, bo to zwykłe chamstwo, któremu nie chce się przejść z parkingu 5 - 10 metrów.
Pytam, który leniwy ślepak stoi i utrudnia ruch?! Naturalnie wszyscy cicho, tylko jakiś buc coś pod nosem mamrota.
Kiedyś jedna "dama" zaczęła mnie zwyczajnie opierniczać; "o co Panu chodzi, co ja takiego robię, ma Pan problem, z czym?" I jedzie ze mną, jakbym podpis gwoździem złożył jej na karoserii.
Naturalnie nie jestem typem czlowieka, który kręci materialy i wysyła na policję jak to ludzie utrudniają innym życie stając na chodniku, bo to też wina miasta, że tych miejsc brakuje i ludzie upychają samochody gdzie się da, ale w takich sytuacjach wskazówka obrotomierza wędruje mi na czerwone pole. To zwykłe chamstwo. Tak jak w słynnym cytacie z filmu Marka Koterskiego "Wolność jednych, nie może być kosztem drugich"
Tak jak @Cetethwspomniał, dałem sobie za pięćdziesiątym którymś razem spokój, bo z bucami się jednak nie wygra.
Ja lubię ordnung.
Ten znajomy co ma stragan, mówi tak: ja też zwracałem uwagę wielokrotnie, to mi zaczęli wygrażać, że nie będą u mnie się zaopatrywać, więc dałem sobie spokój.
Takie społeczeństwo.
Dobrze zwróciłeś uwagę, że zachowanie na drogach to odzwierciedlenie społeczeństwa! 👊