Tak Tesla niczym Ford spopularyzowała elektryka. Na samą myśl o elektryku większości pewnie przyjdzie na myśl od razu Tesla.
Co do kalkulacji, każdy rozumie, że na szczycie, wsparcie władzy jest zapewne niezwykle istotne.
Jestem jednak zdania, że pewne zmiany społeczne poszły "odrobinę za daleko".
"Father of two Jeff Younger, 59, announced on X that he “lost all parental rights” over his twin sons after Los Angeles Superior Court Judge Mark Juhas granted his estranged pediatrician ex-wife Anne Georgulas the authority to “castrate” his 12-year-old son James.
“I lost all parental rights to my sons. Goodbye, boys. Perhaps, we will meet when you are adults. California Judge Juhas gave my ex-wife authority to castrate my son, James.” Younger wrote, referring to a treatment known as chemical castration."
Dlaczego ludzi nie gryzły i trapiły tego typu przejawy utraty zdrowego rozsądku?
Salutowanie Muska przy tej degrengoladzie społecznej, to jest taki sam problem jak to, że gdzieś właśnie w Himalajach słoń powiesił się na jajach. Naturalnie trzeba tego typu błahostki obtrąbić we wszelkiej maści mediach zarządzanych przez trockistów, aby nieubłaganym paluchem można było określić faszystami osoby o konserwatywnych poglądach popierających nie tyle Trumpa, Muska, tylko zmiany, które zablokują "pociąg" do niebezpiecznie groźnego postępactwa.
BTW.
Z elektrykami jest dosyć zasadniczy problem, choć ultraszybkie elektryczne hipercary mogą "urwać" głowę, to brakuje im myślę, że jednej z najważniejszych cech, które pobudzają zmysły.
To trochę jak z Kobietami, niewymuszony czuły szept, zachwyt czy orgazm potrafi więcej, aniżeli wizualny aspekt przyjemności jaką mogą sobie dać dwie kochające się osoby.
Więc takie wolniejsze, słabsze, mniej narowiste V8 i wyżej daje znacznie więcej, aniżeli pojazd o znacznie wyższych możliwościach. Przynajmniej mi.
Szkoda, że Polska jako Kraj, który podnosi się po zasranej komunie musi powoli płacić taki sam "haracz" jak ludzie na "zachodzie", którzy wiedli po wojnie życie, w którym nikt im nie mówił, co mogą, ile mogą i jak mogą.
Kiedy się w końcu "uwolniliśmy" zaczerpnęliśmy ledwo wdech, to już ponownie nas duszą.
Sentymentalny się robię i to coraz bardziej. Więc pewne formy wymuszania, przymuszania, zakazów, nakazów działają destrukcyjnie na moje wrażliwe i uczuciowe wnętrze