Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

rads

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1539
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez rads

  1. rads

    Klub HERITAGE

  2. Wygląda na to, że jesteśmy konsekwentnie niekonsekwentni. Możliwe, że to jakiś kolejny etap wtajemniczenia w tym zegarkowym wariactwie 😄 😁 Rozumiem Cię bardzo dobrze i trzymam kciuki za osiągnięcie stanu nirwany (rozumianego jako wygaśnięcie cierpienia hahahh...). Nie chcę zapeszać, ale ja chyba osiągnąłem. W tym roku w każdym razie po raz pierwszy nie zamierzam nic zmieniać - zobaczymy 😉
  3. Mógłbym odwzajemnić się tym samym 😊 Twoja zegarkowa podróż jest godna pozazdroszczenia, a teraz osiągnąłeś to, co można uznać za jej szczęśliwy finał - tyle, że tak to wygląda z boku, z dystansu. Sam będąc w środku tego wszystkiego zapewne masz wiele wątpliwości i wykluczających się wzajemnie pomysłów 😉 Z mojej perspektywy osiągnąłeś wszystko - masz zegarki, które są poza zasięgiem 99% miłośników i kolekcjonerów, w tym najbardziej udaną reedycję Omegi, jaka kiedykolwiek powstała. Gdy piszesz, że chcesz ją sprzedać, by zachować Doxę czy Steinharta (pewnie nawet nie potrafię poprawnie tego przeliterować 😄 ), to zastanawiam się, czy upadłeś na głowę hahah.... Ale z TWOJEJ perspektywy to wygląda zapewne zupełnie inaczej, a dylematy i wątpliwości, jakich doświadczasz są integralną częścią tej pasji. Połowę zegarków z mojego zdjęcia na jakimś etapie sprzedałem i następnie odkupiłem, zazwyczaj finansowo na tym tracąc 😄 Jak ktoś pisze teraz (patrząc z zewnątrz), że podoba mu się moja konsekwencja i skrupulatnie realizowany plan kolekcjonerski, to parskam śmiechem tak, że kilka razy się oplułem 😂 Nie ma jednej odpowiedzi i każdy inaczej przeżywa złe decyzje zakupowe i sprzedażowe. Masz naprawdę fantastyczny zestaw, którego już nigdy potem bez wysiłku nie odtworzysz. Nie napiszę "nie zepsuj tego", bo tylko Ty sam możesz wiedzieć, czego tak naprawdę chcesz, ale przynajmniej bardzo dobrze przemyśl, czy nie będziesz kiedyś żałował, patrząc na zdjęcie, które wrzuciłeś wyżej.
  4. Ten zestaw 3 zegarków to marzenie niejednego kolekcjonera i zestawienie bliskie ideału - rozmiary, kolory tarcz, przeznaczenie... wszystkie razem i każdy z osobna. Sprzedanie któregoś z nich to szaleństwo (bez urazy). Sprzedałbym wszystko inne aby zbilansować budżet, aby tylko nie pozbywać się któregoś z nich.
  5. Przy okazji porządków po przemeblowaniu pokoju uzbierało się na fotografię rodzinną 😉 Najcenniejsze są pamiątki po tacie i po dziadku. Między nimi adoptowany G-Shock, na dobre już zadomowiony i przyjęty do familii, otoczony przez 2 EDC, które zajmują 95% czasu na nadgarstku. Dalej garść reedycji (kilka nigdy nienoszonych... chyba czekają na specjalne okazje, które jakoś nie nadchodzą 😉 ). No i moja druga słabość - paski. Najbardziej lubię te od Filipa. Od spodu podszyte specjalną skórą odporną na wilgoć - Zermatt Dagermann od Hermesa - w kategorii wygody nie do przebicia przez nic, co kiedykolwiek miałem na ręku. Parę sztuk NATO i perlonów, które ostatnio coraz bardziej doceniam na letnie upały. Pudełka, książeczki, duperele... Coraz większy mam do tego dystans i zauważyłem, że bardzo mi z tym dobrze. Jest więcej czasu na ważniejsze sprawy, dla siebie i dla rodziny. Ale wiadomo - zegarek trzeba mieć. To jest jedyna rzecz, po zapomnieniu której wracam się do domu, nawet będąc już u celu podróży. Życie uczy, że człowiek poradzi sobie zawsze i wszędzie - bez laptopa, portfela, ważnych dokumentów, jedzenia i picia, ciuchów na przebranie, paszportu, okularów czy komórki. Bez zegarka nie da rady - jest się nagim i bezbronnym 😁
  6. Witaj w Klubie, śmiało pisz i wrzucaj zdjęcia. Też się bałem napisać, ale już wtedy miałem nadzieję, to nie jest mój ostatni Longines 😉 To wcale nie było tak dawno. Naprawdę warto, bo to doskonałe zegarki. Powodzenia w budowaniu kolekcji! Święta w tym roku na malowniczej Warmii, więc pisać raczej nie będzie kiedy. Dlatego już teraz pozwólcie sobie życzyć wszystkiego najlepszego, a przede wszystkim spokoju, odpoczynku w rodzinnym gronie i dużo zdrowia ⭐
  7. Cena $4900 = 20.000 PLN Zdjęcie zgrane do folderu, dzięki za wrzucenie 😉
  8. Dla mnie też dzisiejszy Blancpain czy Breguet @ Swatch Group to dziwny twór, ale w takiej czy innej formie wciąż istnieje i dopisuje swoją historię. Oto jest pytanie: czy warto sztucznie podtrzymywać przy życiu markę, nawet najbardziej zasłużoną i owianą legendą? Wielu zapomina, że w zdecydowanej większości te marki same połączyły się w obliczu zagrożenia, tworząc super-organizacje. Siedziby firm takich jak Longines nie poddały swych fabryk niczym w średniowiecznym oblężeniu nacierającym armiom Swatch Group. I dziś @Jan, gdyby miał bardzo dużo zbędnych środków 😉 może tam wysłać swojego 100-letniego Longinesa, aby w tym samym miejscu w którym powstał, pracownicy tej samej firmy w której powstał, z wykorzystaniem oryginalnych zapasów magazynowych sprzed wieku, naprawili mu jego piękny zegarek. Przypuśćmy, że po kryzysie kwarcowym Swatch Group rozwiązuje się, a marki stawiają na niezależność. Nie ma mowy, by do dziś istniał Hamilton, Mido czy Rado. Może Tissot, być może Omega i Longines, ale o więcej jak stówę bym się o to nie założył 😉 O to, że Bregueta czy Blancpaina nie byłoby wśród żywych od parudziesięciu lat, bez mrugnięcia okiem bym się założył 😁 Jest w tym dla mnie coś niezwykłego, że dziś nadal mogę pójść do sklepu i kupić Certinę, Tissota czy Longinesa, jak ludzie 150 lat temu, złożonego w tej samej fabryce z wykorzystaniem wiedzy, kreatywności i niesamowitych talentów całych pokoleń tam pracujących. Ale tak samo, jak ludzie 150 lat temu, chcę zapłacić uczciwą cenę za jakość wykonania, precyzję i niezawodność - zgoda, dopłacając uczciwie pewien niewielki procent za wyżej wspomniane dziedzictwo i romantyczną legendę. Na mój rozum w kwocie powiedzmy 90 tys. zł, za zegarek Breguet trzeba zapłacić jakieś 40 tys., a za legendę Abrahama Louisa pozostałe 50. I wiecie co? Moja romantyczna natura i umiłowanie historii kończy się na Longinesie 😂
  9. Bardzo dobrze napisane... im wyżej cenowo pnie się Longines, tym wyraźniej rysuje się ten dylemat. Bo tuż powyżej 20k są marki ciekawsze (bogatsza oferta w tym przedziale cenowym) i lepsze (lepiej trzymające wartość). Z takim tylko zastrzeżeniem, że historycznie mało która marka dorównuje Longines, a na pewno nie są to Tudor i Breitling 😉
  10. To fakt. Mi w szczególności chodzi o to, aby nie narzucać wbrew sobie jakichś ograniczeń (które i tak ostatecznie nie działają i potem się z nich rakiem wycofujemy), tylko pokusić się zmianę sposobu myślenia i refleksję nt. tego, co już udało się uzbierać. Bardzo podoba mi się postawa naszego klubowego Kolegi Dominka / @Edmund Exley, który jest "wierny" swoim zegarkom i od czasu do czasu je tu pokazuje - mam wrażenie, że z nie mniejszą pasją niż przed laty, a przy tym zawsze ma ciekawy materiał czy artykuł do podzielenia się.
  11. No ten to walnął jak chory w kubeł! 😁😉 Super zegar 👌
  12. Zaraz będzie jak na Polsacie 😉 Mam bardzo podobne spstrzeżenia co Koledzy powyżej. Mam wrażenie, że najbliższe lata przyniosą nam bardzo ciekawe wydarzenia. Kryzys "smartwatchowy"? A co, gdy pokolenie zet czy alfa określi zegarek jako boomerski, anty-ekologiczny gadżet, produkt chciwych koncernów promujących podziały społeczne? Wtedy wszyscy od Rolexa w dół mogą znaleźć się w poważnych tarapatach. Może windowanie cen to ucieczka przed nadchodzącym sztormem do bezpiecznej zatoki luksusu, gdzie zakup zegarka to nie tyle kupno użytkowego przedmiotu, ile inwestycja na czarną godzinę? To tylko czyste spekulacje, ale świat zmienia się dziś szybciej niż kiedykolwiek, a 100-letnie marki w różnych branżach upadają jak palmy podczas tsunami 😉
  13. KOREKTA: to nie "zmiana tematu", tylko "przerwa na reklamę" 😁 W rozmowie z Teddym Baldassare'm prezes Longinesa powiedział wyraźnie, że firma nie zmieni przedziału 1000-5000 CHF, który od lat zajmuje. Nie mam powodu mu nie wierzyć, ale jest w tym gruby haczyk: to jest szeroki przedział i w ramach niego można przesuwać produkty bliżej 1000, jak również bliżej górnej granicy. Ruch w górę w stronę 5000 CHF (ponad 20.000 zł) jest bardzo wyraźny i widzi go "gołym okiem" każdy z nas. Jeszcze niedawno w okolicy 1000 CHF (4-6 tys. zł) było wiele popularnych modeli: Heritage Conquest, HC automat z aluminiową wkładką bezela, wiele "elegantów". Dzisiaj jako ilustrację mam za to taki przykład: Na 23 zegarki z linii Heritage w Jubitomie, tylko 2 są poniżej 10.000 (Flagship "żółtko" i czarny). Połowa z nich podchodzi pod 20.000, czyli nawet z 30% rabatem to nadal kilkanaście tys. https://jubitom.com/1056-heritage 3-wskazówkowy Conquest Heritage za 14.000. Ile ich mamy tu w klubie? "Starych" Conquestów 35 mm mieliśmy w porywach chyba 10. Dziś są kultowe i prawie każdy, kto coś wie o zegarkach, kojarzy ten model. Czy te za 14.000 będą w przyszłości kultowe? Może Pilot Majetek za 18.700? Ultrachron za 17.000? Powiem Wam tyle: zróbcie screena - za parę lat będą już tylko na Chrono. PS. W 1956 roku pierwowzór Conquesta (14k złoto!) kosztował 195 USD (Katalog Longines-Wittnauer), czyli ekwiwalent obecnych $2.232 = +/- 9.100 zł. Powiedzmy, że w Europie nawet 10.000 zł, ale nie 14 czy 15k za zwykły model w stali. Wielu wkoło powtarza bezrefleksyjnie, że Swatch Group zdewaluował Longinesa, ale ceny tego nie odzwierciedlają. To nigdy nie były zegarki za pieniądze nieosiągalne dla zwykłego śmiertelnika - przeciwnie, w "złotej erze" produkowali i sprzedawali setki tysięcy sztuk rocznie zwykłym ludziom, a autoryzowanych sprzedawców mieli na całym świecie, nie tylko w najbogatszych krajach. Teraz produkują ich blisko 2 miliony rocznie, ale jak napisał @cordi7 zaczynają odlatywać. Jeśli większość z nas będzie oglądać je już tylko na renderach, a naprawdę majętni klienci wybiorą marki lepiej trzymające wartość na rynku wtórnym, to producenci tacy jak Longines sami zapędzą się w pułapkę.
  14. @AK&AK Aneta, świetna i zróżnicowana kolekcja! My faceci często zapominamy, jak ciekawy i ogromny jest świat kobiecych zegarków. Ostatnio mogłem sobie to odświeżyć opracowując temat reklam Longinesa - niemal od samego początku zegarki damskie stanowiły silny filar tej marki, bez którego nie byłoby mowy o jej przetrwaniu i dzisiejszym sukcesie. Przyglądając się tym reklamom można odnieść wrażenie, że nie jeden raz kobiety ratowały tę markę na rynku, chociażby w dobie kryzysu kwarcowego, gdy nie każdej z Pań do sukienki pasował Casio z kalkulatorem, za który my dalibyśmy się żywcem pokroić 😉😁 Cieszę się bardzo, że podróżujecie po tym świecie wspólnie, to jest naprawdę duża rzadkość. Dzięki temu macie unikalne spojrzenie na pasję zegarkową - powiedziałbym, że bardziej kompletne 😊
  15. Masz rację, z wypowiedzi każdego wynika ten jeden wniosek. Ja nawet nie obawiałbym się napisać: Doceń to co masz - fajne ćwiczenie na RESZTĘ ŻYCIA 😁 Bo prawda jest taka, że dotyczy to nie tylko zegarków. Ludzie często nie mają czasu dla siebie samych, dla siebie nawzajem, na proste przyjemności, odpoczynek, refleksję. W dużej mierze to stan umysłu, a nie jakieś z góry narzucone zasady, więc dobrze wiedzieć, kiedy samemu się zatrzymać i zrobić sobie podsumowanie. Symboliczne zamknięcie pewnego rozdziału często zmienia optykę i sposób myślenia. Jak miałem 3 zegarki + pamiątkę po dziadku, to orzekłem, że jestem szczęśliwy i niczego więcej w tej materii nie potrzebuję. Dwa dni później siedziałem i gorączkowo przeglądałem neta w poszukiwaniu kolejnego, który pasowałby do tych trzech. To nie była realna potrzeba, wygenerował ją mój mózg - jak u Diderota po zakupie ekskluzywnego szlafroka, do którego nie pasowały już stare meble i sprzęty domowe 😄
  16. Z tego co widziałem Marcin, to masz świetne zegarki. Ja też tak myślę o swoich, a przez długi czas otwierając pudło nie myślałem o nich, tylko o tym, czego w nim jeszcze brakuje. Bywało, że zamiast poświęcić im trochę uwagi, siedziałem na portalach i sklepach internetowych, cały czas nakręcając się i podsycając własne wątpliwości. A tymczasem ktoś, kto ma nawet tylko jeden z nich, jak pisał wyżej Daniel, potrafi się tym bardziej cieszyć i bardziej to doceniać niż ja mając 7 czy 8. To daje do myślenia. Mam dokładnie tak samo, po obecnych cenach, gdybym miał kasę i chciał coś kupić zaczynając od zera, to z dużym prawdopodobieństwem nie wybrałbym nowego Longinesa czy Tudora, tylko Warda, Certine lub coś z mikrobrandów. 20k za 1 zegarek to zaraz będzie za mało i trzeba będzie dozbierać. To się naprawdę robi jakieś szaleństwo.
  17. Pięknie napisane 👌 Taaa.... coś o tym wiem 🤐 Ale dzięki temu ostatecznie zweryfikowałem, co z moich zakupów jest dla mnie naprawdę cenne, a co było tylko "porywem serca", więc mimo wszystko nie żałuję. I właśnie o to mi chodzi. Nie odbierać sobie radości z posiadania czegoś wartościowego (w sensie pasji, nie pieniędzy) kolejnymi podjarkami. Ostatnie 3 lata właśnie na takim etapie byłem i czuję się autentycznie wypalony zmianami koncepcji i lataniem z paczkami do paczkomatu (względnie po paczki 😉 ). Bardzo fajny wpis Dominik. Zawsze słucham (czytam) Cię z uwagą. Po to między innymi ma się żonę, aby był w domu ktoś mądry i obdarzony zdrowym rozsądkiem 😁
  18. Twój wpis też bardzo mi się podoba. Ja to widzę tak: Każdy jest na jakimś etapie swojej podróży - akurat tutaj po świecie zegarów i zegarków. Jedni dopiero zaczynają podróż i wszystko odkrywają, fascynując się i ucząc od innych. Są doświadczeni podróżnicy, którzy doskonale wiedzą, gdzie i po co chcą się udać. Są też tacy, co jadą spontanicznie tam, gdzie ich akurat ciekawość poniesie. Ale są też i tacy, którzy po latach podróżowania dotarli w miejsce, w którym jest im naprawdę dobrze i chcieliby zostać na dłużej, a od ciągłej podróży bolą ich nogi, tyłki, oczy i portfele. Ja przeszedłem wszystkie te wcześniejsze etapy i teraz, po kilkudziesięciu kupionych i sprzedanych zegarkach na przestrzeni ostatnich 2 dekad, otwieram pudło i mam poczucie, że jest naprawdę dobrze.
  19. Dzięki Szymon. Nigdzie się nie wybieram 😉 Po prostu chcę wyjść z założenia, że kolekcja (vel. zbieranina 😄 ) jest kompletna i nie potrzebuję kolejnych zegarków (poza paskami od Filipa @eye_lip, bo kilka wciąż chodzi mi po głowie). Cóż, zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce he he.... @AK&AK Dzięki, jeszcze sam do końca nie wiem, ale pewnie coś tańszego niż nowe Longinesy 😱😉 PS. A jak mimo wszystko poczuję, że czegoś jednak brakuje, to zawsze mogę na żywo podziwiać jeszcze taką sympatyczną parkę: 😉
  20. Nie wątpię Andrzej, że znajdzie godnego właściciela - byłoby super, gdyby pozostał na Forum 😊 Jestem pewien, że cieszyć się też można nie mając żadnego, choć nam, zebranym tutaj, trudno to sobie wyobrazić 😁 Od dłuższego czasu kiełkuje we mnie inne podejście: zamknięcie pewnego etapu i poszukiwanie nowych wyzwań. Zobaczymy, jak mi to wyjdzie w praktyce 😄
  21. Ostatnio po przeczytaniu artykułu na Fratello, gdzie w kontekście zbierania zegarków nawiązano do tzw. efektu Diderota - francuskiego filozofa, który opisał samonakręcającą się potrzebę kupowania, naszła mnie refleksja, aby uznać kolekcję za kompletną i iść do przodu. Bardzo spodobał mi się też wpis kolegi z forum watchuseek, który oddaje to, co czuję od dłuższego czasu. Trzeba wreszcie nacieszyć się tym, co udało się zdobyć i kibicować innym w ich zegarkowych wyzwaniach "z wygodnego fotela w tylnym rzędzie" 😉😊
  22. Najmniejszego. Po to m.in. jest koronka i wałek naciągu. Nakręcasz tyle razy, ile zaleca producent, ustawiasz czas i resztę robi wahnik w czasie noszenia (tzn. dokręca sprężynę naciągową w bębnie podczas poruszania ręką). W przypadku większości popularnych mechanizmów z naciągiem automatycznym jest to od 20 do 30 obrotów koronką dla mechanizmu, który się zatrzymał i nie pracuje. Nie sugeruj się radami, żeby potrząsać zegarkiem, machać nim lub wykonywać inne dziwne rzeczy zamiast nakręcania - po to jest naciąg ręczny, aby porządnie nawinąć sprężynę. Wtedy jest w niej zmagazynowana duża ilość energii i zegarek chodzi równo i punktualnie. Obejrzyj sobie w wolnym czasie ten filmik:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.