Tak pół żartem, to trzeba zacząć jeszcze od drugiej strony bo inaczej to wszystko co wymieniacie pójdzie na marne... Chodzi o routery sieciowe dla audiofili, kable ethernetowe dla audiofili, dyski SSD/HDD audiofilskie to już w ogóle podstawa, ale to i tak nic nie da, gdy dostawca internetu nie stosuje audiofilskiej infrastruktury - także koniecznie trzeba o to zapytać przed podpisaniem umowy z dostawca internetu (także audiofile najwyższa pora gnębić dostawców usług, a dźwięk będzie jeszcze lepszy). To samo z elektrownią, jak coś to mam do sprzedania specjalny węgiel audiofilski poddany wstępnej obróbce kwantowej przez japońskich inżynierów (wybitnych naukowców z dziedziny chemii i fizyki), mogę podpisać kontrakt z elektrowniami. Uwierzcie, przy jego spalaniu nie tworzą się mikrodrgania przenoszone na turbinę, które następnie powodują skoki elektronów w przewodach przesyłowych więc i potem nano-zaszumienie sygnału w Waszych wzmacniaczach. Wielu wybitnych znawców tematu z całego świata potwierdziło że różnica jest znaczna! Także na prawdę ten węgiel robi kawał dobrej roboty 🙂
A tak poważnie w złym kierunku to idzie... Robi się z ludzi debili wmawiając im niestworzone historie (opis fajny, można wklejać na fora audiofili, myślę że z czasem znajdę swoich wyznawców). Ale z drugiej strony łatwiej wmowić komuś (siła sugestii) niż zweryfikować - fizyka jest trudna i ludzie nie chcą o niej słyszeć. Wolą opowieści firm audiofilskich i odsłuchy grupowe i pytania w stylu: słyszysz? No i co... i taki delikwent słyszy bo inaczej wyjdzie na głupka 😞 Zwłaszcza jak pytanie zadają znajomi audiofile - jak możesz nie słyszeć? Każdy z nas przecież słyszy 😄 Do tego jeszcze dochodzą lata praktyki w odsłuchach a na koniec bo za tani sprzęt masz 😄
Tylko siąść i płakać...