A niech robi albo i niech nie robi - to kompletnie nie ma znaczenia i nawet nie mam zamiaru tego sprawdzać. Ja Ci tłumaczę zasady nadawania oznaczenia geograficznego "Made in ...". Domniemam, że te zasady są dlatego tak skonstruowane przez "ustawodawców", gdyż przy globalizacji nie jesteś w stanie wykonać wszystkiego z materiałów pochodzących z terenu danego kraju. Materiały do tarcz są z terenu Niemiec? Materiały użyte do "wytopienia" koperty są z terenu Niemiec? Materiały do wykonania wskazówek są z terenu Niemiec? - to jest bez znaczenia. Chodzi właśnie o ten ciąg absurdów na który zaczyna się rozkładać produkcja - dlatego domniemam, że "ustawodawca" tak skonstruował zasady, by uniknąć niemożliwego i jednoznacznie jasno określić kiedy można a kiedy nie. To nie jest żadne naciąganie ludzi. Tak robi się ze wszystkim - np w żywności z oznaczeniami "eko", "fit" itd. Tak samo masz np ze sprzętem AGD - te składane we Wronkach są "Made in Poland" tylko dlatego bo w Polsce jest montaż końcowy. Podzespoły to zlepek pochodzący z całego świata, nawet firma/marka nie jest polska. Tak samo masz z kawą, którą przytaczałem we wcześniejszych wpisach.
Podsumowując, zanim zacznie się krzyczeć ile jest polskiego w polskim produkcie, że ktoś nadaje mu oznaczenie "Made in Poland" i tym samym oszukuje ludzi, warto wiedzieć co to oznaczenie znaczy i kiedy można je stosować. Dopiero potem powinno się machać mieczem i wyzywać firmy które je stosują - a przecież zamiast wyzywać i szkalować (co jest mega słabe) to trzeba to zgłosić do nadzoru rynku, jeśli uważamy że coś jest nie tak.
Trzeba być świadomym konsumentem, a nie na zasadzie "bo mi się wydaje...".