Mój murzynek był wcześniej własnością mojego ojca, który miał go od wczesnych lat 90' i nosił do wszystkiego, łącznie z czyszczeniem gołębnika (wiem, dziko). W końcu zegarek trafił na półkę, bo przestał działać i był w opłakanym stanie. No i tak sobie zbierał kurz, aż w końcu 4 lata temu postanowiłem go sobie przywłaszczyć i odrestaurować. Nie miałem niczego mniejszego pod mankiet, a ojciec chyba o nim zapomniał więc zakomunikowałem mu, że biere i cześć
Przeszedł gruntowny przegląd, wymianę uszkodzonych elementów mechanizmu, wymianę koperty na stalową, nowe szkiełko i czyszczenie. Tarcza w końcu została odgruzowana z brudu ale nie była malowana, co dla mnie ma znaczenie, bo zachował swoją tożsamość, nie tracąc blizn nabytych przez lata użytkowania. No i jest sobie taki niedoskonały murzynek, którego zakładam do garnituru i koszuli na uroczystości. Mam nadzieję, że jeszcze długo mi posłuży.