U mnie firmy tuningowe (komercyjne, sportowe, fabryczne, jak zwał, tak zwał) są w jednym worku i nie rozdzielam ich na prywatne i oficjalne
Firma Carlex (logo mają podobne do Cartiera swoją drogą) zawsze mi imponowała wnętrzami, ale z zewnątrz już niekoniecznie. Mansory dla mnie zbyt efekciarskie i przekombinowane, bo same seryjne samochody już są wystarczająco "dizajnerskie" i bez tych dodatków. Wyjeżdża Aventador i dołóż mu tu jeszcze coś efektownego, jak to jest projekt SF już na etapie produkcji. Kiedyś, gdy z fabryki wyjeżdżały ogólnie kloce i bryły, to się do nich dokładało sporo elementów wspomagających aerodynamikę, czy poczucie estetyki u nabywcy.
Ale co kto lubi, na wszystko jest klient, wiadomo. Dla mnie za dużo detali, wlotów, klapek, otworów, przetłoczeń i innych.
W pojedynczych przypadkach podoba mi się Pandem (tutaj RX-7)...
...ale takie Liberty Walk - już nie, "glebują" te samochody i robią z nich pokraki. Jest jeszcze Kaido, ale to już wolę przemilczeć.
Kiedyś dla mnie wzorem tuningu byli Japończycy (dzisiaj już też nie zawsze), bo robili to ze smakiem i wyczuciem: elementy współgrały z linią nadwozia i czasami było to takie "przedłużanie włosów" albo makijaż. Potem Brabus (zwłaszcza W124), Lorinser (też W124), AMG, Abarth zrobił pięknego Fiata 500... Niemcy zawsze mieli "ciężkie czołgi" i to się nie zmieniało przez długi czas i dzisiaj - gdy BMW ma "skośne" światła, to wciąż są to ciężkie amfibie, Audi też "przysiadło" mocno i w porównaniu do starszych A8 - dzisiejsze RS-y kombi to naprawdę masywne samochody. No i ogromne.
Nie ukrywam, że w pierwszej części "Szybkich i wściekłych" widziałem kilka samochodów, które do dzisiaj mi się podobają (poza tym, że ogólnie jestem w obozie "muscle cars" i chopperów):
Najbardziej podobały mi się R33 Leona i Silvia Letty - dla mnie wręcz ideały, może poza naklejkami:
W ogóle cała historia samochodów do tego filmu jest tutaj pięknie opowiedziana i szczerze polecam posłuchać. Sam się kiedyś wiele dowiedziałem o wizji twórców w zderzeniu z realiami życia