Mnie odrzucają projekty wizualnie „sprzeczne“, tj. gdy samochód ma obłe kształty i nagle dostaje tasakiem w łeb i ma ścięty przód (jak to Audi wyżej, które wygląda, jak z klocków Lego albo z gry Minecraft). Dotyczy to wszystkich samochodów i to nie tylko z ostatnich lat, ale także starych. Oczywiście rozumiem, że projektanci się wyżywają, wymyślają i super - w końcu od tego są i dzięki temu różne koncepcje przechodzą dalej albo są odrzucane.
A to, co wyprawia Jaguar - przemilczę, bo to już inna bajka, „moja“ epoka fana już umarła, teraz idzie nowe i OK - ale dla mnie to nawet do oglądania się nie nadaje. I nie, nie sądzę, że zmienię zdanie. O ile pamiętam swoje upodobania od dzieciaka, to nic się nie zmienia.
Kiedyś szczytem „kosmosu“ były dla mnie konstrukcje zaprezentowane na zdjęciach w gumie Turbo (kto nie zbierał...) albo w czasopismach/katalogach motoryzacyjnych. Do dzisiaj niektóre modele samochodów wyglądają futurystycznie, mimo że zostały zaprojektowane wiele lat temu: