Toyota dobrze wypada, bo ma "przewidujący" serwis gwarancyjny. Znają bolączki produktów i zalecają wymianę przed kompletną ruiną. Jak widzą, że coś może nie dotrwać do następnego przeglądu to zalecają wymianę.
Ale ta idiotoodporność prowadziw konsekwencji do dużo większych uszkodzeń. Cytrynką z popsutym zawieszeniem nie pojedziesz i nikomu nie zagrażasz. A te zaniedbane golfy często tracą koła, wachacze itd, bo "przegląd" robił kowal i nic go nie obchodzi.
Znajomy ujeżdża już drugiego Citroena, teraz będzie kupował 3 nie narzeka na awaryjność. To nie do końca tak, że one "się psują" są wrażliwe na jakość obsługi, wymagają kultury technicznej i mszczą się za różne "oszczędności".
C5 cisza, komfort, zero chęci do pośpiechu. Są 2 szkoły kupowania Citroena: -kupić nowego i sprzedać zanim się rozsypie -broń boże nie kupować nowego, kupić używany - skoro jeszcze jeździ to pojeździ, a z nowym to nigdy nic nie wiadomo.
No ba. W zeszłym tygodniu dorabiałem do starej laguny taką dźwignię do sterowania nagrzewnicą. Oczywiście oryginał jest plastikowy i wymienialny razem z połową samochodu :evil: Robienie tego z blachy, na oko, w kiepsko wyposażonym warsztacie zajęło mi (laikowi) pół godziny. Ile może kosztować taki prosty duperel w produkcji masowej? Czy zaoszczędzili chociaż złotówkę na sztuce?
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.