Czytam i oczom nie wierzę... Aby poczuć szczęście muszę zaznać odrobiny przyjemności, a tą poczuję w aucie totalnie nierozsądnym, posiadającym takie cechy, które za podstawowe zadanie mają dawanie tejże przyjemności. Może to być Wrangler, Impreza STI, S-Klasse w wersji Long, czy stara 911. To jest potrzebne do szczęścia. Do przemieszczania z miejsca na miejsce wystarczy segment B i C oraz kwarcowe Casio. Ale gdzie tu radość?