Tomek, moj Maciek teraz ma 7 lat, a juz dwa sezony przejezdzil w klubie motocrossowym na KTM-50. Powiem szczerze, ze na razie mu nie przypominam, a on tak zajal sie pilka nozna, ze moze motocross odpusci. Co innego jezdzic samemu, a co innego patrzec jak 20 kilo chlopa zapierdziela po torze, a motocyklem rzuca na wszystkie strony. Nie ma w zasadzie treningu na ktorym nie bylo chocby drobnej kontuzji u ktoregos chlopaka, nie bylo zawodow bez chocby jednego zlamania. Szczerze zaluje ze go wciagnalem w moto tak wczesnie, a obawy zony ktore wczesniej zdazalo mi sie wydrwic, z czasem dopadly i mnie. Trudno sie przyznac, ale niestety bedee zalowal jak nie odpusci i bedzie chcial jezdzic dalej. Na torze mozesz jechac jak najbezpieczniej, a nie wiesz kto za chwile nie opanuje motocykla i w ciebie wjedzie. Maciek w tamtym roku stanal wlasnie na drodze takiego napalenca. Skonczylo sie na krwiaku uda, ale szczerze mowiac jak lezal zanim do niego podbieglem, bylem pewien ze jest polamany. Mam wrazenie ze choc sam bardzo chcial jezdzic, troche lekkomyslnie sie zgodzilem narazajac go na niebezpieczenstwo. Wiem ze rownie dobrze moze mu sie stac coz zlego na podworku, ale wtedy to sila wyzsza i nie mam na to wplywu. Wiec to niby nie moja sprawa, ale mozesz zalowac tego nasiakania. Zycze udanego, bezpiecznego sezonu, mam nadzieje ze niedlugo sie zacznie.