hej,
mam znajomego wotowca. W sumie to nawet dwóch. Wiec wszystko co napisze wiem od nich.
Kluczowe na początku było zdanie wuefu.
A potem co jakiś czas w weekend szkolenia na które trzeba się w miare stawiać bo Cię wykreślą.
Plusy:
- szkolenia:
Szkolenia, A to ze strzelania, a to z pierwszej pomocy, taktyka zielona (las) taktyka szara (miasto).
Szkolenie było fajne zrobione przez naszych "kontr szpiegów".
- opieka medyczna
Został zaszczepiony na koszt państwa chyba na wszystko co się dało, łącznie z jakimiś zarazami co tylko w afryce centralnej występują.
- terminy
Niezbyt koliduje z pracą zawodową - bo w weekendy. Ale wpływ na rodzine jest.
Minusy: (bedzie długo)
Kasa - raczej marna i hobbystycznie. Wojsko raczej nie profesjonalne tylko "łikendowe".
Czasem mają troche ciężko, bo wysyłają ich w zimno na poligon i siedzą tam ze dwa dni. Dostaje czasem od niego racje żywnościowe. Większość jest zjadliwa, ale konswera "saperska" to nawet głodnemu psu bym nie dał.
- szkolenia (ponownie)
Wg mnie przygotwanie jakie dostaje, to tylko przygotowanie do walki partyzanckiej.
- sprzęt
Strzelania z tych gównianych rdzewiejących grotów. Strasznie klną na ten karabin. To co napisała negatywnego GW to niestety czysta prawda.
Przyznał to ten mój znajomy wotowiec któy raczej jest pisowski z poglądów. Nie dziwie się osobiście. Grot to przepłącone gufno kupione przez szalonego Antka.
Wypasione mają kolimatory holograficzne Eotecha. Ale kolimatory w magazynie bo za drogie i jeszcze zepsują. Strzelają więc z mechanicznych.
Czasem jest tak, że jadą pół dnia na drugi koniec polski, wystrzelają 6 (!) nabojów i wracają. Dlatego strzalam z nim i szlifujemy umiejętności we własnym zakresie. Ten mój znajomy wotowiec ma pozwolenie na broń palną, zresztą tak jak i ja. Ale nie ma jak dotąd w prawie i w ubojcie żadnych dla niego ułatwien z tego tytułu że jest w wot.
Czasem dostaną super wypasiony sprzęt, a czasem za niebotyczną kase dostają tanią chińszczyzne z aliexpres bo ktoś akurat zrobił wałek.
- wykonywane zadania
Zadania jakie wykonują w praktyce, to do tej pory pilnowanie punktów szczepień, pomoc strażakom przy kopaniu wałów przeciwpowodziowycy.
Zdarzyło się jak był Kovid że wysłąli ich do jakiejś fabryki opakowań plastikowych należących do jakiegoś pisowskiego kacyka i robili za darmową siłe roboczą. Strasznie na to narzekali bo robota że nikt się nawet za kase nie chciał podjąć.
Dla mnie minusem jest że Antek miał mokry sen własnej armii pod jego rozkazami. W rezultacie Antka nie ma, a nadal nie podlegają pod prezydenta RP jak całe wojsko tylko jako jedyna formacja wojskowa pod szefa mon.
Kolejny dla mnie minus, z którego ten mój znajomy wotowiec zdaje sobie doskonale sprawe to to, że jak by ten walnięty putin pojawił się u nas to ruscy będą dokładnie wiedzieć kto jest wotowcem i gdzie mieszka. Wiec jest do zlikwidowania natychmiast przez ruskich i to w pierwszej kolejnosci. Wiec bedzie zmuszony do partyzantki albo kulka. Ale to chyba dotyczy wszystkich posiadaczy broni w rp w takiej sytuacji wiec pewnie i mnie.
Wg mnie szkolenie z karabinu to raczej taktyka rodem z I wojny światowej. W drugiej kluczowe były czołgi i lotnictwo.
Współczesne konflikty to powinni uczyć się obsługiwać drony i obsługiwać ręczne wyrzutnie rakiet. Ale to moje zdanie.
Dobra, troche sie rozpisalem, nie taraktuj że chcę Ciebie zniechęcać, jakbys miał Lestaf jakies pytania to wal smialo.
W przeciwnieństwie do reszty starałem się napisać coś merytorycznie a nie tylko memy.