Naprawdę szykuję się do końca tematu, bo jednak stwierdzam, że mimo szczerych chęci projekt UAZ jako daily zakończył się klapą. Tym autom jeżdżenie szkodzi, podobnie jak sól drogowa. Co wyklucza użytkowanie jako daily...
Czarny się sypie. I to sypie się tak, że już go muszę sprzedać.
Zawory na zimnym z każdym tysiącem tłuką się coraz bardziej, most tylny huczy, długo to już nie pociągnie.
Tzn po nagrzaniu silnik pracuje dobrze i moc trzyma, nie szarpie itp., ale tempo narastania tego hałasu pokazuje, że remont głowicy blisko.
No i ta rdza wszędzie. Po zimie karoseria zakwitła na wiosnę.
Koniec końców pomarańczę sobie będę opiekował, żeby się nie zbiodegradowała, a sam przesiądę się na coś ekologicznego i ekonomicznego, bo przy przebiegach rzędu 40kkm rocznie spalanie zaczyna mieć znaczenie
Podejmę kolejną próbę sprzedaży tego zlomu Tarmotowi, bo osobie prywatnej takiego dziada sprzedawać nie chcę.
W tym tygodniu jeszcze nim jadę w góry i mam nadzieję, że to już będzie trasa pożegnalna.
Czy mi go będzie brakowało? Myślę że zimą na Podhalu na pewno. Ale inwestować w to znów ciężką kasę, żeby sobie czasem w góry pojechać - bez sensu. Po prostu nie widzę możliwości zainwestowania w to kolejnych pieniędzy, bo za dużo tam jest problemów do ogarnięcia.