-
Liczba zawartości
6687 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Naprawdę ten "dubajczyk" to są jaja jakieś. Poprzedni właściciel mówił mi, że (hydrauliczna) regulacja wysokości lampy nie działa, natomiast nie myślałem, że tam są aż takie jaja. Tą czarną obręcz wokół lampy mocuje od dołu śruba. Ciekawa rzecz, bo powinna to być normalnie śrubka M-ileśtam, a z lewej był wkręt do metalu. Myślałem, że ktoś gwint zerwał i tak to dał, ale z prawej jest jeszcze ciekawiej, bo tam zostało to zalane klejem. Teraz jak się próbuje to dokręcić, to się nie da, rusza się natomiast sam reflektor. Nie wiem czy mam rację, czy nie, ale wygląda na to, że ktoś tym wkretem wyregulował wysokość lampy i zakleił, żeby się trzymała. Do pierwszej wymiany żarówki git, a potem niech się inni martwią. Chyba że ktoś urwal gwint i postanowił tak to zamocować, a lampę dotyka tylko przypadkiem... W sumie teraz to już się nie dowiem. Dodam, że te lampy mają śrubki regulacyjne, więc nie wiem, o co chodzi z tą aranżacją. Może bez korektora bylo za wysoko, czy cos? Nic to, muszę wymyślić coś lepszego i pewnie wymyślę, bo co mi pozostaje. Można by dać lampy z 469, bo regulacji z poziomu kabiny i tak i tak nie ma, ale przejdzie to wtedy przegląd?
-
Byłem dzisiaj na przeglądzie Alfy. Ten przegląd to tylko olej i filtry. Tylko. I tylko nieco ponad 1500zł. Masakra jak te ceny rosną...
-
Cewka przyszła... Najważniejsze, że oryginalna GORST 😆 Ale nie nastawiam się źle, może zadziała. Cyk-myk o jest... Odpalam i... Działa Tera najlepsze... Korozja... I... Jak to w ogóle mogło działać 😯?
-
Ale nie, ja już pisałem. Na Słowacji oni absolutnie nie mówią, że to dobre jakościowo samochody. Oni je bardzo lubią, ale mają wręcz bekę z ich jakości. Pan Pavel bardzo zadowolony, że się rozumiemy bez słów, jak on usiłuje otworzyć maskę tego ich diesela i on ciągnie dźwignię a ja ciągnę maskę, bo odbojniki sparciały i nie działają 🤣 Tak samo też mówi, że one żyją i jak chcą to jeżdżą, a jak nie chcą, to są wiecznie zepsute i nie poradzisz. Zupełnie inny klimat i mnie się to podoba. Bo gadanie, że te auta są super, a ja to mam strasznego pecha... Ją nie lubię takiego - przepraszam - pier*nia. Tak to może mówić ktoś, kto ich nie zna, ale przecież oni tego sprowadzili i serwisują dużo i dobrze wiedzą jaki to cud techniki 😒 Natomiast zabawa jest z nimi przednia. Wczoraj wiozlem znajomą z pracy z Nowego Targu, bo się umówiła że znajomymi w Katowicach, i bardzo jej się złom podobał. Inną jest sprawa, że nikt normalny nie chciałby tego na co dzień, ale te auta da się lubić.
-
Noi tak. Bak wyczyściłem, póki co ewidentnego wycieku nie ma. Znaczy jeżdżę obserwuję. Krzyżaki są (na koniec uznałem, że kupię dwa, żeby jakby co nie jeździć w ogóle bez wału ), wymienię przy okazji wymiany oleju. Tylny most huczy. Ale póki co się nie pogarsza. Może to kwestia małego luzu w łożyskach, ale nie wiem, czy chcę ruszać tą nakrętkę. Pasowało by sniać zadni kardan i sprawdzić. Ale gdyby to było uszkodzone łożysko, powinno się już rozsypać, bo huczy już chwilę... Do tego huczy przy odpuszczeniu gazu na dużej prędkości, co wskazuje na luz w łożyskach ataku (za mały "preload" jakkolwiek się na to po polsku mówi). Czytałem, że w takich mostach (czytam po amerykańsku, bo tam truck'ów sporo) trzeba czasem dokręcić tą nakrętkę jak się łożyska stożkowe trochę poluzują wskutek zużycia. Na zegarze 64700km, za chwilę kolejna wymiana oleju. Tym razem zrobię sam, bo i tak muszę krzyżaki ogarnąć. I tak auto zrobiło kolejne 15kkm, już 25 od czasu niedoszłej sprzedaży. Z jednym Pan Mariusz z Tarmotu się nie pomylił. Pisał, że to pewnie jedna prosta naprawa i będzie dalej jeździł i w sumie tak to było 👍 (oni naprawdę znają te auta bardzo dobrze, tylko jakoś nie umieją przyznać otwarcie, że to złom, nawet jeśli fajny )
-
Swoją drogą tak sobie wczora z wieczora wychodziłem z pracy, to jednak pomarańcza na parkingu wygląda pięknie. Przy niej ten czarny to jak... - przepraszam, nie mogłem się powstrzymać - po roku w Rosji 😆 Oczywiście nawiązuję do internetowych memów, osobiście nic nie mam do Rosji i Rosjan
-
Jeżdżę pomarańczowym i nurtuje mnie jedna rzecz. Czemu to sprzęgło tak ma, że zimne działa super, a po nagrzaniu ma kłopoty z rozłączaniem się. Problem wciąż jest, raz jest lepiej, raz gorzej, tylko jak jest rozgrzane. Ostygnie - działa. Pompa wyminiona, nie pomogło. Przy wysprzegliku widać, że już grzebane niegdyś było, bo nawet osłony nie byli uprzejmi założyć z powrotem, widać też nie pomogło. Odpowietrzone. Czasem lepi się tak, że auto ciągnie do przodu na jedynce. Słychać też, że wałek sprzęgłowy się obraca. Jak delikatnie popchnąć lewarek - staje, po puszczeniu lewarka - różnie, czasem stoi, czasem rusza z powrotem. Co ciekawe - zawsze puszcza po przegazowaniu. Tzn jak sprzeglo trzyma, to wystarczy przegazować na wciśniętym sprzęgle i puszcza. Warto też zauważyć, że chodzi dużo "ciężej" niż w czarnym. Dziwne to. Nawet już mam w piwnicy nowe sprzęgło, tylko nie mam komu dać, żeby mi zrobił i na razie tak jeżdżę. Bo jeździć się da, tylko skrzyni szkoda. Skończy się tak, że wymienię w Popradzie, a sprzęgło w piwnicy zostanie "na zaś". Choć tu muszę oddać, że w Katowicach sprzęgło to akurat zrobili mi dobrze. Tylko oleju do reduktora nie dali, ale nie chcę być drobiazgowy, było nie prosić o wymianę tylko wymienić samemu 😉
-
Nie, tylko kanał potrzebny. Ale w tym czarnym, o ile jeszcze pojeździ, to będę już sam olej wymieniał to mogę sobie smarować. A oryginalne są bezobsługowe. Nowoczesność w domu i w zagrodzie. Zatem przede wszystkim to musi się dać je wymienić, bo jak nie, to będzie szukanie przedniego wału. Tylny natomiast ma znów te bezobsługowe, bo - przypomnę - po porażce z krzyżakami dali do dorobienia z użyciem oryginalnych nowych końcówek z UAZa, z tymi bezobsługowymi krzyzakami. Niestety Tarmot wysłał nie ten wał i zamiast odsyłaći czekać aż wylosuje się właściwy, daliśmy wtedy przerobić. Poki co kupiłem jeden krzyżak, wymontuję wał i zobaczę, czy w ogóle dam radę to ogarnąć. Jak dam, to zobaczę, co z drugim. Pewnie dobrze... tak, na pewno dobrze
-
I problem w tym, że człowiek się nie zna, to musi komuś wierzyć. Przeciez skoro 2000km po wymianie krzyżaka było wyrobione ucho w wale napędowym, to nie ma innej opcji - musiała miseczka krzyżaka obracać się w uchu, zamiast krzyżak w miseczce. Przeciez miseczka jest elementem nieruchomym i ucho nie może się wyrobić. Ech, czemu tego trzeba się uczyć w ten sposób 😖?
-
Trochę musiałem poczekać i poszukać, ale mam. To kolejna z ciekawych monet KRLD, upamietniająca chatę, w której miał urodzić się Kim Ir Sen Ciekawa legenda, jak to wódz urodził się w zimny dzień i w momencie jego urodzenia chmury rozproszyły się i wyjrzało słońce. Takie boskie pochodzenie człowieka, o którym u nas mówi się, że jeżeli ktokolwiek stworzył go na swój obraz i podobieństwo - byli to sowieci 😉
-
Dzięki Wymontuję ten wał i spróbuję naprawić. Choć martwię się, co oni tam zepsuli, że w tylnym wale niby wyrobiło się ucho i już się nie dało ponowie krzyżaka wymienić... Bo oglądałem w necie, to w UAZie wymiana krzyżaka jest prosta. Także krzyżak kosztuje 80zl sztuka (wtedy 60) plus prosta wymiana, a ja dałem 1500zł, bo niby jakieś super krzyżaki i d*pa. Także jak się nie okaże, że wał zniszczony, to takie krzyżaki z przodu to sobie sam wymienię, bo to jest montowane po prostu pierścieniem sprężynującym, żadna filozofia... Swoją drogą naprawdę nie wiem, że serwis 4x4 tak do bani to wymienił, przecież powinna to być dla nich banalna i szybka robota. Tylko martwi mnie, bo oni coś wspominali o zagniataniu, ale... W UAZie niczego się nie zagniata 😶
-
Pooglądałem, poszarpałem i znalazłem. Cofnę się o jakieś 35000km do czasu bezsensownej wymiany dobrych krzyżaków w wałach napędowych. Jak pamiętacie, chwilkę po wymianie krzyżaków wymienialiśmy cały tylny wał. Oczywiście z powodu, że wał do d..., to jasne To okazuje się, że przedni wał też widać do d..., bo te krzyżaki co tam dali... No luz jest duży. Duży duży. Konkretnie to taki, że przy 90km/h cała buda rezonuje. Rozpiąłem przedni most i... wibracje zniknęły. Zniknęło też terkotanie na dojeździe do świateł. Ze tez mi to wcześniej nie przyszło do głowy, ale całą zimę jeździłem z zapiętymi sprzęgiełkami piast, bo jednak zimą ten przód się przydaje. Co nie zmienia faktu, że używa się go sporadycznie, a jednak krzyżaki wyrąbane totalnie. To są krzyżaki z kalamitką i zastanawiam się teraz, czy one w ogóle zostały nasmarowane po wymianie? Bo przecież to tylko 35000km jazdy praktycznie bez obciążeń. Jak na komplet krzyżaków... Trochę mało. Fakt, że co 30000km powinno się je smarować, ale objawy pojawiły się już jakieś 10000km temu. Zresztą... Czemu ja się w ogóle wtedy zgodziłem, żeby ruszać przedni wał???
-
Do tego teraz zrobiłem jeszcze 2 trasy do pracy i jak byk huczą łożyska w tylnym moście. Nie wiem, czy wyregulowanie luzu by pomogło, czy do wymiany. Korci mnie trochę, żeby spróbować, bo jednak tylny jest o wiele pristrzh niż przedni...
-
Z serii "bez komentarza"...
-
Wróciłem właśnie z recitalu Michała Bajora w Sosnowcu. Powiem tak. Ostatnio byłem już chyba ze 20 lat temu z mamą (zresztą lubię tego Artystę, bo po prostu wyniosłem to z domu) i powiem tak... im starszy tym lepszy, naprawdę wspaniały recital, cieszę się, że poszedłem.
-
Nie, ja nie obwiniam samej instalacji jako takiej, w Rio jest też LPG już 90000km i wszystko super. Tylko właśnie średnio mi się podoba, że w ogóle ktoś mi w tym aucie grzebał. I że mam 1/3 bagażnika zajętą przez butlę.
-
Ta cewka chyba zamaka. Korozja na styku plus zapłon wypada jak jest deszcz i wilgoć. Jak jest sucho - jeździ dobrze. Rozbiorę i zobaczę, może to da się wyczyścić i uszczelnić. Czekam i tak na chińskie cewki, choćby po to, żeby zobaczyć czy pasują i działają. Natomiast pomarańcza robi mi głupie numery. Po zgaszeniu na LPG zapaliłem po kilku minutach i na moment tak się udławił, że mi podświetlenie przyrządów przygasło 😖 Ogolnie mnie się nie podoba ta instalacja LPG. Wywala check na zimnym (imo za wcześnie przełącza na gaz, na mocno niedogrzanym jeszcze silniku) i gorzej zapala po jeździe na LPG. Teraz wyłączam gaz i przed postojem jadę na benzynie. Ogólnie to był błąd, że wymyśliłem to LPG. Nie podoba mi się
-
Kurde, szarpie na zimnym, ta cewka jest do wymiany. Niestety idzie z Chin i ciekawe kiedy dotrze. Spróbuję to rozebrać i wyczyścić styki cewki i rezystora. Gorzej jak rozbiorę i już nie złożę.
-
Ogólnie to mam dzisiaj zły dzień. Chciałem zobaczyć, czy dostanę się do obejmek przewodów i stworzyłem taki klucz: Przedłużka elastyczna, bo tą najdalej do tyłu trzeba atakować lekko pod kątem. Zupełnie nie przewidziałem natomiast jednego szczegółu. Jak usiłowałem jakoś wmanewrować się kluczem tam w tą szczelinę za alternator, zwarłem plus z alternatora z blokiem silnika i zrobiłem małe fajerwerki Gdybym ogarnął, że tak się może stać, to bym odłączył akumulator, ale jakoś nie skojarzyłem operacji na przewodach układu chłodzenia z pracą przy elektryce. Iskra przeskoczyła i zrobiła 0,5mm wżerkę w nasadce (a więc i pewnie w tym, w co trafiłem). Ogolnie auto działa, wygląda, że nic się nie sfajczylo, ale szczerze powiem - mam dość tego dnia, dobrze że się już kończy ☹️
-
No i update za updatem. Silnik wprawdzie chwilowo chodzi ładnie, ale teraz już mam pewność, że stuki dochodzą gdzieś spod auta. Po zaparkowaniu raz jeszcze spróbowałem go rozbujać i jak nadepnąłem na podłogę bagażnika to pod autem coś mocno - przepraszam - "je*bło". Moze to i brzmi jak tuleja resora, ale jaz jeszcze je obejrzałem i wyglądają zadobrze na tak głośny odgłos. Może zatem któreśz mocowań nadwozia do ramy? NIe wiem. Pojechałbym nawet na kanał do teścia to wszystko pooglądać, ale oglądajac tuleje resorów trafiłem na wyciek paliwa z lewego baku, i to nie gdzieś na przewodach, a na spawie. Widać przerdzewiał, co po 8 latach w sumie nie jest w tych autach niemożliwe. Nie są to moze jakieś niesamowite usterki, natomiast nie bardzo chce mi się to ogarniać i myślę, że pora zaktywizować jednak pomarańczowego (zwłaszcza, zę zima się już chyba kończy), a z czarnym w końcu się pożegnać, bo po prostu wszystko się w nim już sypie. Gdzie nie zajrzeć - dramat. Naprawdę grat totalny i myślę, że w końcu to już czas.
-
Najgorsze, że cewek nie ma i trzeba zamówić chińskie. Ale czy chińskie są gorsze od ruskich? Okaże się. Były czasy, że cewki były z Boscha... Ale te nie są dostępne.
-
Zaniedbania serwisowe zawsze się zemszczą. Pisałem, że spóźniłem wymianę świec i cewka miała korozję na styku. Dziś rano ruszam. Odpalił ładnie, ale już po kilkuset metrach jedno szarpnięcie, za chwilę drugie, potem trzecie, czwarte i piąte i pracuje na trzech "garach". Blisko miałem to zawróciłem jednak pod dom, żeby go nie zostawiać gdzieś byle gdzie. Może to niemądre, bo to, co działo się na podjeździe pod blok - masakra, silnik chciał spod maski wyskoczyć Miałem zmienić auto, ale otworzyłem maskę i paczę. Silnik się telepie na 3 cylindrach. Szkoda mi czasu na komputer, ja to zresztą nie wierzę w te komputery Skorodowaną cewkę dałem na pierwszy cylinder (tzn pierwszy od przodu, bo w sumie numeracji nie sprawdzałem i nawet nie wiem, czy one są ponumerowane od przodu), więc odpiąłem wtyczkę od cewki i... Nico. Zero zmiany. Wpialem - nic. Zgasiłem, odkręciłem cewkę. Styk brzydki. Na szybko wyczyściłem, spryskalem kontaktem, zamontowałem i hula, ale cewka raczej do wymiany, bo drogie nie są, a mi silnik albo katalizator padnie. Ew. Widzę, że to się nawet da rozebrać, ale i tak nowa w zapasie to mus przy takim grzebaniu... Ot, za długo ignorowałem pierwsze sygnały. A wystarczyło tylko tam zajrzeć w odpowiednim momencie...
-
Muszę to wymienić, tylko jak pisałem - tam nawet ręki nie idzie włożyć, a co dopiero skutecznie naciągnąć przewód na króciec. Będzie z tym gruba robota. Jak już musial dać badziew, to mógł tam dać oryginalny, a badziew gdzieś na górę 😖
-
Postała 🍊 tydzień i dalej kapie z układu chłodzenia. Po tygodniu kałuża wprawdzie tylko poniżej 10cm, ale kapie. Najgorsze, że kapie ewidentnie z miejsca, gdzie przewód wchodzi do bloku silnika. Pan Emil od gazu (tak, ten sam, co chciał ciąć ramę w fabrycznie nowym aucie żeby zmieścić większą butlę*) przy montażu trójników do instalacji LPG dał tam przewód znacznie za gruby i ścisnął go na króćcu w taką osę. Nie ma opcji, żeby to było szczelne, a najgorsze, że dał ten 💩 przewód tam, gdzie nijak nie da się ręka dostać. Żeby go wymienić trzeba by rozmontować instalację LPG. Ogolnie naprawdę czasem mam wrażenie, że ważniejsze od tego, czy LPG jest dla silnika dobre czy nie, jest to, kto tą instalację będzie montował... *nie wiem, czy polskie prawo dopuszcza taki montaż, ale czytałem, że czeski importer UAZa montował dwie butle na podłodze bagażnika a na nich kolejną podłogę i bagażnik był wciąż spory tylko płytszy. A on dał butlę nie dość, że małą, to jeszcze zajmującą 1/3 bagażnika. A chciał wywalić wspornik z tyłu w ramie (skośny wspornik wzmacniający hak holowniczy) i tam montować pod podłogą 🤦
