Zrobię sobie foto książkę na pamiątkę ;).
Ogólnie ja jednak oceniam przygodę pozytywnie. Co nie znaczy, że się nie cieszę, że już jedzie. To jest przedziwne uczucie. Z jednej strony to auto było całe zrobione z 💩 i chyba przeklęte do tego, ale dawał jednak sporo radości. Ale cóż, mam drugiego, którego dzięki doświadczeniom z czarnym przynajmniej nie zbiodegraduję zimą i nie za jeżdżę łożysk na ekspresówkach.
No i wiem, że UAZa póki działa się nie rusza, bo będzie jeszcze gorzej
Zakładałem (i AI zakłada tak samo), że auto wprawdzie dziadowskie, ale naprawy proste, a tymczasem okazało się, że wcale nie.
Trochę mi szkoda, że nie będę miał UAZika na zimę, bo tym się naprawdę fajnie po Podhalu pomyka na zasnieżonych bocznych drogach.
Ale nic to. Jak już zajeżdżę Rio to może kupię jakieś używane Jimny czy nawet coś ze zwykłym dołączanym 4x4. Ale nie szybko, bo przy moich przebiegach trwałość Rio szacuję na jakieś 3-4 lata.