-
Liczba zawartości
6687 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 225
-
Postała 🍊 tydzień i dalej kapie z układu chłodzenia. Po tygodniu kałuża wprawdzie tylko poniżej 10cm, ale kapie. Najgorsze, że kapie ewidentnie z miejsca, gdzie przewód wchodzi do bloku silnika. Pan Emil od gazu (tak, ten sam, co chciał ciąć ramę w fabrycznie nowym aucie żeby zmieścić większą butlę*) przy montażu trójników do instalacji LPG dał tam przewód znacznie za gruby i ścisnął go na króćcu w taką osę. Nie ma opcji, żeby to było szczelne, a najgorsze, że dał ten 💩 przewód tam, gdzie nijak nie da się ręka dostać. Żeby go wymienić trzeba by rozmontować instalację LPG. Ogolnie naprawdę czasem mam wrażenie, że ważniejsze od tego, czy LPG jest dla silnika dobre czy nie, jest to, kto tą instalację będzie montował... *nie wiem, czy polskie prawo dopuszcza taki montaż, ale czytałem, że czeski importer UAZa montował dwie butle na podłodze bagażnika a na nich kolejną podłogę i bagażnik był wciąż spory tylko płytszy. A on dał butlę nie dość, że małą, to jeszcze zajmującą 1/3 bagażnika. A chciał wywalić wspornik z tyłu w ramie (skośny wspornik wzmacniający hak holowniczy) i tam montować pod podłogą 🤦
-
W Stilo był 1.4 95KM chyba jeszcze z serii Fire. Dobre te silniki były. Ja w alfie mam wyłączoną opcję otwierania bezkluczykowego - tylko przyciskiem na kluczyku. Mnie się systemy bezkluczykowe nie podobają... Ale ja jestem starej daty jeśli chodzi o motoryzację (tudzież gadżety elektroniczne)
-
Siła w prostocie. Na UAZa też można liczyć nawet jak zamarznie na kość. Natomiast nie może za długo stać, bo już po 2 tygodniach potrafi mieć problem. One mają wysoki pobór spoczynkowy i bardzo brakuje centralnego wyłącznika elektryki jak w radzieckich UAZach czy ZiŁach... Zresztą w Alfie to akumulator padł, a np w Stilo coś chyba zamarzało, bo bywało, że kręcił i kręcił i kręcił i nie odpalał. Potem się nauczyłem, że w mroźne dni trzeba go stawiać w jednym kierunku, bo zostawiony przodem do wylotu ulicy potem nie zapala 😆
-
Ja tam nie wiem, ile tu było w nocy, rano było -10. Ale to w sumie i tak detal, bo w garażu podziemnym przy podłodze może spadło gdzieś w okolice 0, a zdechła tak, że nawet nie zakręciła rozrusznikiem. Zresztą nietrudno znaleźć opinie, że ten fabryczny akumulator to badziew. Fakt, taka Varta kosztuje o jakies 300zł mniej niż porządny AGM. Oszczędź 300zł na tysiącu samochodów na samym akumulatorze i... to jest biznes, nawet jesli kilka trzeba będzie wymienić na gwarancji. A jak pisałem - ASO zlało temat i przecie się nie będę o akumulator dochodził, bo już wolę sam kupić niż się szarpać z nimi, żeby mi na gwarancji wymienili starego dziada na nowego dziada
-
Nie, tylko ostatnio wymieniałem akumulator i go nie zeżarło, więc to tylko akumulator. Zresztą włoskie auta nie są za dobre na mróz. Subaru przez 13 lat nigdy nie zawiodło, niezależnie od mrozu, a włoskie... No różnie z nimi bywa Dodam, że Alfa przez 4 lata raz odpaliła ledwo a dwa razy wcale. I to nie na mrozie, a w garażu podziemnym. Oczywiście wg ASO akumulator był w porządku.
-
-10* rano na Podhalu i Alfa odpaliła bez problemu. Zatem sukces jest. A swoją drogą naprawdę mnie ani chybi po***ało, że zdecydowałem się zapłacić łączenie 210 tysięcy plus koszty leasingu za auto, w którym wózek dla Jasia zajmuje 2/3 bagażnika 😖 Ale jest piękna, tego jej odmówić nie można. Więc nie żebym żałował, ale jednak da się za tą kwotę kupić bardziej funkcjonalne auto. Bo ładniejsze to ciężko 😊
-
Muszę wywalić z bagażnika całą skrzynię z narzędziami, bo to chyba w niej tak coś stuka. Tylko nie chce mi się tego taszczyc do domu to raz (żeby nie robić pod blokiem złomowiska, parkuję kawałek od domu), a dwa - UAZ bez narzędzi to ryzykowne przedsięwzięcie... Ale to chyba ta skrzynka tak daje na rondach.
-
Szukam i szukam i nie umiem znaleźć. Podczas jazdy czarnym na rondach z tyłu coś stuka. Takie "plastikowe" pukanie jakby walić drewnianym tłuczkiem po twardej plastikowej butli. I nie umiem wymyślić, co to. Posprzątałem wnętrze, bo myślałem, że to lata coś z bogatego wyposażenia, ale nie, stuka dalej. Nie wiem tylko, co stuka. Jak usiłuję rozbujać mocno auto na postoju to jest cicho. Tam w sumie są tylko tuleje resorów, ale one wyglądają dobrze. Nie mam pomysłu, co jeszcze może tak stukać. Może te badziewne plastiki wykończenia wnętrza? Pozostaje mi chyba pojechać na SKP celem obejrzenia ew luzow w tulejach resorów i jak tam jest ok, to niech sobie puka jak lubi...
-
-
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Pewnie ze nue zawiść, moje odczucia są dokładnie takie same, ale co wyznawca to wyznawca, a BFG ewidentnie mają wyznawców -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Wiem, mnie chodzi o to, że opinie o slizgajacych się BFG to z zawiści -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Gdzieś czytałem opinię, że tak z zawiści piszą ci, których na BFG nie stać -
4x4 czyli im bardziej terenowe auto tym dalej trzeba iść po traktor
pmwas odpowiedział memento mori → na temat → PO GODZINACH
Muszę zmienić opony w 🍊 Te BFG A/T KO2 to jest absolutny koszmar. Dodam, że one mają oznaczenie zimowe. Wyjechałem teraz na osnieżoną drogę osiedlową i to auto tańczy jak chce. Specjalnie dałem tylko tył i jest po prostu koszmar. Nie rusza, nie hamuje, idzie bokiem, koszmar. Sailun Terramax to przy nich naprawdę wspaniała opona. Nie oceniam twardości w terenie. Oceniam prowadzenie na śliskim. To nie subtelne różnice, to jest po prostu przepaść. BFG może i są twarde na kamieniach, ale na śliską jezdnię one są po prostu niebezpieczne. Naprawdę niebezpieczne. Jak i moje zimowe BFG swego czasu w Punto, a najgorsze, że wtedy nie było mnie - biednego studenta - stać na inne i jeździłem na tej kupie... -
Dowód osobisty, resztę sobie sprawdzają w CEPiKu
-
Ogólnie ta wymiana nie była aż tak trudna, tylko dostęp do mocowania beznadziejny. I najważniejsza informacja, w Alfie - przynajmniej sprzed liftu - można jednak bezkarnie odłączyć akumulator, bo błędy jednak da się skasować we własnym zakresie. Bo najbardziej się obawiałem, że po wymianie wizyta w ASO, a w ASO potem się nasłucham, że trzeba było nie tykać...
-
Nie muszę chyba mówić, że po wymianie akumulatora Alfa działa dobrze, czyli to nie awaria elektryki drenująca akumulator, a sam akumulator. Ale to było (prawie) oczywiste... Ale chciałem o czym innym - temat wałkowany od mniej więcej 5 lat, ale raz jeszcze przypomnę i tu, żeby po kontrolach drogowych sprawdzać wpisy w CEPie. Ostatnio trafiłem na patrol sprawdzający trzeźwość i dokumenty. Przebieg 59910, a w CEP 79910. I potem na przeglądzie czy przy kolejnej kontroli - byłby cofnięty licznik. Ponoć już poprawione... Ale naprawdę warto sprawdzać.
-
Jednak tanie jest dobre. Od kiedy Chińczycy nauczyli się robić zegarki naprawdę nie warto do roboty brać drogich rzeczy, bo taki chińczyk to jakby co mała strata, a wygląda bardzo dobrze.
-
Czasem udaje się też trafić z zestawem, który się "lubi". Ja wiem, że wciąż operuję w zakresach najtańszego hifi, ale pamiętam jak kupiłem TLC 130S i podłączyłem je do niedrogiego Onkyo. Zagrało to jak marny monitorek, z przejaskrawioną górą i małym basem. Potem zmieniłem na Sony TA-FE710R z leciwym Marantzem CD84 i zagrały zupełnie inaczej. To nie był absolutnie początek mojej przygody z hi-fi, raczej już schyłek, natomiast jak mi Bryn Terfel stanął dosłownie na środku pokoju, to było coś. Jednak TLC 130S to były kolumny ocenione na 3/5, ale w dość wysokiej półce cenowej i one potrafią zagrać dobrze, a ten akurat wzmacniacz (swoją drogą fajna konstrukcja oparta na MOSach) bardzo do nich pasuje. Tak mi to gra, że już dalej nie szukałem. Przez chwilę używałem - nieco jednak gorszej w brzmieniu ale za to fajniejszej - Foniki PA428, ale odkąd Jasiu biega i grzebie wróciłem do Sony, bo mniej będzie szkoda jak rozwali. Może o tyle, że znów będę musiał szukać czegoś o fajnym brzmeniu.
-
O tym piszę. Jak można tak szaleć w temacie który kabel czy które słuchawki są lepsze? Tak jakbym na tatromaniaku zlorzeczył, że ktoś lubi buty Dolomite, a ja uważam, że wcale aż tak dobre nie są i czuję się osobiście dotknięty. Jakby audio to była kwestia życia i śmierci.
-
Aktualnie projektowanie samochodów idzie w kierunku by auta były z jednej strony jak najbardziej bezobsługowe, a z drugiej - by jakąkolwiek obsługa odbywała się w ASO. Czynności niegdyś oczywiste, jak wymiana żarówek czy demontaż i ładowanie akumulatora przestały być proste, ale - przynajmniej w założeniach - nie są już potrzebne. Sęk w tym że jednocześnie usterki niegdyś błache stały się poważne i zwykle zużycie akumulatora czy awaria reflektora to dziś duży kłopot. Ostatnio wymieniałem H4 w Hunterze i tam to w ogóle wyjmuje się całą lampę (fakt, że tu akurat był inny kłopot w postaci zardzewiałej śrubki) i można ją sobie wziąć do auta i nawet w ciężkim deszczu wymienić na sucho w parę minut. A w Stilo to żeby lewą wymienić musiałem włazić pod auto. Nie żebym był wielkim przeciwnikiem postępu, nowe auta generalnie - poza unijnymi wmuszonymi na siłę systemami - są bardzo fajne, ale te stare też mają swoje zalety. Zwłaszcza jak ktoś umie sobie sam pewne rzeczy ogarniać.
-
Wiem, przecież nie słucha tylko płyt testowych 😉 Oczywiście, ja całkowicie rozumiem, kto to aufiofil. Może doprecyzuję: Tak lepiej 🙂 Mnie po prostu wystarczy dobra jakość dźwięku, nie musi być super. Choć oczywiście kiepska (jak system audio w Rio) jednak wciąż przeszkadza.
-
Nie wtrącam się, ale... Nie wierzę. Sam kiedyś chciałem bawić się w audiofilizm (bawić się, bo miałem Diorę 704 i Tonsile, a w porywach Sony z KEF iQ3) i - niestety - zdążyłem się przekonać, jak wielkie emocje budzi sprzęt audio. Napisanie, że Tonsile są dobre było wtedy jak obraza uczuć religijnych 😆 Zresztą do dziś mam TLC 130S oraz do kompa lekko zmodyfikowane Excellence Ex1S (nieznacznie mocniejszy rezystor w torze tweetera, żeby nieco stępić wysokie) i uważam, że to dobre kolumny. Nie audiofilskie, ale dobre. Fakt. Dziś stać by mnie było na audiofilizm, to wybrałem UAZy. Rany, gdybym za tą kasę co poszła na UAZy kupił sprzęt... To byłby SPRZĘT! Ale ja jednak doszedłem do wniosku, że jednak jestem melomanem, a nie audiofikem. Szukam super (choć czasem wystarczy przyjemna) muzyki na przyzwoitym sprzęcie, a nie odwrotnie. Natomiast - czemu w ogóle dziś piszę... W zasadzie chciałem tylko to napisać, ale trafiłem na poprzednie posty. Dziś stwierdziłem, że się starzeję. Jaś wyłączył mi source direct, dał treble na maxa i się nie kapnąłem 🤣 Ech... Naprawdę z czasem wysokie się słyszy gorzej...
-
Ja się w jazz nigdy nie wciągnąłem, zostałem przy muzyce "poważnej", ew. pop, ale nie za dużo. Ale mam parę płyt, np bardzo lubię to:
-
Zarąbiste. Wahałem się i koniec końców nie kupiłem, ale jest zarąbisty.
-
Dla mnie w ogóle - jak to się mówi - "chore" jest to, że producent w ogóle może zdalnie sterować moją własnością. Równie dobrze deweloper mógłby do zawsze zachować prawo do wyłączenia co prądu czy wody w mieszkaniu. I tu kolejna rzecz. Otóż nie od dziś mówi się, że za jakiś czas samochodu w ogóle nie będą sprzedawane na własność, a tylko wynajmowane. Dziś to brzmi jak teoria spiskowa, ale są przecie dawne teorie spiskowe, które dziś są rzeczywistością
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 2 z 225
