-
Liczba zawartości
6689 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Zbeszczescilem to dzieło sztuki... ... i dałem pasek. Ta bransoletka naprawdę nadaje sie tylko pod walec.
-
Dla mnie to nowe zjawisko... Kwarc, a lubię 😶 Do tej pory wszystkie kwarce z wyjątkiem radzieckiej Rakiety (ale to do kolekcji, nie do użytku) rozdałem rodzinie, bo leżały nieużywane... Bransoleta koszmarna (opis w recenzjach), ale dziś przyjeżdża dla niego pasek
-
Właśnie. Ta akurat tarcza jest niezbyt wierną kopią tarczy dawnych moranbongów. Sprzedawca twierdzi, że zegarki pochodzą z KRLD, ale w opiniach widać, że ma już na koncie handel podróbami Seiko, więc nie jest do końca wiarygodny. Podstawowym argumentem za tym, że to chiński produkt jest to, że fabryka Moranbong w Pyongyangu zamknęła się dawno temu. Drugim - że napis na tarczy nie ma odstępu a czasem ma nawet literówkę. Oczywiście przecież otworzyć fabrykę produkującą tarcze i koperty i wpakować do środka miyotę to też żaden wyczyn, zatem nie da się całkiem wykluczyć koreańskiego pochodzenia tego zegarka. Druga wersja, że to zegarek produkowany w ChRL na rynek KRLD Trzecia to że to po prostu chiński zegarek wzorowany na dawnych Moranbongach, nie mający z KRLD nic wspólnego oprócz skopiowanych oznaczeń na tarczy - tzn remake lub zwyczajnie podróba. Jesli cokolwiek wg mnie sugeruje, że może to być produkt z KRLD (wytwarzany na miejscu lub "outsourcowany"), to obecność kwarcowej Miyoty w środku. Moim zdaniem gdyby była to chińska podróba, zastosowaliby mechanizm nakręcany dla podbicia atrakcyjności, choć może to tylko moje zylne wrażenie, że na "mechanika" łatwiej złowić jelenia Ogolnie wiadomo tylko tyle, że nie wiadomo. Albo faktycznie takie coś można zobaczyć w KRLD (trzeba by pojechać i sprawdzić), albo ktoś zobaczył zainteresowanie oryginalnymi Moranbongami na WUS i wpadł na pomysł na aliexpresowy biznes.
-
Po lampce wina, przy drugiej, ale to raczej kwestia przedmiotu recenzji. Nie da się do końca poważnie zrecenzować zegarka z bransoletą wyglądająca jakby ktoś dorwał się do niej z pilnikiem i ją celowo oszpecil
-
Moranbong to marka, o której mało kto słyszał. Zegarki Moranbong produkowała fabryka w Pyongyangu w KRLD, prawdopodobnie w latach 1970-80tych. Piszę prawdopodobnie, ponieważ KRLD to kraj raczej zamknięty i o rzetelne, sprawdzone informacje cieżko. Zegarki te byly wyposażone w kopię szwajcarskiego mechanizmu (bodaj ES 96) i - delikatnie mówiąc - nie słynęły z jakości. Cieżko to jednak zweryfikować, bo na "zachodzie" egzepmlarze oryginlanych zegarków z tamtych czasów w swoich kolekcjach mają nieliczni. Ostatnimi czasy pojawiły się natomiast nowe zegarki marki Moranbong, do kupienia np na aliexpresie, o któryuch wiadomo, ze są kwarcowe, że wyglądem przypominają dawną produkcję i że - choć niektóre mają nawet napis "MADE IN D P R K" - nie wiadomo właściwie skad pochodzą i kto je robi. Oczywiście głownymi podejrzanymi są - a jakże - Chińczycy. Zegarki mają wyglad - jak wspomniałem - zbliżony do dawnych Moranbongów, czyli mamy tu klasyczny "azjatycki" zegarek, w stylu żwychłych modeli Seiko czy (zwłaszcza) Orienta. Oczywiście zaraz nasuwa się pytanie czemu w ogóle ten wynalazek kupiłem. Odpowiedź? Nudzę się. A jak się nudzę to szukam wrażeń i tak napotkałem na swojej drodze markę Moranbong i dyskusję o współczesnych produktach tej marki, które jedni uważają za gadżet, drudzy za podróbę. Nie mogłęm zatem wytrzymać i chciałem jakoś dorzucić swoją cegiełkę do tej opowieści. Czas na zakup oryginału - mam nadzieję - nadejdzie, a póki co - TADAM! - wspólczesny kwarcowy Moranbong. Jest jeszcze (IMO atrakcyjniejsza) wersja z datownikiem (i napisem MADE IN D P R K), ale wybrałem toto, bo przeczytałem, że tej bransolety nie można przegapić. Tamten występuje na skórzanym pasku. Zatem wziąłęm wersję bez daty, za to z bransoletą. I jedziem z recenzją! Jak wspomniałem - klasyczny azjatycki zegarek na bransolecie. W klimacie najbliżej mu do mojego Citizena. Koperta stalowa z wyróżniającym się grubym i ciekawie - trójpłaszczyznowo - szlifowanym mineralnym szkliełkiem. Kształt i proporcje klasyczne, natomiastw kwstii wykończeń warto zwrócić uwagę na koliste szczotkowanie przedniej powierzchni koperty. Szczotkowany jest również dekiel, pozostałę powierchnie (w tym pierścień przy szkle) wypolerowano. Krawędzie - poza tymi między uszami koperty - mocno wyoblone, bez ostrych kantów. Jakosć szczotkowania jest co najwyżej przeciętna, natomiast daje to całkiem fajny efekt i - mimo raczej kiepskiego wykonania - uwazam to za dużą zaletę. Dekiel ma laserowy grawer i jest szczotkowany - również w kółko i również przeciętnie. Jest zakręcany, posiada uszczelkę, natomiast nie zakręca suię idealnie równo pozostawiając z jednej strony szczelinę szerokości włosa. Niby nic, ale nie za dobrze świadczy o precyzji wykonania czasomierza. Na koniec warto wspomnić o malutkiej koronce bardzo trudnej do wyciągnięcia. Fakt - to zegarek kwarcowy - do tego bez daty - wiec teoretycznie koronka będzie używana bardzo rzadko. Jednak osobiście uwazam, ze albo powinna mieć większą średnicę, albo mniejszą wysokość, bo taka, jak jest, wydaje mi się nieco nieforemna. tzn za mała do wielkości całego zegarka, a za wysoka by uznać to za celowo zastosowaną małą i płaską "schowaną" koronkę - jak choćby we wspomnianym Citizenie. Danych o wodoszczelnosci brak, ale obecnośc uszczelek wskazuje, że na pewno deszcz nie powinien zegarkowi zaszkodzić. Tyle o kopercie, pora na bransoletę. I od razu zrobię trochę "spoilera" - tak, warto było kupić wersję na bransolecie, bo bransolety tak złej nie widziałem nigdy, a widziałem (i wyrzucałem) ich trochę. Sam projekt bransiolety to również klasyka. Bransoleta ze zwijanej blachy, klamerka szczotkowana z naniesionym logo. Szczotkowane są również zewnętrzne częsci ogniw, centralne - polerowane. Szybko można zauważyćresztkipasty polerskiej na ogniwach, ponadto szczotkowane elementy mają paskudne zadrapania przy kantach, jakby maszyna wykonująca szczotkowanie zepsuła się i drapała metal (bo serio wygląda to jak po spotkaniu z pilnikiem do metalu...) : Mamy także widoczne zadziory pozostałe po obróbce, a boczne powierzchnie są po prostu niewykończone. Tylko spiłowane i już... Ponadto klamra nie ma zabezpieczeń, odpina się przy byle zahaczeniu o ubranie i jeśli mam znaleźć jakąkolwiek zaletę tej bransolety, to chyba tylko to, że nie jest ona zintegrowana z kopertą. Można ją odpiąć i dać pod walec. Jest to po prostu nieopisany dramat i naprawdę cieżko uwierzyć, ze ktoś w ogóle wypuścił takie coś z najpodlejszej nawet fabryki wyrobów zegarkopodobnych. I tym oto sposobem dotarliśmy do tarczy... I tu od razu powiem, że ta jest zaskakująco... dobra. Fakt - mamy tutaj uderzający brak odstępu między slowami PYONGYANG i KOREA (w oryginalnych mechnicznych Moranbongach odstep był), do tego w niektórych znanych egzemplarzach występuje literówka (PYONSYANG). Tym bardziej wskazuje to na chińskie pochodzenie współczesnych Moranbongów, bo gdyby były robone w PYONGYANGu, to chyba pisaliby to poprawnie, skoro kiedyś już umieli . Jeśli jednak pominiemy błąd w napisie, tarcza jest naprawde całkiem ladna. Ładne szczotkowanie, farba bez defektów, indeksy godzinowe wyglądają na nakładane (!!!), luma nałożona ładnie, wskazówki zupełnie przyzwoite, choć mogłyby być wypolerowanie nieco lepiej, ale ogólnie... ładna tarcza, naprawdę. Poza szkłem to drugi mocny punkt tego zegarka. Fakt - luma kiepściutka, ale ogólnie tarcza jest zupełnie dobra, podoba mi się. BTW - farfocel na szkle od wewnątrz, żebyśmy czasem nie zapomnieli, że to tandeta Czy czas na podsumowanie? Ano nie. Rzadko to robię, bo zegarek jest fabrycznie nowy, a te otwieram tylko gdy bardzo muszę. Tutaj w zasadzie nie muszę, ale kupiłem go w celach dokłądnych oględzin, więc od początku wiedziałem, ze zajrzę pod dekiel... Na wewnętrznej stronie dekla taka pieczątka, a pod deklem... ...o dziwo MIYOTA. Piszę o dziwo nie dlatego, ze to drogi mechanizm, bo drogi absolutnie nie jest, ale dlatego, że spodziewałem się jednak czegoś gorszego. Oczywiście, te podstawowe Miyoty trafiają raczej do tanich zegarków, ale nie nazwałbym ich szmelcem. Zdecydowanie jest to zaleta - jeśli już ktoś (nie wiem, po co) zdecyduje się na zakup współczesnego Moranbonga, przynajmniej nie powinien mieć z nim problemów. I co? I... szczerze mamy tu całkiem przyjemny z wyglądu azjatycki zegarek, który po zdemontowaniu tej abominacji, jaką jest fabryczna bransoleta, i założeniu np ładnego paseczka (co też zamierzam uczynić mimo pierwotnego zamiaru pozostawienia tego dzieła sztuki w nienaruszonym stanie) moze być zupełnie przyjemnym EDC. Przyzwoity mechanizm powinien być bezawaryjny, uszczelki posiada, to na deszczu nie zamoknie, a tarcza pod szlifowanym szkłem wygląda bardzo atrakcyjnie. Minusem jest tu jednak cena (ponad 350zł), którą - za tandetną kwarcówkę - nazwałbym zaporową. Oczywiście placimy sprzedawcy za "fajną" markę, bo realna wartość jest sporo mniejsza. Miło by też było, gdyby wśrodku cykało coś mechanicznego, choćby zwykły Tongji 7120, ale - po moich niekończących się przygodach z tanim Shanghaiem - uważam, że kwarcowa Miyota to pewniejszy napęd niż tani chiński badziew Ogólnie - pewnie znów usłyszę, że nie mam co z kasą robić - ale nie żałuję zakupu. Przeciwnie, dokupię mu pasek i ma to szansę być jedynym "kwarcokiem", którego polubię. Bo przy wszystkich oczywistych wadach i ogólnej tandetności on... ładny jest, po prostu Zdjęcia na pasku wkrótce, w poniedziałek pasek ma być w paczkomacie i mam nadzieję, że trafiłem z dopasowaniem
-
Spinki z szafirami i zegarek z brylantami. Spinki kupiłem do slubnego garnituru. Ciężko było dostać spinki z szafirami, ale trafiłem na ebayu takie i mi się podobają... Wyrób rzemieślniczy, jakość roboty przeciętna, ale jak nie oglądać z bliska wyglądają ślicznie.
-
I na wieczór
-
-
-
-
Szczerze - tandeta, ale fajny. Zresztą odkąd oddałem żonie Fossila, to mój jedyny kwarcok
-
Od razu powiem, że to nie mechaniczny oryginał, a kwarcowy, współczesny produkt... W sumie nie wiadomo, co to. Wg sprzedawcy są to pamiątki dla turystów z Korei Płn., prawdopodobnie robione w Chinach, bo ponoć fabryka Moranbong zamknęła się dawno temu. Jak kiedyś uda mi się dorwać mechanicznego Moranbonga, będę wniebowziety
-
Świetne auto, ale ja za dużo jeżdżę. Auto jest używane relatywnie rzadko, głównie na trasy, a i tak w 2,5 roku zrobiło 52000km. Więc gdyby jeszcze doliczyć to, co zrobiłem UAZem i Kią, to na etapie wykupu po leasingu (5 lat) mogłoby się okazać wyeksploatowane, a chcę ją na dłużej
-
To Rio żony... Mocarne 1,2... Ale fajne auto. Zwykle, bez współczesnych debi... przepraszam, innowacji, do tego na LPG, więcjezdzi się tanio... I łatwo to zaparkować. UAZ już chyba umarł na dobre, wiec żeby wszędzie nie jeździc alfą (bo szkoda auta i atmosfery) to jeżdżę tym Ingersoll... Jeszcze o nim coś wspomnę, bo kiedyś napisałem kiepska recenzję na gorąco i będę chciał to uzupełnić po latach...
-
Dziś budżetowo...
-
-
Ja akurat uważam, że czasy mamy takie, że coraz mniej przejmujemy się tym co wypada, a czego nie wypada i to akurat dobrze. Współczesny świat ma wiele wad w porównaniu z dawnymi czasami, ale akurat to, że możemy "wyrażać siebie" na różne sposoby to dobra rzecz. Nawet jeśli niektórzy mocno przesadzają... Sygnet rodowy "jeśli przysługuje" to oczywiście super, ale jeśli nie przysługuje, to ja osobiście uważam, że co kto lubi. Sam czasem występuję z "pierścieniem Nerona", który kupiłem, bo... bardzo mi się podobał. Piękny kawałek srebra... A jak mi brat mówi, że stylowa jak Elton John... Cóż, traktuję jak komplement
-
Jest tam tymczasowy punkt obsługi turystów, więc zjeść i wypić się da...
-
Wczorajszy wypad... Specjalnie zacumowalem u wejścia do Strążyskiej, bo postanowiłem... Pójść na Giewont! Zabawne, ale ogólna popularność Giewontu, tłum na szlaku oraz to, że wszyscy idą - a jakże - na Giewont, zawsze odwodziły mnie od pomysłu pójścia na ten szczyt, ale tym razem, po ponad 30 latach chodzenia w Tatry, postanowiłem, jak kazdy szanujący się Polak, pójść na Giewont. Nie żebym już kiedyś na Giewoncie nie był - byłem raz w przelocie schodząc z Kopy Kondrackiej. Ale co innego byc na Giewoncie przy okazji, a co innego pójść na Giewont - myślę że rozumiecie tą subtelną różnicę Chciałem wyjść bardzo wcześnie, ale zaspałem i wyszedłem o 6:30. Jak na Giewont, to zdecydowanie za późno i ludziska - mimo września, który niby jest luźniejszy - już tłumnie maszerują... Na "ceprostradzie" jak w markecie, troszku śmieszno, troszku straszno... Nagle za sobą słyszę "ty, patrz, koza hehehe MEEEEEEE!"... I już pamiętam, czemu wolę bardziej odludne zakątki Tatr... Jak widać 10:05, a ja w lesie... Albo tuż nad nim. Tak, tempo wolne, bo forma kiepsciutka.... Coraz wyżej i wyżej... Coraz ładniej i ładniej I jest szczyt! A skoro o markecie mowa, do szczytu - a jakże - kolejka. Ale nie było źle, tak 15 minut stania. Jak schodziłem że szczytu, kolejka urosła - na oko - dwukrotnie. Gdybym miał power, poszedłbym jeszcze na Kopę, ale mi już nogi w 4 litery właziły, więc zszedlem na Kondratową. A tam taki mały bonus Potem Kuźnice, Krokiew, droga pod reglami i wylot Strążyskiej. Razem 9,5 godziny. Średnio, ale też bez strasznej hańby. Ogolnie - zadowolniony
-
Ponoć skrzynia czeka w kolejce i nawet jeszcze do niej nie zajrzał. To nie mógł powiedzieć, że ma za dużo i nie zrobi? Znalazłbym kogos innego. Ze z tym autem się nie da to jedno, ale żeby auto miesiąc stało bez sensu w oczekiwaniu aż ktoś się nim w ogóle zajmie to jakieś nieporozumienie
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Zgodzę się, że tak wykonana zintegrowana bransoleta (mały zakres ruchu przy kopercie) na chudym nadgarstku może trochę odstawać. Dokładnie tak miałem kiedyś z ciasno pasowanym do koperty paskiem w Vostoku K-34. Pasek był fajny, ale totalnie mi nie pasował na rękę. Sam wygląd i wykonanie tej bransolety - moim zdaniem super. Piękna bransoleta, a bardzo mi się ten zegarek podoba 👍- 3103 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
-
Nowy Shanghai A581 - awaria i... druga awaria :)
pmwas odpowiedział pmwas → na temat → ZEGARKI CHIŃSKIE
Widać ktoś zrobił upgrade -
-
Wiem. Obstawiam, że lipa z częściami, ale nie mogę jakiś uzyskać tej informacji
