-
Liczba zawartości
6690 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
13
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez pmwas
-
Lubię go... Tylko dalej nie wiem, po co te lipne marki z lipną historią. Nie mógłby być sygnowany jakąś chińską marką? Bo zegarek naprawdę dobry...
-
Gdybym był jednozegarkowcem: Tissot HERITAGE 1938 AUTOMATIC COSC
pmwas odpowiedział RagnarPL → na temat → Testy i recenzje
Nie chcę wyjść na malkontenta, ale tarcza mi się nie podoba. Nie co do ogólnej koncepcji, która jest piękna. Nie podobają mi się detale. Szerokość podziałki minutowej czy tam sekundowej. Wielkość napisu Chronometre. Całość sprawia na mnie wrażenie takie "industrialne", jakby jakiś manometr, czy coś... Takie coś czysto użytkowego, gdzie priorytetem jest czytelność. Po prostu ta podziałka wydaje mi się za mało subtelna, zbyt toporna i za szeroka, zaburza mi proporcje - za małe cyfry godzin w stosunku do zbyt wyeksponowanej podziałki minutowej. Cała reszta zegrka - super. I oczywiście to tylko mój gust, nic więcej, ale mnie ta podziałka psuje ogólny efekt. Pierwsze co widzę patrząc na ten zegarek to ta podziałka... Może na żywo wygląda lepiej... -
Ja dzisiaj na deszcz uruchomiłem starego Citizena... Był to kiedyś mój pierwszy "poważny" zegarek. Oczywiście z czasem musiało się to zmienić, bo to tylko tani "citek", ale to też powód, dla którego bardzo szanuję Miyotę i jej mechanizmy. Przez lata zegatek był ekspolatowany, raz miał "przegląd", wszystko w dalszym ciągu działa jak nowe. Czy mi się podoba? A średnio, ale wtedy był to jedyny w całym San Marino automat, na który było mnie stać (leżaczek ze starą ceną w lirach )
-
3 tygodnie i dalej nic. A mówił mi, że ten mechanik od skrzyń to "nawet 2 tygodnie czasem trzyma". Ogolnie miło by było uzyskać jakąkolwiek informację, ale wieści brak i tyle...
-
-
Miałem FIATa Stilo który od nowości żarł olej. Nic mu więcej nie dolegało, jeździł ładnie, nie dymił, nie załatwił katalizatora, mechanik mówił, że 1.4 tak ma i one wszystkie "biorą" mniej lub więcej. Auto przejeździlo kilkanaście lat i poszło na sprzedaż. Fakt 0,5l na kilka tysięcy wkurza, ale niekoniecznie musi świadczyć o poważnej awarii...
-
To już chyba szajba, ale śniło mi się, że odebrałem UAZa z naprawy. Jeździł fajnie. Nie terkotał. Zadowolony byłem, że w końcu udało się auto naprawić. Jeździłem nocą po mieście i przyjechałem do jakiejś starej jakby fabryki czy magazynu... Potem się obudziłem i... To był tylko sen. A wieści nadal brak
-
Nie da się przekręcić zegarka. Chyba że kombinerkami. Fakt, kiedyś w erze prostych zapadek naciągu można było na siłę wymusić przeskoczenie zapadki o jeszcze jeden ząbek, jakby ponad pierwszy opór. Można było wtedy przekroczyć maksymalną amplitudę balansu, co objawia się stukaniem i ogromnym spieszeniem. W skrajnym przypadku dochodziło do odłamania przerzutnika na balansie. Nowsze zegarki mają zapadkę z kilkoma ząbkami, która po nakręceniu do końca pozwala na lekkie cofnięcie się koła zapadkowego, więc nie ma mowy o żadnym przekręceniu...
-
-
Aeroclub Całkiem fajny noworuski zegarek na mechanizmie 26668. Jest to modyfikacja mechanizmu 2609N, z dodanym wskazaniem 24h i dnia tygodnia. 26669 miał jeszcze do tego dzień miesiąca. Dekiel nieco zmęczony życiem i otwieraniem. Zegarek swego czasu oliwilem, bo zaczął chodzić źle... Niestety zegarek chodził coraz to gorzej i gorzej i odkryłem, że przyczyna problemu był mega wielki luz w łożysku bębna sprężyny... Chcąc zmniejszyć luz starą metodą - na nabijarce uderzając metal wokół łożyska - zrobiłem w cienkim mostku dziurę na wylot i... po mostku 👏 Znalazłem mostek że starego 2628N. Chciałem dać mostek z nowego typu kołem zapadkowym, ale szukałem w necie i nie znalazłem, więc dobre i to. Na szczęście nowe koło zapadkowe pasuje na stary mostek i wizualnie wyszło dobrze: Owszem, mostek minimalnie różni się wykończeniem, ale to detale (kąt fazowania krawędzi, kierunek szlifu)... Grunt, że Aeroclub znów hula Swoją drogą jak jeszcze raz gdzieś przeczytam, że kamień w lozysku bębna jest bez sensu... Cóż, nie zgodzę się...
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
PIękna rzecz, choć ja tarczę zamiast z masy perowej bym widział z chińskiego jadeitu, a kopertę bardziej "podróżniczą", jakąs taką wyprawową Ale to takie tam marzenia senne, natomiast zegarek robi wrażenie.- 3111 odpowiedzi
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
-
To skoro o Poljocie mowa... Mam zloconego Aerocluba Stary zegarek z czasów studenckich, mam sentyment. Zegarek zaczął chodzić bardzo źle. Spróbowałem oliwienia, ale nic to nie dało. Amplituda do kitu, ledwo zipie, kilkuminutowe odchyłki. W końcu odkryłem przyczynę - dramatycznie wyrobione łożysko w mostku bębna. Tego nawet tak nie widać, ale latał "jak łopata". Jak docisnąć koło zębate z dobrej strony - zaraz fajnie ruszał. Chciałem starym sposobem uderzyć mostek od spodu żeby nieco zbić łożysko. Oczywiście - to nie żaden stary, solidny mostek. Tylko cieniutki. Chciałem zrobić mały slad, to wziąłem cienkie narzędzie. Puk puk i... Dziura na wylot😨 Próbowałem to jeszcze uratować, ale efekt był taki, że na koniec bęben był przekrzywiony w drugą stronę i już w ogóle ledwo to cykało. Zegarek poszedł do szuflady, a ja zacząłem grzebać w poszukiwaniu automatu 2616N czy 2627N Musza te mostki gdzieś być, bo kiedyś pozyskiwalem części. Szukam i szukam i nagle jedno z moich magicznych pudełek wygenerowało całkiem ładny 2628! Piszę, że to "spawn", bo naprawdę nie wiem, skąd się wziął. Nie bawiłem się Poljotami z serii 26N, bo uważam to za mało ciekawe mechanizmy. I naprawdę nie pamiętam, żebym kupował taki zegarek/mechanizm. Może się przyplątał w jakimś zestawie? Serio nie wiem. Fakt faktem - zegarek odżył. To stary trup więc "nowy" mostek też ma troszkę luzu, ale działa. BTW - gdyby ktoś miał nowy, nieużywany mostek bębna do 2614N to z radością przyjmę
-
Właśnie nic. Skrzynia wymontowana, zawieziona do naprawy i cisza głucha. Juz prawie 2 tygodnie. To ewidentnie auto na zimę. Całe lato się remontuje, żeby zima móc wyjechać na śnieg...
-
Tylko wtedy wałek nie wypada. Najczęściej po prostu nie da się przestawic funkcji (tzn wałek wciśnięty cały czas kręci wskazówkami i nie da się nic przełączyć, bo najczęściej beczka spada z wodzika), natomiast sam wałek daje się normalnie zablokować i nie wypada. Trzeba zdjąć tarczę i zobaczyć czy to tylko spadnięty wodzik, czy coś jest złamane. W prostrztch zegarkach - jak np w moim Poljocie 2614N można to łatwo zrobić od strony mostka bębna sprężyny, ale w 2824 chyba prościej od strony tarczy... Chyba że datownik trzeba demontować, bo nie wiem... Co do ceny, to pewnie zależy od zakładu i od tego czy wystarczy tylko zdjąć tarczę, czy trzeba coś rozmontować
-
Szklanej kuli brak. Zależy czy tylko trzeba to poskładać, czy np tiret złamany i trzeba zamawiać części...
-
Poprosiłem żeby oddali części. Może coś będzie
-
Tydzień minął, wieści brak
-
Wenecja... któż nie słyszał o Wenecji? Perła północnej Italii, historyczne miasto na wodzie, miejsce niezwykłe i magiczne, choć równocześnie odstraszające tłumem turystów i - ponoć - fetorem wody stojącej w kanałach, choć ja osobiście w ogóle tego nie czuję. Zdania są podzielone również i w mojej rodzinie, i wydaje się, ze Wenecja to miejsce, które się kocha lub nienawidzi, ale na pewno nie można przejśc obok niej obojętnie. Co do mnie - ja zdecydowanie zaliczam się do osób zakochanych w Wenecji od pierwszego wejrzenia, do której wracam zawsze z ogromną przyjemnością... Mam kilka takich miejsc, do których mógłbym wracać i wracać i nigdy nie miałbym dość. Podoba mi się w niej chyba wszystko. Jej niepowtarzalny klimat, architektura, historia... jest to nawet jedyne miejsce, gdzie lubię pływać łodką po wodzie, bo normalnie jestem raczej stworzeniem lądowym i za wodnym (jak i powietrznym) transportem raczej nie przepadam. Ale tutaj to raczej kewstia nie tego, że się płynie, a tego dokąd się płynie. Nawet patrząc na te zdjecia - już bym się pakował i jechał. Ale nie czas na wakacje, czas wrócić do tematu dzisiejszej - emocjonalnej i, na pewno, tendencyjnej - recenzji, bo jakże bym mógł negatywnie zrecenzować zegarek, na którym widać Pałac Dożów??? Ale po kolei... Venezianico to marka stosunkowo młoda, zalożona w 2017. roku jako Meccaniche Veneziane. Nazwę później zmieniono na Venezianico, natomiast filozofia pozostaje ta sama - marka tworzy zegarki mechaniczne inspirowane architekturą i historią Wenecji właśnie. Ceny zegarków jedni określą jako przystępne, inni jako wysokie. Gdzieś tu na Forum padło nawet stwierdzenie, ze to głównie "siła marketingu", co może jest o tyle prawdą, że jednak o Wenecji słyszał chyba każdy. Gdyby stworzyć zegarki inspirowane historią i archtekturą Sosnowca... mogłyby nie mieć takiego "wzięcia"... ale to taka dygresja. Nic zatem dziwnego w tym, że mnie - z racji mojego zamiłowania do tego pięknego miasta - zegarki Venezianico korciły od zawsze, jeszcze w czasach poprzedniej marki MV, ale jakoś zawsze było mi zwyczajnie nie po drodze z tak dużym jednak (dla mnie) wydatkiem. Aż do momentu, gdy tutejsze Forum wyświetliło mi zdjecie modelu Redentore Bellanotte. Tego nie da się - jak to mawiają - odzobaczyć. Zegarek spodobał mi się bardzo. Szybko wyszukałem ten model i... w sumie opcja okazała się być najgorszą z możliwych. Drogo, ale mnie stać. Wolę już inne opcje. Wolę jak jest tanio i mnie nie za bardzo nie "skubnie", albo jak mnie nie stać i po kłopocie. Bo tak niby mogę kupić, ale jednak jest to spory wydatek. Myślałem, myślałem, a może kupić, a może w ratach... Skończyło się tak, ze po ciężkim tygodniu siedząc z cygarem i czerwonym - włoskim zresztą - winem na tarasie podjąłęm decyzję o zakupie. Decyzję, która w sumie podjęta była już chyba nieco wcześniej, tylko potrzebowała tego ostatniego kroku. Klik i jest. Nie żebym pochwalał czy polecał podejmowanie ważkich decyzji finansowych pod wpływem środków psychoaktywnych, ale w przeszłości wino ułatwiło mi kilka zupełnie niezłych transakcji, jak choćby zakup mojego ukochanego wzmacniacza Unitra/Thomson PA 428, którego dziś juz za tą kasę bymnie kupił, ale to inna historia... i znów odbiegam od tematu. Zatem - wracając do zegarka - kilka kliknięć uszczupliło moje konto o równe 3150zł i po 3 dniach wyciagnąłęm z paczkomatu mój nowy nabytek... Zegarek opakowany jest estetycznie. W środku - oprócz zegarka - mamy gwarancję, namiary na instrukcję on-line i kartkę zachęcającą do dołączenia do fanklubu marki oraz... ...mapę Wenecji. Już samo opakowanie robi świetne wrażenie, mapka to bardzo przyjemny detal i widać, że faktycznie marka robi dużo, by nabywca był już "na wejście" zadowolony z zakupu. To są takie małe, ale istotne detale. Nigdy nie przywiązywałem do tego szczególnej wagi, ale to bardzo miłe, gdy zegarek jest tak ładnie zapakowany. I oto w końcu doszliśmy do tematu dzisiejszej recenzji - przedstawiam Wam Venezianico Redentore Bellanotte! Dodam tylko w tym miejscu, że niestety nie mam już niczego, co mogłoby się zwać aparatem fotograficznym (bo stary zginął śmiercią tragiczną, a na nowy ciągle mi szkoda kasy, bo albo aparat albo Bellanotte) i zdjęcia są... jakie są. Lepsze można znaleźć w materiałach marki Venezianico oraz nawet na tutejszym Forum.. Model Redentore Bellanotte należy do - dośc szerokiej - gamy modelowej Redentore, inspirowaną bazyliką ufundowaną jako dziękczynienie po ustaniu słynnej XVI-wiecznej plagi dziesiątkującej ludnosc miasta... Ten konkretny model - Bellanotte - obrazuje samo święto obchodzone w trzecią niedzielę lipca - na pamiątkę tego włąśnie wydarzenia. Jest zatem noc, jest Plac Św. Marka z pałacem Dożów, jest księżyc i są fajerwerki. Widzimy tu wspomniany pałac, kolumnę ze skrzydlatym lwem oraz - za wodą - bazylikę St. Giorgio Maggiore, nad nimi tarczę wykonaną z masy perłowej oraz grawerowane kołą symbolizujące sztuczne ognie. Wszystko to przykryte szafirowym szkłem z powłoką antyrefleksyjną. Wskazania są ograniczone do absolutnego minimum, zdecentrowana tarcza pokazuje tylko godziny i minuty. Nie ma nawet sekundnika, a tym bardziej daty czy innych komplikacji, w kontekście czego nazwanie tego modelu "najbardziej skomplikowanym" zegarkiem Venezianico - jak przeczytamy na polskiej stronie - nie uważam za najbadziej trafione. Do kwestii technicznych zwiazabnych z decentracją tarczy jeszcze wrócę, natomiast muszę przyznać, że całość wyszła świetnie. Ktoś - również tu na Forum - wspomiłam coś o zaburzonych przez zbyt masywną fasadę pałacu Dożów proporcjach, ale absolutnie nie mam takiego wrażenia, ale to pewnie kwerstia gustu. Generalnie jesteśmy raczej przyzwyczajeni do tarcz z grubsza chociaż symetrycznych. Zegarek wykonano z dużą dbałością o detale. Nawet na zdjęciach producenta widać nieco jakby niewykończone, ostre kanty na rodowanych płytkach przedstawiających wenecką architekturę, ale trzeba pamiętać, że elementy te są małe i "na żywo" wyglądają bardzo dobrze. Dobrze wygląda też kontrast między rodem na tarczy a stalą koperty. Zastanawiałem się, czy wykonanie detali tarczy również ze stali nie byłoby bardziej "spójnym" pomysłem, ale po namyśle sądzę, że byłoby jednak nieco monotonne, i ze jednak ta subtelna rónica w odcieniu robi tu dobry efekt. Sama tarcza z masy perłowej - wraz z otaczajacym polerowanym pierścieniem i naładanym logo - bajka. Wskazówki ładne, niebieskie. Nie wiem, czy Venezianico wskazówki robi czy zamawia, bo są troszkę jakby podobne do "stockowych" wskazówek stosowanych w zegarkach z tym mechanizmem, ale... są ładne, pasują i są czytelne... choć sam się zastanawiam, czy coś subtelniejszego nie wygłądałoby jeszcze lepiej... Ciemnogranatowa tarcza z awenturynu - piękna. Kolor głeboki, piękne nocne niebo i pięknie rozgwieżdżone, choć to akurat zależy także od kąta i oświetlenia.... I na koniec - "Myszka Miki" czyli koła z prostym koncepcyjnie grawerem symbolizujące wybuchające fajerwerki (tu przy okazji widać choćby namiastkę tego, jak ładnie trójwymiarowo wykonano tą tarczę). Fakt- rozwiazanie jest tak proste, że aż za proste. Po prostu srebrne kółko z wygrawerowanymi - do tego dość grubą kreską - fajerwerkami, które przecież na żywo raczej tak nie wyglądają... Pierwsza myśl - trzeba by to poprawić, druga myśl... niby jak??? Nadrukować? Wysypać jakiś kolorowy proszek na niebieską tarczę? Nakleić? NIe - zdecydowanie ktokolwiek projektował tą tarczę miał dobry pomysł. Kolorystycznie spójne, oddaje w pewien symboliczny sposób to, co ma oddawać, a nie można się przyczepić, że jest kiczowate czy tandetne. Może ktoś z Was ma jakiś lepszy pomysł, ale to, co ja sam byłem w stanie sobie wyobrazić zdecydowanie zmieniałoby elegancki, stylowy zegarek w efekciarską tandetę. Jest dobrze i absolutnie na "Myszkę Miki" nie zamierzam tu narzekać. Podoba mi się... Ale zegarek to nie tylko tarcza, zatem... pora iść dalej i przyjrzeć się kopercie. Koperta ma średnice ok 40mm i 11,5mm grubosci - taka ani za duża ani za mała. Kształt klasyczny, elegancki, moim zdaniem niczym sie nadmiernie nie wyróżnia, ale i niczym nie razi. Piękne proporcje, konkretny, ale wciaz wygodny rozmiar - podoba mi się. Jak w całej gamie modelu Redentore, na deklu mamy wspomniany już kościół stanowiacy inspirację dla tego projektu. jednak w modelu Bellanotte róznież zobaczymy tutaj fajerwerki i krótki opis informujacy co ten konkretny zegarek przedstawia. Kopertę wykonano - oczywiście - ze stali nierdzewnej. Wodoszczelność 5atm - powinna wytrzymać pływanie po kanałach, w kanałach już niekoniecznie... Nie znam się, ale się wypowiem - grawer wygląda na laserowy, choć moja wiedza nie pozwala mi powiedzieć na pewno i być może się mylę, natomiast uderza niesamowita faktura z ostrymi krawędziami uroczo szorującymi pod palcem. Jakiej by tu nie użyto technologii, wyszło to bardzo dobrze. Zdecydowanie bardzo ładny dekiel, na który miło popatrzeć i nawet miło dotknąć... Z boku uwagę zwraca koronka... Znów - ładne, ostre detale, do tego elegancji, a zarazem wygodny do obsługi kształt. Koperta wykończona jest dość typowo dla dzisiejszych czasów - szczotkowane boki i polerowana luneta. Wiele koprert czy to tanich, czy drogich , jest dziś wykańczana w ten sposób, bo to po prostu dobrze wygląda. Można powiedzieć, że "działa", "robi robotę", w kazdym razie polerowana luneta i szczotkowane boki to coś, do czego chyba wszyscy zdążyliśmy się juz przyzwyczaić... Jakość wykończeń - a jakże - świetna, wykończenie powierzchni i krawędzi bez zarzutu. Zegarek uzupełnia gruby niebieski pasek wykonany we Włoszech... ...choć mozna dokupić stalowa bransoletę. Sprzączka - jak dla mnie - troszkę, ze tak powiem, przyciężka, bo sam zegarek ma w sobie pewną lekkość, delikatność, a sprzączka... jakoś nie za bardzo. Raczej przeciwnie. Taka cieżka i solidna, ale - nie chcę się czepiać - chyba trochę mało finezyjna... Nie że brzydka. Do pancernego ciężkiego "divera" byłaby bardzo na miejscu... Sam pasek jest ładny i pięknie dopasowany (chyba na giętych teleskopach) i dobrze komponuje się z zegarkiem, choć odcień granatu jest wyraźnie jaśniejszy niż ten na tarczy. Pasek można (a kiedyś pewnie trzeba) zresztą wymienić, byle... na włoski, a jakże Obiecałem, że wrócę jeszcze do tematu zdecentrowanej tarczy modelu Bellanotte i tutaj już będe się pastwił. Nie dlatego, ze lubię, ale dlatego, ze Venezianico samo się prosi Na stronie producenta przeczytamy w języku angielskim, że zdecentrowana tarcza to cecha kojarzona głownie z zegarkami wysokiej klasy. Oczywiście trudno się z tym nie zgodzić, jednak warto wspomnieć, że w zegarkach wysokiej klasy decentracja wynika raczej z użycia skomplikowanego, nietuzinkowego, manufakturowego mechanizmu ze zdecentrowaną osią centralną, tutaj natomiast zastosowano pewien oczywisty i jakze prosty wybieg, decentrujac cały mechanizm. Znów odsyłam do materiałów producenta, gdzie widać zastosowany "wypełniacz" (pierścień to nie jest do końca dobre słowo, a już na pewno nie "centrujący", bo raczej decentrujący w tym przypadku) z dziurą na mechanizm przy jednej z krawędzi. Sama płytka jest bardzo ładnie wykończona, co w erze plastikowych pierścieni centrujących samo w sobie zasługuje na pochwałę, zwłąszcza, że - przy zastosowaniu pełnego dekielka - widok zarezerwowano dla zegarmistrzów serwisujacych zegarek i mozna by go równie dobrze zrobić z byle czego, wykończyć byle jak i też by się nikt nie zorientował. Tego akurat odmówić marce nie można - o szczegóły dbają bez wątpienia i widać, że chcą dostarczyć produkt naprawdę piękny. A skoro o pięknie wspomniałem - tu niestety dochodzimy do największej wady tego modelu - zastosowanego w nim mechanizmu. Żeby nie malkontencić za bardzo - plus ze jest mechaniczny. Bo przecież mógłby być kwarcowy, a tak - ma "duszę", czyli - przepraszam miłośników kwarców - spełnia moje kryteria zegarka. Raz jeszcze przepraszam, ale po prostu nie potrafię przekonać się do bateryjnych zegarków. Robiłem kilka prób, ale taki zegarek, nawet ładny, nawet stylowy - po prostu mnie nie cieszy i nie poradzę. Natomiast mechaniczność tego mechanizmu, to absolutnie jedyna jego zaleta, bo w środku zastosowano... Seiko NH05A. 99% nabywców pewnie nic to nie mówi i pewnie mają to w nosie, bo i tak go nie widzą, ale ja - cytując znanego kaznodzieję - "poznałem tego smoka" i tego- niestety - też nie da się odzobaczyć. To akurat jest nieco wiekszy NH15 z mojej Sławci, ale w zasadzie mechanizmy różnią się tylko wielkością, to praktycznie to samo. Prezentowany egzemplarz to koszmar senny. Jeden z najgorszych mechanizmów jakie kiedykolwiek dane mi było kupić w nowym zegarku, a kupowałem też trochę taniej tandety. Nie dość, ze brzydkie to, nakreca się nieprzyjemnie (jak to automaty Seiko - tak chropowato), automat nakręcający w - bezawaryjnym skądinąd - systemie Magic Lever stuka i chrobocze nieprzyjemnie, a do tego - ten akurat egzemplarz ma chyba źle wyważony balans, bo potrafi robić 2-3 minutowe odchyłki pozycyjne i po prostu nie da się go wyregulować. Balans chyba po prostu do wymiany. Nie jest to tak, jak w tanich Wostokach czy choćby większych tanich Seikaczach, że fabryka wyregulowała z grubsza, ale można poprawić, ten egzemplarz jest po prostu felerny. Do tego dostęp do przesuwki jest - jak widać beznadziejny. Oczywiście nie jestem aż tak głupi. Wiem, ze najpewniej po prostu trafiłem na zepsuty egzemplarz, ale... - siłą rzeczy będę uprzedzony - to jest ludzkie - mechanizm wciąz jest po prostu brzydki, tani (200zeta na aliexpress) i na pewno nie jest szczytem marzeń fana mechanicznych zegarków - mam ogólnie złe doświadczenia z małymi mechanizmami. Psują się częściej, chodzą mniej dokładnie, trudniej toto naprawić. Kolejnym problemem, za który jednak nie winię producenta, bo to - można powiedzieć - znak czasów, jest obecność w zastosowanym mechanizmie kompletnego datownika, którego oczywiście próżno szukać na tarczy zegarka. Sytuacja jak z mojego Atlantica. Zegarek bez datownika i dobrze, bo uważam, żę zrobienie otworu na datę bardzo oszpeciłoby piękną tarcze z masy perłowej, natomiast tak czy inaczej mamy tu trzy pozycję koronki - środkową do przestawiania nieistniejącej daty, a - co gorsza - datownik pięknie przeskakuje, czyli on tam po prostu sobie jest. Niby takie nic, a jednak wkurza. Ale takie mamy czasy, że taniej jest zamontować gotowy mechanzim z kompletnym datownikiem, niż np (o ile w ogóle się da) zamawiać partię bez elementów datownika. Ogólnie - rozumiem. Nie można od zegarka za 3kzł wymagać manufakturowego in-house'a. Decentrację tarczy wykonali prosto, bez nadmiernego kombinowania i generowania kosztów, a wyszło pięknie. Czy zmieściłby się tu jakikolwiek łądniejszy mechanizm? Pewnie tak, choć pamiętajmy, ze rynek automatycznych mechanizmów <20mm średnicy jest raczej skromny. No i... Venezianico po prostu stosuje mechanizmy Seiko, wiec zastosowali ich najmniejszy model. Wszystko to jest zrozumiałe, trzyma się kupy, ale wciąż moje serce krwawi na myśl, że za te pieniądze mógłbym mieć całkiem fajnego tourbillona. Ale bez Wenecji na tarczy, więc... coś za coś. tourbillonów dużo, a Wenecja jedna! Konkluzja? Z mojej strony moze być tylko jedna. Zegarek jest piękny. Jest pięknie zaprojektowany, pięknie wykonany, jest mechaniczny, jest włoski, przedstawia Wenecję... ...a do tego jest w kolorach pierścionka zaręczynowego, który przyszłej żonie ofiarowałem... w Wenecji, a jakże! Także dla mnie to zegarek - marzenie, do zawsze wpasowujący się we wspomnienie bellanotte... tylko zupelnie innej notte. Mojej, osobistej. A przy tym.. ja lubię Italię. Lubię ten klimat, te widoki, tą historię... włoską motoryzację... Tak, jestem zadowolony z zakupu i myślę, że zadowolony będzie każdy, kto tak jak ja może wracać wiele razy w te rejony i nigdy nie mieć dość... To nie jest jakiś tam kolejny zegarek w kolekcji, to małe dzieło sztuki, które po prostu warto mieć. Albo inaczej... szkoda by było go nie mieć !
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Naprawdę jest śliczny. Nie ma lipy. Bardzom zadowolniony- 3111 odpowiedzi
-
4
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
-
W wolnej chwili powrzucam zdjęcia. Ja na to patrzę z perspektywy Wenecjofila, bo uwielbiam to miejsce. I dla mnie też zegar jest cudny. To jest taki nieco gadżet dla fanów miasta, za te pieniądze mógłbym sobie w końcu kupić tourbillona i wcale nie możliwie najtańszego. Ale widoczek na tarczy mnie kupił.
-
Póki co tylko na moment, bo mi do pracy szkoda...
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Tak na szybko... Nie, nie wygląda to słabo. Wygląda pięknie. Słaby jest... NH05, ale to przecież wiedziałem- 3111 odpowiedzi
-
3
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
-
Klub Miłośników Zegarków Venezianico/ Meccaniche Veneziane
pmwas odpowiedział Lincoln Six Echo → na temat → MICROBRANDY I PRODUCENCI NIEZALEŻNI
Dobra. Dzisiaj był dobry dzień. Koniec cholernie ciężkiego tygodnia, przeżyłem. Zapracowałem się masakrycznie, przejechałem kilkaset kilometrów Giulią... Kupiłem sobie cygaro, opiłem się wina. I co? I zamowilem. Niewazne. Chcę go. Stać mnie. Będzie to napiszę recenzję. Ale co tu pisać. Będzie piękny- 3111 odpowiedzi
-
5
-
- meccaniche veneziane
- redentore
- (i 26 więcej)
