Każdy poszedł tropem Franke, ja pójdę tropem Carla Gronemanna. Tak jak pisze Piotr wygląda na to, że po rozstaniu owych panów produkcja szła dalej. Wniosek z tego, że Gronemann musiał spłacić udziały Franke. Poniżej zdjęcia takich samych werków, tylko już bez sygnatury, ale z ciągłością numerów. I tu by trzeba ustalić, +/- do jakiego numeru robili FG. Moje bez numerów zaczynają się od numeru 40 xxx, do najstarszy, jaki mam 70 xxx. Oprócz tego, co pokazałem na zdjęciach, jeszcze parę szt. mam, później zweryfikuję numerację. Mamy początek XX w. a Gronemann nie tnie kosztów produkcji, tylne płyty mechanizmów zakuwane, mostek można było robić gięty, podkład tarczy mosiężny nie stalowy. No i końcowe wykończenie mechanizmów tarcze itd.