Wydaje mi sie, ze kiedy mowa o zegarku tym jedynym w kolekcji jednozegarkowca, to modele bez daty beda zawsze na drugim miejscu, gdyz wbrew pozorom duzo ludzi noszacych wiele lat zegarki zwyczajnie z tej komplikacji korzysta.
Co do Daytony, to jest to jeden z miliona chronografow i kazdy znajdzie cos dla siebie - to jest fajne. Jestem w stanie tez zrozumiec, ze moze sie komus nie podobac i nie ma co sie nad tym rozwodzic. Ale nadal nie jestem w stanie skumac jak milosnicy na tym forum znajac historie, "kultowosc" i jakosc wykonczenia tego prostego zegarka pisza, ze "przereklamowany i gdyby lezal w gablocie, to nikt nie zwrocilby na niego uwagi... 😳 I znowu - przeciez mozna tak napisac o kazdym Rolku. Kurcze - przypomne - za ok 70k dostajemy cholernie dokladny i wytrzymaly mechanizm z 3 dniowa rezerwa chodu, 100m wodoszczelnosci, szybka mikroregulacje bransolety, ceramiczny bezel, elementy wykonczone bialym zlotem a do tego bardzo wygodny czego nie mozna powiedziec o 99% chronografowych klockow... wiec moze gusty gustami, ale warto oddac temu modelowi szereg plusow jakie za soba niesie? 🤔