Ręki opadają na rodzimych majstrów... jakieś trzy tygodnie temu samochód zaczął mi szarpać. Zajrzałem do świec, na jednej olej. Zaprowadziłem, wymienił uszczelkę pod pokrywą zaworów - prosta sprawa. Tylko, że po chwili znowu szarpie. Wkurw. Ojciec zawsze powtarza: „robić samemu, bo inaczej albo cię oszukają, albo coś spieprzą”. Raczej traktuję to z przymrużeniem oka, chociaż kiedyś faktycznie robiłem sam, ale teraz i czasu brak i narzędzia nie zawsze pod ręką, więc... No ale wk**wiłem się na tą uszczelkę, a że to niewielka robota, to korzystając z urlopu rozebrałem. Pajac źle włożył, docisnął tak, że uszczelka została przecięta. Do tego ani grama uszczelniacza. Nawet w newralgicznych miejscach. Traediaaaa, panie...