Wiesz, to jest vintage. Znaczy zegarek z czasów, kiedy budziki stały na szafce nocnej, a nie były mocowane paskiem do nadgarstka [emoji846] Gdybyś nie zauważył, w drugim poście użyłem cudzysłowu. Zrobiłem tak dlatego, że wg mojej wiedzy zegarki, które nie mają tych czterdziestu kilku milimetrów Kolega Triptical tak właśnie określa. Mnie się zegar bardzo podoba [emoji846]
Może i tak by było, gdyby na przykład nie taka se wskazówka minutowa, całkiem słaba godzinowa, czy „poucinane” trójkąty na 12 - zarówno na bezelu, jak i na tarczy... Nie ma za co @tomaliusz. Wiem, że pomogłem [emoji16]
To życzę powodzenia [emoji6] Ja bym brał niebieską makówkę, ale głównie dlatego, że raya miałem (poprzednią wersję), a Pepsi bezel mam w SKX. Miałem przez chwilę czarny właśnie. Świetny zegarek. Jak się przez najbliższe dziewięć miesięcy nie dorobię Tudora BB58 [emoji1][emoji1][emoji1] to kupię właśnie czarnego albo niebieskiego.
VW to by nie było nic niezwykłego. W mojej niegdysiejszej firmie jeździły osławione TSI w golfach. Po dwóch latach zaczęto opowiadać historię o tym, że jeździ gdzieś w Polsce jakiś egzemplarz, który jeszcze nie miał serwisowanego silnika. Po kwartalnych poszukiwaniach uznaliśmy te opowieści za miejską legendę.
Swoją drogą rozumiem, że mogli się nie kapnąć (ja na pewno bym nie zczaił), ale skoro już im ludzie w komentarzach pod artykułem o tym Rolexie piszą, to mogliby te fotę zdjąć. Chyba, że to taki przejaw egalitaryzmu.
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.