Dobry zegarmistrz trzyma lupę zaciskając okiem chociaż jak mi kiedyś zwróciła uwagę zaprzyjaźniona okulistka może to prowadzić do przykurczów mięśni twarzy. Dlatego tam gdzie długo używa się lup w pracy stosuje się specjalne opaski podtrzymujące. mam gdzieś kila zapasowych takich w swoich zbiorach (jak zrobię porządek to mogę odsprzedać) A dla okularników dobrym rozwiązaniem jest taka lupka zakładana na oprawki okularów (też gdzieś się poniewierają w moim bałaganie ) tu o tyle ciekawe rozwiązanie że są dwa szkła +3 i +5 więc można stosować pojedynczo lub sumować (ta wstępnie zarezerwowana dla kol. "mkl1") Pozdrawiam Roman
Witam, nigdy nie upieram się przy swoim - ale taki mały dodatek do dyskusji o wskazówkach . Dzisiaj rano przeglądałem zbiory "dawców" do trzech cylinderków które trafiły do mnie do naprawy. Akurat wszystko to werki z niemieckich/szwajcarskich kieszonek na pierwszym planie cztery tarcze bogato malowane i ze złoconymi elementami i indeksami i z wskazówkami gruszkowatowymi ! Tak więc Niemcy kochali wskazówki ludwikowskie - ale nie zawsze i do złota stosowali też wskazówki oksydowane ale chyba nigdy nie były to wtedy "ludwiki". Pozdrawiam Roman
Powinno być tak: o godzinie 12:30 wybija się jedną szklankę, a następnie co każde pół godziny dodaję się po jednej szklance, aż do godziny 4 osiem szklanek. Od godziny 4:30 zaczynając jedna szklanką zwiększając ich ilość co pół godziny aż do ośmiu - o godzinie 8. Potem jedna szklanka o godzinie 8:30 i tak samo jak w poprzednim przypadku do ośmiu o godzinie 12
To jest pomysł . Za młodych czasów wpadam do mojej ex dziewczyny. Jej ojciec zbierał obrazy, antyki i stare zegary angielskie (miał ich chyba z 20 w mieszkaniu w bloku !!!) . Patrzę a na balkonie stoi kilka mosiężnych świeczników "księstwo warszawskie" pytam się koleżanki co się stało ojcu - a ona na to że nic - po prostu postarza . Miłego dnia Roman
Leszku w czasie studiów /a trwały one w moim przypadku dość długo / żeby zarobić na wesołe życie studenta wraz z kolegą produkowaliśmy stare ramy do obrazów. Już wtedy - a była to ówczas całkowita nowość- stosowaliśmy formy silikonowe. Następnie złocenie pierwotnie "goldfingerami" dopóki nie odkryliśmy "szlagmetalu" czy "złota płatkowego" potem aerograf i czarna farbka lub jak napisał Bartek "asfalt syryjski". A na koniec kolega brał taką ramę i "pierdut" o podłogę żeby nadać "wiekowych spękań" i czy uwierzysz że udawało mu się nawet tak spreparowaną ramę sprzedać w "Desie" Pozdrawiam Roman
Tylko nie "srebrzanka" lub "złotol" dawne złocenia wykonywane były przy pomocy "złota płatkowego" cały czas do dostania w sklepach z materiałami plastycznymi i konserwatorskimi. Technika dość prosta wystarczy poduszka i pędzel + trochę wprawy . Jeśli już musicie używać "erzacy" to chyba najlepiej zastosować "goldfinger" też dostępny w w/w sklepach. Pozdrawiam Roman
Pytaj mistrzów czyli Adama i Tomka. Leszek ty przecież wiesz że ja się na niczym nie znam jak ustaliliśmy w innym temacie jestem forumowym "partaczem" czyli nawet nie czeladnikiem Mój zaprzyjaźniony antykwariusz ma jeszcze chyba 2 egz. tego dawno już wyczerpanego nakładu. Jakby ktoś jeszcze chciał to zapraszam na PW. A jest tam sporo referatów ze zdjęciami z tej sesji z muzeum w Toruniu. Pozdrawiam Roman
To poczytaj sobie jeszcze "Dawne i nowsze zegary w Polsce" (którą chyba wczoraj dostałeś ode mnie) a zwłaszcza rozdział Adama Mroziuka a uzupełnisz Sobie kompendium wiedzy o GB Pozdrawiam Roman
Leszku tak jak napisałem na stolarstwie i snycerstwie się nie znam i chylę czoła przed Twoimi umiejętnościami i wiedzą. Jeśli pisałem o Pattexie to tylko w kontekście że pisaliście że dobrze jest unikać klejów wodorozpuszczalnych. Pozdrawiam Roman
Leszku nie znam się na stolarstwie ale ten klej który polecasz jest to chyba klej typu "Wikol" - wodo rozpuszczalny Za moich młodych lat często używaliśmy kleju który nazywał się "Velpon" i był rodzajem butaprenu w sprayu. Pryskało się tego bardzo cieńką warstwę na obie powierzchnie odczekiwało chwile i sklejało i po wszystkim. Nie wiem czy do forniru się nada ale był naprawdę uniwersalny i wygodny w użyciu. Pozdrawiam Roman p.s. Sprawdziłem "Velpon" jest nadal dostępny.
Witaj, tak jak Ci napisałem "bigli ci u nas dostatek" narzędzi do ich naprawy i kształtowania też choć jak znam życie to zawsze będzie coś nie tak a to za duża średnica a to za mała grubość Pozdrawiam Roman
Kiedyś robiłem to w takim tygielku wypełnionym drobnymi stalowymi opiłkami (wiem powinny być mosiężne, ale stalowe były łatwiej do zdobycia) ale jak wpadłem na pomysł że mogę do tego używać piec do ceramiki który pokazywałem w temacie "Renowacji tarcz porcelanowych". A który ma regulację temperatury od 0 do 1250 °C z dokładnością do pół stopnia to tygielek poszedł w odstawkę. Teraz mogę go odsprzedać w dobrej cenie . Pozdrawiam Roman
Zgadzam się z Tobą, dwie szwajcar i kołek mi wystarczą. Po prostu ciekawostka. Pokazałem tylko dlatego że Leszek (podobnie jak Krzysiek) zaczyna zbierać kieszonki i kocha Beckery . Pozdrawiam Roman
Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.