Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Tak nawijarka tylko do takich trochę większych kieszonek Do naręcznych, kieszonkowych i budzików miałem a tej mi jeszcze do kolekcji brakowało (nowy model z dodatkowym uchwytem na oś bębna)
  2. Mi też, brałem trochę w ciemno bo mimo że poważny dom aukcyjny to opis i zdjęcia "pożal się boże", ale jak zobaczyłem nr seryjny to mój uśmiech był Tarcza ma mały ubytek z brzegu (ale myślę że to nie będzie problem), oryginalne wskazówki . Koperta trochę przeszła, za to Elgin jednoczęściowa odkręcana srebrna koperta po przeczyszczeniu w idealnym stanie . A jak jeszcze się dogadałem że po cenie wywoławczej (bo nie poszły na aukcji) dorzucą do tego te dwa albumy (było nie było spis 14 000 nazwisk zegarmistrzów z całego świata z datami, sporo zdjęć i rysunków, słownik podstawowych pojęć - myślę że zawsze znajdzie się na to kupiec) to można uznać za całkiem udany zakup . Ostatnio mam dobrą pasę na zakupy - tylko nie wiem czy emerytury starczy ostatni dzisiejszy zakup
  3. Prosisz to masz tak na szybko zrobione komórką, na lepsze trzeba będzie trochę poczekać bo na razie mam rozgrzebanych kilka spraw a na dodatek jeszcze do końca miesiąca córkę z wnuczką na wakacjach. A wnuczka jak na zegarkomaniakowego dziadka przystało połknęła chyba budzik bo już 0 6.40 jest na nogach i dziadek dyma "na służbę" do ich mieszkania żeby pomóc dziecku i pobawić się z wnuczką. Dla mnie to nie problem bo zwykle koło 6 jestem na nogach ale zawsze pół dnia w plecy . Krzychu Ty to masz zawsze szczęście (daj namiar na ten "szrot") . Ja nie dość że mniej, to jeszcze drożej a biorąc pod uwagę że sporo zakupów robię za "wielką wodą" to biorąc pod uwagę transport nawet kilkakrotnie drożej . Chociaż ostatnio i w europie potrafią sobie zaśpiewać za niedużą przesyłkę z Hiszpanii 50 €
  4. Wczoraj "mikołaj" był dla mnie łaskawy i kurier dostarczył przesyłkę. Wiem że wywołam salwę śmiechu sakramentalnym "miałem już nie kupować" Ale po taniości, a sprzedawca jako że zakup hurtowy to po taniości w jednym koszcie dostawy dodał jeszcze dwa albumy Britten's -a (nie wiem tylko po co mi trzy takie w mojej bibliotece ) dwie książki i pięć zegarków Dwa amerykańce Rockford z 1886 wyprodukowany w ilości 3700 szt. !!!! i Elgin z 1908 w ładnej srebnej kopercie Dwa angliki z 1898 i z 1890 w tym jeden z łańcuszkiem galla oraz szwajcar systemu rosskopf z przełomu XIX i XX w Ten ostatni ze srebrną tarczą niestety do renowacji - ale może będzie nowe doświadczenie. wszystkie dają oznaki życia a więc chyba nie będzie tak źle chociaż przy wszystkich kopertach i tarczach zabiegi renowacyjne się przydadzą. Chyba założę nowy temat "Renowacje moich kieszonek" (żeby nie zaśmiecać tego tematu) A jak by szczęścia było za mało to na koniec dnia listonosz dostarczył jeszcze przesyłkę z kraju "kwitnącej wiśni" z takimi prezentami z węglika spiekanego 0,1 mm aż strach wiercić
  5. I poszedł ? Na zdjęciu wyglądają na dwie różne osie - ale może tak oszukuje światło, bliki świetlne i skróty perspektywiczne.
  6. Tak jak obiecałem postaram się udzielić odpowiedzi na zadane przez Kolegów pytania najlepiej jak potrafię i zgodnie z posiadaną przeze mnie wiedzą Też mnie to zastanawia, tym bardziej że dawniej nie było tych wszystkich skanerów, komputerów, CNC i.t.p. Myślę że dawniej po prostu była to benedyktyńska praca i że raczej nie robili to poszczególni producenci zegarków tylko były wyspecjalizowane pracownie. Uszkodzonych tarcz się nie naprawiało tylko wymieniało na nowe. Z podziwem patrzę na dzieła dawnych mistrzów taki np. łańcuszek galla - łańcuch jak w rowerze tylko grubości 0,8 mm lub mniej, ręczna robota z XVII / XVIII wieku, aktualnie jak pęknie to mało który zegarmistrz chce podjąć się jego zanitowania. Dokładnie tak - tylko trzeba rozgraniczyć pojęcia (patrz mój post wcześniejszy #37) Filiżanka to ceramika: kamionka, porcelit, fajans lub porcelana (później szkliwione) różnią się zastosowanymi glinkami do otrzymania czerepu, grubością i wyglądem generalnie można przyjąć że porcelana to ta delikatniejsza i bardzie szlachetna odmiana filiżanki a co za tym idzie droższa. Nie na darmo tajemnicę produkcji porcelany pilnie strzeżono w Chinach czy Miśni. No chyba że kubek metalowy to wtedy emalia. Co do skręcania szkliwa to po prostu ma ono różny współczynnik rozszerzalności w stosunku do metalu i zachodzi podobne zjawisko jak w bimetalach. Dobry emalier potrafi sobie z tym problemem poradzić. To co pokazujesz to t.zw. emalia komórkowa / Cloisnnne - polega ona na wypełnianiu kolorową emalią (najczęściej laserunkową) drobnych komórek wykonanych z cienkiego płaskownika najczęściej przylutowanego do podłoża. Bardzo pracochłonna a co za tym idzie droga technika. Wystarczy powiedzieć że nie robi się tego raz tylko każdy kolor nakłada się osobno i wypala, czasami taki wyrób znajduje się kilkanaście razy w piecu żeby uzyskać końcowy efekt. To co pokazujesz to chyba praca Leszka kolegi który pod różnymi nikami pokazywał swoje prace na tym i innych forach. Z zaciekawieniem obserwowałem jego rozwój i postępy. Niestety też po jakimś czasie zaprzestał prac z emalią przenosząc się na konstruowanie maszyn do gliszowania żeby zakończyć na prostszych i tańszych w wykonaniu tarczach trawionych . Mój piecyk /który sobie kiedyś kupiłem jak miałem dużo pieniędzy / ma max. temp. 1250 °C i nie ma możliwości podłączenia argonu ale za to ma możliwość próżni w komorze wypału. Można też dowolnie ustawić temperaturę i czas nagrzewania, wypału, odpuszczenia i studzenia. Miałem styczność z fachowcami od napraw wanien do produkcji np. w przemyśle farmaceutycznym. ........ Tym nie mniej receptury wypełniaczy nie pochodzą z Polski i ich producenci nie chwalą się ich składem. Sposób naprawy jest złożony i nie zawsze skuteczny. No tak to już jest, ja też nie spotkałem się z żadnym konserwatorem który chciałby zdradzić i podać zastosowane rozwiązania. No chyba że po pijaku ale wtedy nie można być pewnym tego co mówi . Miśnieńska porcelana powstała po bardzo dużej liczbie prób. Było ich zdecydowanie więcej jak 50 . "Miejscowy materiał" to bardzo pojemne pojęcie. Jak ktoś twierdzi, że użył gliny to nie oznacza, że glina glinie równa. Co do produkcji miśnieńskiej porcelany to już pisałem powyżej i z tego co wiem to bardzo długo jak nie do teraz jej proces był w pełni strzeżoną tajemnicą. Stare porcelanowe tarcze dają odczucie znacznie większej gładkości jak zastawy stołowe nie mówiąc o ceramice ubikacyjnej No i to mnie właśnie wkurza że mimo zdecydowanie wyższej technologii , różnego rodzajom spektometrom, pirometrom i.t.p. nie jesteśmy w stanie dorównać starym mistrzom którzy mieli prosty pewnie jeszcze opalany węglem piec i stożek Segera
  7. Ale temat nam się rozbuchał - spokojnie Koledzy w deszczowy poniedziałkowy poranek postaram się go trochę uporządkować. Na początek trochę "definicji" i z góry uprzedzam że nie są to żadne akademickie definicje, piszę je z głowy nie korzystając z żadnych encyklopedii czy konserwatorskich słowników. Zakładając ten temat w tytule napisałem "Renowacja" oraz "od A do Z" i chodziło mi o spełnienie obietnicy danej przed laty i pokazanie jak ja to robię w/g naszej autorskiej metody a "od A do Z" nie miało określać potocznie uznanego stwierdzenia do początku do końca tylko wynikło z tego że wybierając zdjęcia do zilustrowania tematu zacząłem je literować od "A" aż zabrakło liter w alfabecie czyli do "Z" - a teraz przyjęte przeze mnie definicje. RENOWACJA - czyli odnowienie, oczyszczenie, uzupełnienie, domalowanie na istniejącym przedmiocie/obiekcie REKONSTRUKCJA - czyli odbudowanie od zera na podstawie zgromadzonej dokumentacji lub opracowania historycznego PRODUKCJA na wzór - czyli wytworzenie od nowa coś bardzo podobnego do wzorca istniejącego lub nie. SZKLIWO/EMALIA - wytworzona w procesie wypalania w temperaturze ok.700 - 800 °C warstwa szklista na tarczy (dla ułatwienia przyjmijmy że przeźroczysta lub biała) dość dobrze łącząca się z metalowym podkładem. Choć nie zawsze bo często wchodząca w reakcję z podkładem (np czerwone emalie powinny być kładzione na warstwie złota bo inaczej robią się brunatne). PORCELANA - wytworzona w procesie wypalania w temp. ok 1000 - 1200 °C warstwa ceramiki otrzymana z odpowiednich glinek. Po wypaleniu jest matowa (biskwit) i wymaga pokrycia jej szkliwem w celu uzyskania połysku i zabezpieczenia. Nie chce dobrze łączyć się z podkładem metalowym. Rzadko spotykana w tarczach zegarkowych (bardzo stare i drogie zegarki). W temacie renowacji można przyjąć że używając pojęć porcelana/emalia mówimy o tym samym gdyż podobnie się je uzupełnia. CYFERBLAT- wytworzenie na tarczy napisów dowolną metodą - ręcznie - przy pomocy koloidu, litografii, sitodruku bezpośredniego, tampondruku, druku pośredniego (kalkomania). Wszystko przy użyciu farb ceramicznych - najprościej ujmując drobno zmielonego szkliwa i pigmentów. Ręcznie - czyli pędzelek , grafion lub piórko i nie trzęsąca się ręka Koloid i litografia - czyli naniesienie na tarczę warstwy która będzie w procesie fotograficznym utwardzona/wywołana Sitodruk bezpośredni - czyli druk farbami szkliwnymi poprzez wzór otrzymany na bardzo rzadkiej siatce (30-60 nitek na cm) bezpośrednio na tarczy Tampondruk - czyli druk przy pomocy stempla gumowego wzoru który jest utworzony na wygrawerowanej lub wytrawionej matrycy metalowej. Aby uzyskać dobre krycie należy taką tarczę wielokrotnie nadrukować w tym samym miejscu lub odpowiednio spreparować dna zagłębień w metalowej matrycy poprzez odpowiednie zrastrowanie (mało kto to już teraz robi/potrafi nanieść raster na spód wzoru w celu uzyskania równej/grubej apli za jednym uderzeniem) Druk pośredni - czyli kalkomania (znana nam z modelarstwa) jedyny problem to znowu odpowiednia (kryjąca/gruba) warstwa farby. Najlepiej kalkomanię wydrukować na papierze transferowym właśnie przy pomocy wcześniej już opisanego sitodruku. Tak wykonany cyferblat można nanieść nad lub pod szkliwnie wypalić a następnie jeśli chcemy być purystami jeszcze raz zabezpieczyć z wierzchu przeźroczystą warstwą szkliwa lub lakieru. Kilkakrotnie już wcześniej pisałem o tym w moich poprzednich postach ale tutaj starałem się zebrać wszystkie przyjęte przeze mnie definicje i najwyżej będę je uzupełniał i przeredagowywał a nie będę je powtarzał tylko odsyłał do tego postu. Przyznaję że w tym rozbuchaniu jest trochę mojej winy bo często wtrącam jakieś dygresje czy staram się odpowiadać Kolegom na dematy uboczne nie związane z tematem renowacji Relację zrobiłem "ad hoc" odpowiadając na temat "zaklętych rewirów" w temacie renowacji tarczy porcelanowej/alabastrowej ? do zegara wiszącego. Nie był to żadny tutorial lecz jak to ładnie ujął Kol. Safinowski relacja z mojego "majsterkowania". Znowu wyszedł elaborat . Nie wiem jak koledzy chcą czy ciągnąć ten temat w tym wątku czy założyć niezależny dotyczący produkcji/rekonstrukcji tarcz. W niezależnym poście postaram się odpowiedzieć na zadane wcześniej przez Kolegów pytania.
  8. Toż napisałem "chapeau bas" a co tej "łapki majstra" - to może być tak jak w starym dowcipie: Rachunek od majstra: za stuknięcie młotkiem 2 złote za to że wiedziałem jak stuknąć 98
  9. Drogi Kolego jak na razie tylko ja pokazałem trochę warsztatu z tego tematu, no i Kol. "janekp" bardzo fajny filmik z youtube. Tak to jest alchemia bo po prostu nie wystarczy wziąć przepis i od razu wszystko wyjdzie - czasami wręcz odwrotnie wychodzi "zakalec" Jeśli uważasz że to jest takie proste to po prostu do dzieła - ale mam obawy - jak aerografu od palnika nie odróżniasz. Ale nie zrażaj się kilkadziesiąt lat temu też nie wiedziałem co to jest aerograf. Tak jak pisałem nie jestem chemikiem, konserwatorem, zegarmistrzem po prostu jakiś czas temu zacząłem eksperymentować i to co pokazałem w mojej epistole jest wynikiem moich nieudolnych eksperymentów . Jak zwał tak zwał Czy wiadomo kto i w jakich wytwórniach takie tarcze robił kiedyś, w dobie produkcji kieszonek... No bo najpierw był wypalany podkład, potem nanoszono grafikę i kolejny wypał, tak? Poza tym to nie jest porcelana, to jest szkliwo...IMO Od kilku lat (żeby nie powiedzieć kilkunastu) ćwiczę ten temat. Myślę że gdybym się uparł i miał trochę więcej czasu to bym bym w stanie zrobić je od podstaw. Tak jak pisałem wcześniej tarcze popularnie nazywane "porcelanowymi" są tarczami emaliowanymi - szkliwionymi. I takie są robione aktualnie w kilku miejscach na świecie. Są one robione na zamówienie w większych seriach. Nie znalazłem nikogo kto robił by je jednostkowo (podejrzewam że chodzi o koszty). Nikt z producentów też nie zdradza do końca technologii produkcji. Nie znalazłem też nikogo kto by je dobrze robił w Polsce. Co do tarcz prawdziwych porcelanowych. Występowały one w bardzo starych i drogich zegarkach. Ja osobiście spotkałem się z dwoma takimi kieszonkami. Problem z porcelaną jest taki że nie chce się ona łączyć z metalowym podkładem - przynajmniej ja nie potrafię tego zrobić - no chyba że na klej . Cały teoretyczny proces produkcji opisałem kilka postów wcześniej. Pozdrawiam Roman
  10. Dopóki Paweł nie wyjechał do GB to jakiś kontakt mniejszy lub większy z nim był. Tak jak napisałem problemy z tarczami emaliowanymi czy porcelanowymi chyba go do nich zniechęciły. Zdecydowanie prościej jest zaprogramować frezarkę (a tak robił swoje tarcze Paweł) i zrobić tarczę grawerowaną/gliszowaną. W przypadku emalii to właśnie problem z wypałem i kontr emalią żeby zapobiec wichrowaniu. Natomiast porcelana to już dopiero wyższa szkoła jazdy. A potem to już nic prostszego tylko opracowanie wzoru druk kalki ceramicznej lub zrobienie koloidu i naniesienie na tarczę wypał i szkliwo.
  11. Wreszcie coś ktoś pokazał do czego się mogę ustosunkować Tak jak pisałem z tego co pamiętam próby z tarczami naprawdę porcelanowymi robił Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) niestety nie możemy go o to zapytać gdyż chyba aktualnie nie ma go w Polsce ( ale może czyta nasze forum to się odezwie). Jak pamiętam miał duże problemy z tarczą porcelanową bo przy grubości 0,4 do 0,5 mm porcelana nie chce się płasko wypalić - następują zwichrowania powierzchni a tak jak już wcześniej wspominałem niechętnie się łączy też z podkładem metalowym. Chyba te problemy były przyczyną że przeszedł na tarcze gliszowane. Bardzo dobry efekt końcowy. Tak dobry że gdybym był podejrzliwy to posądzał bym o postprodukcję . Tym bardziej że na początku brzeg tarczy jest oklejony taśmą przeźroczystą a na końcu papierową, że brudy spękań zniknęły po przetarciu pacikiem czy że wypukłe uzupełnienia spękań nagle stały się płaskie . A tak na poważnie to jeszcze raz podkreślam że efekt końcowy może się podobać. Nie byłbym sobą gdybym jednak nie wtrącił swojego "ale". Nie wiem z czego robione jest wypełnienie ubytku (na filmie nic nie podają) - wygląda mi to na mieszaninę pigmentu z jakąś jednoskładnikową żywicą akrylopodobną. Jeśli tak to trwałość tego jest znikoma. Tak samo nie wiem dlaczego ostatnią warstwą lakieru nakładają jako kryjącą, gdyby była przeźroczysta było by mniej uzupełnień. Natomiast te uzupełnienia wzbudzają mój podziw, no może gdybym był kilkanaście lat młodszy to też bym wziął w łapę pędzel retuszerski "zerówkę" i pokusił się o coś takiego ale teraz moje "chapeau bas". Jeśli jest to firmowa renowacja omegi to aż strach pytać o cenę. Pozdrawiam Roman
  12. Samo życie ech Po prostu nie lubię mieć tłustych rączek . A tak na poważnie zaraz jak je kupiłem to miałem szczytne zamiary podzielić na te dobre i na te do odrdzewienia, potem te odrdzewione pobarwić termicznie - na niebiesko, kupiłem specjalny kociołek z temperaturą płynnie regulowaną do 480 C /jeśli ktoś jest zainteresowany tanio oddam /. Zaopatrzony w odpowiedni sprzęt rozpocząłem segregację i wtedy weszła moja żona /za której namową kiedyś zacząłem zbierać i naprawiać zegarki/ i ze śmiechem powiedziała że nigdy jeszcze nie widziała faceta - kopciuszka wybierającego mak z popiołu. Całe dobre chęci szlag trafił - te pudełka z tyłu z przegródkami to są te przebrane, pogrupowane rodzajami i rozmiarami. Kopciuszka już więcej nie zobaczy, a całą resztą niech już się martwią nabywcy spadku . Pozdrawiam Roman p.s. No i znowu zamiast naprawiać jakiś zegarek to siedzę przed komputerem. No ale zaraz odbieram wnuczkę z pociągu więc będziecie mieli spokój ode mnie na jakiś czas.
  13. Drogi Kolego Safinowski odpowiadając na poprzedni post już na wstępie (co podkreśliłem) całkowicie się z Kol. zgadzam. Przedstawiony tam schemat procesu rekonstrukcji tarczy jest moim zdaniem całkowicie prawidłowy. I jeszcze raz to powtarzam. Cenię też Kol. za to jak to ktoś (przy okazji dyskusji na ten temat ) zauważył za chęć dzielenia i to całkiem bezinteresownego swoją wiedzą. Jeżeli pozwoliłem wtrącić swoje "trzy grosze" to tylko dlatego żeby /jak to fajnie zostało określone "Kolegów majsterkowiczów" / uczulić na pewne sprawy. Np. Ze jeśli można to użyć neutralnego środka do czyszczenia tarczy zamiast dowolnego płynu do mycia naczyń - odpadną nam później problemy z galwanicznym, chemicznym, czy jakimkolwiek innym odtłuszczaniem już umytej tarczy. Że jeśli już uda nam się zrobić tą tarczę porcelanową / w Gdańsku chyba nie ma żadnej dostępnej pracowni ceramicznej zajmującej się porcelaną - są robiące ceramikę z gliny ale to już inne temperatury wypału czy taż atmosfera w komorze pieca / i połączyć ją z metalowym podkładem - porcelana niechętnie się łączy - to otrzymujemy tzw. "biskwit" czyli matową, chłonącą wodę i brud surową porcelanę. Żadne szlifowanie czy polerowanie jej nie zabezpieczy czy nie wybłyszczy. Trzeba ją jeszcze pokryć szkliwem i jeszcze raz wypalić. W między czasie lub po nanosząc jeszcze skalę (tu dodatkowy wypał). Wszystko to wymaga znajomości alchemii procesu lub pieniędzy. No ale dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają czy jak to Kol. trafnie ujął "kto nie ma miedzi, ten w domu siedzi" Pozwolę sobie jeszcze wtrącić niezależnie parę uwag do dyskusji o renowacji tarcz: Mówimy o tarczach porcelanowych jednocześnie często myśląc o tarczach emaliowanych. I jeśli z bardzo dużym uproszczeniem (podkreślam z bardzo dużym) można uznać je za tożsame. To trzeba wyraźnie rozgraniczyć proces rekonstrukcji (czyli odbudowy na wzór), od renowacji (czyli odczyszczenia, uzupełnienia, odnowienia). Osobiście jeśli to jest możliwe to jestem zwolennikiem tego drugiego lub pozostawienia tarczy w stanie jakim jest. Moim zdaniem ze względów technologicznych prościej jest zrobić tarczę od nowa czyli - rekonstrukcję. Wiele lat poszukiwałem firmy w Polsce robiącej renowacje tarcz "porcelanowych" i niestety nie znalazłem. Jedyną osobą z Polski która jakiś czas temu próbowała się zmierzyć z tym tematem był Paweł Jankowski (a właściwie ktoś z jego rodziny) z Chronos-Art. Ale też szybko się poddał i przeszedł na tarcze grawerowane/gliszowane. Dlatego też kilka lat temu podjąłem próbę zmierzenia się sam z tym tematem wtedy pokazałem pierwsze efekty i obiecałem zrobić relację z całego procesu. Ten post jest spełnieniem danej wtedy obietnicy. Jeszcze raz podkreślam że nie jestem zawodowym zegarmistrzem, zawodowym konserwatorem ani nie prowadzę firmy zajmującej się renowacją tarcz. Jest to po prostu relacja z mojego "majsterkowania" . Jeżeli Kolega lub ktokolwiek z Kolegów ma swoje lub cudze realizacje z renowacji bądź rekonstrukcji tarcz porcelanowych to moja olbrzymia prośba o ich tutaj pokazanie. Najchętniej gdyby były zdjęcia "przed" i "po" a jeszcze lepiej procesy pośrednie. Bo cały czas teoretyzujemy tylko wkoło tego co ja pokazałem. Pozdrawiam Roman
  14. Nie rozumiem czy po WD staną się antymagnetyczne - magnes je nie będzie przyciągał ? Wywrotowcom i pasożytom NASZE STANOWCZE NIE !!
  15. Długo mnie to męczyło więc poszedłem sprawdzić czy nie wprowadziłem Cię w błąd tu masz ludwiki a tu masz barwione termicznie stalówki Oczywiście mogą być też stalowe ludwiki i galwanizowane - ale po co
  16. Myślę że sam sobie odpowiedziałeś miedź i mosiądz (ale bardziej to drugie) i ew. galwanizowane. No chyba że w złotym patku to wtedy ze złota
  17. Odczep się od Krzyśka - mi też wskazówki tylko z za luźnymi dziurkami się kojarzą
  18. Nie masz co pytać tylko kupić 2 ml preparatu do rodowania i złocenia pisakowego. Rodinetki nie musisz od razu kupować możesz same końcówki a pisak sam sobie zmontujesz / Ty wszystko potrafisz / I do dzieła :D Robiłem ostatnio Koledze taką kieszonkę (w myśl doktryny konserwatorskiej kompletny destrukt wystarczy powiedzieć że srebrna koperta była polutowana cyną !!!) Najpierw okazało się że nie mam odpowiednich "ludwików" wszystkie miały za duże dziurki no wiem zawodowy zegarmistrz czy konserwator dotoczył by tuleję ale ja jestem "papudrak" więc palnik do ręki i Ale żeby nie było tak pięknie to kolory złota też nie pasowały Więc rodinetka do ręki i efekt końcowy może nie wszystkich purystów zadowali ale dla mnie może być
  19. Witaj, zrobiłeś jak chciałeś, ale moim zdaniem na ostatnich dwóch zdjęciach mostek jest zdecydowanie bardziej żółty od reszty. Dlatego była moja wcześniejsza sugestia najpierw rodowanie (w celu utwardzenia i rozjaśnienia) a dopiero potem złocenie. Pozdrawiam Roman
  20. No dobra miałem odzwyczaić sie od robienia "wtrąceń" w temacie głównym bo potem rozwija się dyskusja wielowątkowo. W weekend staram się znaleźć trochę czasu dla zabawy z kieszonkami. Jest cicho i spokojnie więc można podłubać (to nawyk z okresu kiedy jeszcze intensywnie pracowałem). Po niedzieli założę temat w podforum w "Kieszonki i kieszonkowcy ..." i tam sobie podyskutujemy w temacie Sultan - Bilodes - Dent. Pozdrawiam Roman
  21. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Aż grzech przerabiać na zegar :D
  22. Spróbuj na małym fragmencie rodowania pisakowego a potem złocenia
  23. Witam, całkowicie się z Kol. Safinowskim zgadzam ale jak zwykle pozwolę sobie wtrącić małe "ale" Co do nekaliny jest ona anionowym związkiem powierzchniowo czynnym, w większości przypadków środki do prania i mycia naczyń zawierają właśnie anionowe lub kationowe związki powierzchniowo czynne plus oczywiście wiele nabłyszczaczy czy natłuszczaczy które pozostają na powierzchni, w przypadku naczyń są wręcz wskazane natomiast na tarczy wręcz zbędne. Więc potem wskazane jest dodatkowe mycie i odtłuszczanie. Nasz preparat jest niejonowy i bez żadnych ulepszaczy - tarcza po czyszczeniu jest dziewicza bez żadnych pozostałości gotowa do przyjęcia uzupełnień czy nadruku. Co do porcelany w arkuszach to mam pytanie gdzie (taką cieńką) porcelanę dostać, poza tym i tak pozostaje problem jak już wcześniej pisałem wypału w temp. 1200 °C. Ponadto to będzie robienie całej tarczy od nowa czyli rekonstrukcja. Przy okazji warto tu sobie wyjaśnić że tarcze porcelanowe występują rzadko w bardzo starych lub drogich zegarkach. W większości zegarków tarcze są emaliowane i tylko błędnie przez nas nazywane "porcelanowymi". Co do domowej mikstury na uzupełnianie (z opakowań po zastrzykach i porcelany) robiąc ją zrobimy właśnie coś w rodzaju białej emalii - prościej można po prostu kupić gotową białą emalię. Tylko znowu stopienie takiej emalii to temperatura rzędu 700 °C i jak już wcześniej pisałem niestety nie łączy się ona ze starą emalią na tarczy. Co do metody "kolodionowej" znowu jest małe ale bo o ile z żelatyną czy polialkoholem nie będzie problemu to już związki chromianowe czy srebrowe zwykłemu śmiertelnikowi mogą być trudno dostępne. Ponadto trzeba wykonać projekt a potem negatyw lub diapozytyw i tu znowu problem bo kto używa dziś klisz fotograficznych. Kiedyś w każdym sklepie fotograficznym można było kupić błony graficzne w arkuszach dziś będzie o nie trudno nawet w specjalistycznym sklepie. Ponadto kto ma jeszcze powiększalnik, kopioramę, kuwety i kto potrafi to jeszcze obsługiwać. Kolodion na porcelanie czy emalii po naniesieniu wymaga wypalenia i tu znowu temperatury rzędu 700 - 1200 °C. Reasumując cała ta zabawa jest dość skomplikowana i wymaga sporego zaplecza i wiedzy a co za tym idzie jest dość kosztowną. No chyba że nie liczymy się z kosztami i kilka tysięcy jak to pisali niektórzy Koledzy nie gra roli. No znowu się rozpisałem a na robotę czeka ciekawa tarcza i zegarek. Zegarek jest z końca XVIII początku XIX wieku produkcji znanego londyńskiego zegarmistrza J.Dent-a /tak tego samego którego firma zrobiła Big-Bena / po tarczy i napisach na kopercie wynika że na rynek otomański. Chciałem też robić reportaż z renowacji ale nie wiem czy jest sens. Pozdrawiam Roman
  24. To zależy jak purystycznie będziesz podchodził do tematu renowacji, oraz jaki chcesz uzyskać efekt końcowy (czego oczekuje klient) Ja osobiście pozostawił bym tak jak jest (ew. spróbował trochę wybłyszczyć) ale ja nie jestem konserwatorem Pozdrawiam Roman
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.