Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. Kieszonkowe

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Ja też ale dzisiaj po trzeźwości spojrzałem na mój wczorajszy zakup i ten w górnym lewym rogu to Rockford z 1886 roku wyprodukowany w tym roku w zawrotnej ilości 800 szt. !!!! a cały nakład 3700, produkowany tylko przez 3 lata, tak coś czułem. Dla tej jednej sztuki po taniości warto było . Teraz tylko się modlić żeby dotarło i w całości.
  2. Kieszonkowe

    O WDZIĘKACH MARYNY...

    Chol*ra, miałem nie kupować ale znowu po taniości mogę odstąpić
  3. Witaj, wydaje mi się że sporo już pokazałem są krok po kroku pokazane procesy i temperatury niestety dużo więcej Ci nie pomogę i nie dlatego żebym nie chciał tylko dlatego że nie jestem chemikiem. Składy preparatów teoretycznie znam ale po pierwsze trzeba mieć dostęp do związków i laboratorium chemicznego żeby przeprowadzić ich syntezę i mieszanie po drugie kolega chemik który dla mnie je robi jest współwłaścicielem "patentu" Poza tym laikom niewiele to mówi np. Preparat myjący jest mieszaniną niejonowych związków powierzchniowo czynnych do większości kolega ma dostęp w laboratorium swojej firmy ale jeden musiałem ściągać z USA i uwierz mi było to dość kłopotliwe i pieruńsko drogie - może dlatego że jest to preparat używany również w kosmetyce - ale dzięki temu mamy preparat o przyjemnym miętowym zapachu -/tylko ta cena/. Kolega twierdzi że jest to całkowicie biodegradowalny, nietoksyczny preparat który praktycznie można wypić z ryzykiem małej biegunki . Myślę że jak chcesz to może go dla Ciebie też wyprodukować - cena jest zdecydowanie niższa niż na "zatoce" W przypadku masy do uzupełnień to tu już jest większy problem bo starej już nie produkujemy a nad nową jeszcze trwają prace. Ponadto do tego potrzebny jest piec z precyzyjną regulacją temperatury i to dobrze by było z próżnią w komorze bo masa strasznie się pieni podczas wypału. Ponadto w przypadku dużych tarcz wcale nie tak łatwo będzie uzyskać prostą płaszczyznę w procesie zeszlifowywania naddatków. Zabezpieczanie też już napisałem czym lakiery, żywica, szkliwa tylko wszystko o dużej przejrzystości i nie starzejące się. Pozdrawiam Roman
  4. Drogi Łukaszu, jako starszy stażem na tym forum a wydaje mi się że i wiekiem mam propozycję żeby zakończyć tą dyskusję tym bardziej że zamiast poziomu merytorycznego sprowadza się ona do poziomu "pyskówki" i licytowania się kto ile fakultetów ukończył i jakie opracowania na temat napisał. A chyba nie o to chodzi. Pozdrawiam Roman p.s. O ochach i achach pisałem w kontekście swoich wypowiedzi - bo zawsze wydawało mi się że są one merytoryczne i w temacie. Nie przypuszczałem że weźmiesz to do Siebie
  5. Drogi Kolego długo zastanawiałem się czy w ogóle odpowiadać na Twoje posty ale ponieważ padły w nich pewne stwierdzenia to pozwolisz że przekażę swoje stanowisko. Gwoli ścisłości pragnę wyjaśnić że nie jestem zawodowym konserwatorem zabytków ani zegarmistrzem nie prowadzę też firmy zajmującej się zawodowo renowacją cyferblatów /z wykształcenia jestem architektem, zaliczyłem też studia na ASP w Gdańsku na obydwu tych kierunkach były co prawda wykłady i zajęcia z konserwacji/. Zawarte w Twojej wypowiedzi uwagi o postprodukcji uważam za nie na miejscu żeby nie powiedzieć obraźliwe. Równie dobrze można by powiedzieć że wziąłem dobrą tarczę a następnie ją potłukłem i pobrudziłem sfotografowałem wszystko a potem pokazałem w odwrotnej kolejności. Zdrowo rozumując należało by się zastanowić tylko w jakim celu miałbym to zrobić - chyba tylko żeby podbudować swoje ego. Przecież nigdy nie byłbym w stanie zrobić to w odwrotnym kierunku. Dla niedowiarków mam te obydwie tarcze w Gdańsku w stanie takim jak wyglądają na ostatnich zdjęciach. Co jakiś czas na tym subforum pojawiają się dyskusje o renowacji tarcz "porcelanowych" z różnymi pomysłami i patentami poczynając od farby emulsyjnej poprzez lakiery do paznokci, wypełnienia stomatologiczne na reperaturkach do wanien i brodzików kończąc. Ponieważ czasami brałem w nich udział twierdząc że nie jest możliwa doskonała renowacja tego typu tarcz poza zrobieniem takiej tarczy od nowa /tylko wtedy to już nie renowacja tylko odbudowa - odtworzenie/ . Kilka lat temu pokazałem moje eksperymenty z uzupełnianiem ubytków na tarczy Pawła Bure i już wtedy Koledzy prosili o "pełen reportaż". Nie robiłem tego bo uwierz mi żeby go zrobić trzeba poświęcić sporo czasu a tego mimo że jestem na emeryturze zawsze mi brakuje. Ostatnio jednak to zrobiłem, zajęło mi to sporo czasu, zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć z których wybrałem te najbardziej obrazujące cały proces potem właśnie politerowałem je od A do Z i stąd właśnie taki tytuł /w podtytule który umknął po przeniesieniu było wyjaśnienie dlaczego od A do Z/. Jak słusznie zauważyłeś podczas czyszczenia na "rzymiance" wypłukało skalę sekundnika dlaczego tak się stało nie wiem /prawdopodobnie była napisana inną farbą - to w ogóle ciekawa tarcza bo jak spojrzysz to cyfry 8, 9, 10 od środka też od początku były wytarte/ natomiast na "cymie" wszystko ze skalami jest ok. Co było przyczyną nie wiem. Preparat myjący jest dość łagodnym, biodegradowalnym preparatem - kolega chemik twierdzi że spokojnie można go wypić. Dlatego też wyraźnie napisałem że cudze tarcze jeśli w ogóle robię to na odpowiedzialność zlecającego.Renowacja /a nie odbudowa/ miała na celu uzupełnienie ubytków i doczyszczenie tarczy.Trafienie w kolor nie jest moją zasługą /gdyż jak zapewne wiesz odcieni bieli jest wiele/ po prostu kolega robiący mi uzupełnienia wybrał odcień występujący najczęściej na tarczach i tylko tym odcieniem dysponuję. Jeśli dysponujesz lepszymi renowacjami lub potrafisz je zrobić to pokaż je, udostępnij cały proces krok po kroku - chętnie zobaczę. Szukałem wiele lat firmy która by zrobiła renowację tarcz porcelanowych. Ponoć jest jakaś w woj. Olsztyńskim czy Podlaskim ale nie udało mi się jaj zlokalizować. Są firmy w Wielkiej Brytanii i Francji które to robią ale na ich stronach są tylko zdjęcia ze stanu przed i po, żadna nie podaje jak to robi, składu zastosowanych substancji ani żadnych zdjęć z poszczególnych etapów produkcji. Żadna też nie udziela gwarancji na proces starzenia. Zresztą zdrowo rozumując nawet gdyby uzupełnienie było z tej samej porcelany co tarcza to i tak będzie się inaczej starzało bo jest o kilkadziesiąt lat młodsze. Nie miałem kontaktu z profesjonalnymi konserwatorami ale jeśli któryś udziela gwarancji na to ze jego renowacja przeżyje poddany renowacji obiekt to jest to moim zdaniem tylko chwyt marketingowy. To chyba tak jakby od dentysty wymagać gwarancji że plomba w zębie nigdy nie wypadnie, będzie miała cały czas taki sam kolor jak tkanka żywego zęba i że przeżyje ząb i jego właściciela. Od ponad 20 lat zajmuję się zbieraniem zegarów i zegarków /głownie kieszonkowych/ oraz starych narzędzi zegarmistrzowskich a od ponad 10 lat jestem m.inn. na tym forum i innych forach. Jeśli wypowiadam się to wydaje mi się że w sprawach na których się znam z racji wykształcenia , zawodu i praktyki, a nie piszę postu za postem typu "och jaki piękny" czy "łał" - w celu nabicia sobie statystki. Jeśli Ty i Twoi Koledzy z forum uważacie że nie ma co pokazywać to nie ma problemu mogę tą prezentację wykasować lub poprosić moderatora o usunięcie całego tematu z forum. PozdrawiamRoman
  6. Dzięki za przeniesienie i uporządkowanie. Dałem linka do tego tematu na subforach w których wydaje mi się że obiecałem to pokazać - mam nadzieję że zainteresowani koledzy trafią. Skontaktowałem się z kolegą chemikiem który robi dla mnie proszek do uzupełniania ubytków i parafrazując znanego producenta samochodów stwierdił że może go zrobić we wszystkich odcieniach czarnego . Pozdrawiam Roman
  7. Krzysztof - spoko przecież był . Więc myślę że nikt tego na poważnie nie bierze. A tak swoją drogą to czasami się takie cuda zdarzają - jak mój zakup za 150 €
  8. Krzysiek, powiem tak nie każdy jest takim szczęściarzem jak Ty i kupuje za 10 € same NOS-y nie śmigane . W większości przypadków stare zegary i zegarki które kupujemy (myślę że też ze względu na cenę) są po "przejściach" i zgodnie z wszystkim znanym prawem Murphy'ego (o kromce spadającej masłem w dół ....) jeśli zegarek spada to zawsze uderza kantem a nie na płask. I wtedy przeważnie idą czopy i tarcza. No i oczywiście powstają wgnioty na kopercie ale z tymi łatwo sobie poradzić (jest i mam sporo specjalistycznych narzędzi do ich prostowania i klepania). Czop można wstawić lub dotoczyć nową oś. Ale co z tarczą ??? Oczywiście można dorobić nową, piec który pokazałem ma w komorze 1200 °C + próżnię i swobodnie można się by pokusić o wypalenie porcelany lub szkliwa, potem opracowanie wzoru cyferblatu (pokazywałem tu już ile wymaga to zabawy) następnie sito i druk kalkomanii (w zawrotnej ilości 1 szt !!!!) naniesienie na podkład, ponowny wypał plus jeszcze ew. szkliwienie i wypał. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach a co za tym idzie w pieniądzach - i kto za to zapłaci . Po za tym ja osobiście wolę tarczę na której widać upływ czasu i że jest po przejściach - ale to już kwestia gustu. Pozdrawiam Roman p.s. Żeby nie było że tylko Ty jesteś farciarzem - jeśli dojadę do Kliczkowa to może wezmę ze sobą ciekawy zegarek stojący z 1956 roku z mechanizmem chronometru który kupiłem na aukcji w domu aukcyjnym w Norwegii. Kupiłem takie 3 za 150 € (tylko dlatego że mojej żonie podobała się ich forma) . Jak się potem okazało na "zatoce" ceny wywoławcze są w granicach przekraczających 1000 € . Oczywiście zegary były niechodzące i bardzo źle opisane . Jeden już chodzi natomiast do dwóch następnych trzeba dorobić gumowe sprzęgło o średnicy 6,45 mm forma jest już prawie gotowa i będę przymierzał się do "wulkanizacji".
  9. Witam, kilka lat temu chyba w tym temacie obiecałem pokazać jak przebiega proces renowacji tarcz porcelanowych/emaliowych w/g opracowanej przez nas technologii. Opis jest pod tym linkiem http://zegarkiclub.pl/forum/topic/177587-renowacja-tarcz-porcelanowych-od-a-do-z/ tarcza przed i po Pokazuję to żeby uwidocznić że jeśli chcemy to zrobić dobrze to niestety nie wystarczy wziąć trochę żywicy i zapaćkać ubytek proces jest trochę bardziej skomplikowany Pozdrawiam Roman
  10. Witam, jak obiecałem pod tym linkiem jest krótkie sprawozdanie z całego procesu restauracji moich tarcz http://zegarkiclub.pl/forum/topic/177587-renowacja-tarcz-porcelanowych-od-a-do-z/ przed i po pozdrawiam Roman
  11. Ciąg dalszy poprzedniego postu teraz można jeszcze zabezpieczyć tarczę "szkliwem" w najprostszym rozwiązaniu może być to lakier, lub warstwa żywicy super przeźroczyste, lub tak jak ja to stosuję nasze "szkliwo" niskotopliwe. Rozwiązanie jest zależne od tego jak dużo jest miejsca między tarczą a wskazówkam. Trzeba pamiętać że każda dodatkowa warstwa pogrubia tarczę. i znowu do pieca a tak wygląda efekt końcowy tarczy z rzymskimi indeksami a tak "cyma" i dla porównania "cyma" - przed i po i "rzymianka - przed i po "i to by było na tyle' jak mawiał pewien profesor mniemanologii stosowanej PozdrawiamRoman p.s. Jak widać na "cymie" nie opracowałem jeszcze tematu uzupełniania cyfr na cyferblacie więc jest szansa że jeszcze trochę pożyję p.s.2 Jeśli moderator jest w stanie połączyć oba posty to będzie się lepiej czytać. Dawałem zdjęcia dość dobrej jakości żeby było widać efekty pracy.
  12. Witam, jakieś dwa - trzy lata temu obiecałem w temacie "Renowacje tarcz - przed i po." zrobić reportaż z odnawiania tarcz emaliowanych "porcelanowych". /jeśli moderator uważa to może post przenieść do tego tematu lub podpiąć jako "niezależny"/ A jako że przed końcem życia trzeba się ze swoich obietnic wywiązywać - to niniejszym czynię . Koledzy z subforum "Zegary" trochę mnie do tego podpuścili i tam wstępnie pokazałem częścowe efekty - a ponieważ robiłem zdjęcia z poszczególnych etapów to tutaj pokazuję cały materiał z procesu renowacji. Jak już wcześniej pisałem tarcze porcelanowe czy emaliowane wykonywane są w procesie wypalania w dość wysokich temperaturach rzędu 750 - 1200 °C i jest to proces jednorazowy i nieodwracalny. Dlatego nie da się uzupełnić ubytków na tarczach bo nawet jeśli naniosło by się tam porcelanę czy emalię to i tak nie połączy się ona ze starą tarczą. Firmy zajmujące się renowacją starych tarcz zaklejają ubytki różnymi "wynalazkami" typu farby, żywice i.t.p. Próbując rozwiązać temat renowacji tarcz porcelanowych poprosiłem o pomoc moich kolegów chemików i ceramików i po wielu próbach i błędach uzyskaliśmy moim zdaniem dość dobre efekty. Doszliśmy do wniosku że trzeba zrobić masę "porcelano podobną" która da się wypalić w znacznie niższej temperaturze rzędu 400 - 500 °C i dzięki temu będzie jakby oblewała uzupełniany ubytek, łącząc się z nim. Aktualnie eksperymentujemy z masą o jeszcze niższej temperaturze "wypału" rzędu 300 - 400 °C jeszcze lepsza przyczepność/klejenie. Z góry uprzedzam że wszystkie preparaty użyte przy renowacji są naszymi własnymi "patentami" . Ale "ad rem" Na warsztat trafiły dwie mocno sfatygowane tarcze od moich ulubionych kieszonek mała tarzcza z rymskimi ideksami i tarcza cymy z arabskimi indeksami pojawia się też naczynko wagowe, niebieski proszek - nasz preparat do czyszczenia /podobny kiedyś sprzedawano na "zatoce" coś po 30$/ oraz dwie "delikwentki" proszek rozpuszczony w letniej wodzie i do kąpieli ląduje pierwsza tarcza po około godzinie widać już pierwsze efekty procesu czyszczenia wszystkie brudy z tarczy zniknęły i preparat powoli rozpuszcza zabrudzenia ze szczelin. następne kilka godzin w zlewce /można to próbować przyspieszyć wacikami, pędzelkami lub myjką/ ale po co ? pierwsza tacza umyta więc w ramach oszczędności w kąpieli ląduje "cyma" efekty mycia pierwszej tarczy wszystkie zanieczyszczenia łącznie ze spękaniami zniknęły niestety czwórka podczas czyszczenia wypadła , preparat jest na tyle skuteczny i tak dobrze penetruje że wypłukuje cały brud i często się okazuje że niektóre fragmenty trzymają się tarczy tylko na tym brudzie. Dlatego też niechętnie robię cudze tarcze bo odnawianie jest nieprzewidywalne i zleceniodawca musiał by się zgadzać że robię to na jego odpowiedzialność. dwie ummyte "delikwentki" czekają na uzupełnienie ubytków nasza "porcelana" + trochę wody i zarabiamy na masę konsystencji plasteliny uzupełnienie ubytków, należy pamiętać że jak każda - porcelana po wypaleniu się kurczy więc lepiej dać więcej bo jak wklęśnie to potem się nie da uzupełnić i trzeba będzie odbijać. 550 °C i do pieca po wypale - niestety za dużo więc trzeba będzie zeszlifowywać - ale jak pisałem wolę takie rozwiązanie - chociaż gdyby udało się utrafić z ilością to jak widać uzupełnione ubytki mają nawet dość ładny połysk i nie trzeba by ich dalej szkliwić. a tak szlifierka wolnoobrotowa i gumka polerska z grubo ziarnistym nasypem diamentowym. Wcześniej trzeba resztę tarczy zabezpieczyć folią poliwęglanową żeby nie porysować/zetrzeć reszty cyferblatu potem szlifierka szybkoobrotowa i polerka superdrobnym diamentem tak wygląda tarcza "rzymianka" po obróbce. Miałem do wyboru albo uzupełnić tarczę bez kawałka czwórki albo wkleić wypadłą czwórkę (niestety nie opanowałem jeszcze uzupełnień napisów - a ręcznie ze względu na trzęsące ręce się nie podejmuję a tak "cyma" c.d w drugim poście bo tu się nie mieszczą wszystkie zdjęcia
  13. Chętnie się spotkam ale tak jak pisałem "kiniolowi" - "chcem ale nie wiem czy dam radem" (jak to mawiał pewien klasyk z wybrzeża ) . Pozdrawiam Roman
  14. Leszek chyba pisał gdzie kupił ten zegar No niestety okazuje się że cały cyferblat był robiony ręcznie, godziny i podziałka była robiona farbami naszkliwnymi a sekundnik rysowany chyba piórkiem i jakąś gorszą farbą. Tu masz razem robioną tarczę Cymy lepsza farba i chemia praktycznie nic nie wypłukała. Czwórkę "wypuczyło" bo podczas czyszczenia wypadła , "chemia" wypłukuje cały brud i często się okazuje że niektóre fragmenty trzymają się tarczy tylko na tym brudzie. Miałem do wyboru albo uzupełnić tarczę bez kawałka czwórki albo wkleić wypadłą czwórkę (niestety nie opanowałem jeszcze uzupełnień napisów - a ręcznie ze względu na trzęsące ręce się nie podejmuję ). Dlatego też niechętnie robię cudze tarcze bo odnawianie jest nieprzewidywalne i zleceniodawca musiał by się zgadzać że robię to na jego odpowiedzialność.
  15. Miałem trochę wolnego to się pobawiłem Chciałeś Krzysiek " zaklęte rewiry" to masz zaklęte rewiry Przed "zaklętymi rewirami" Po "zaklętych rewirach" Tarcza oczywiście w rozmiarze mini - z moich ulubionych kieszonek. Po drodze oczywiście sporo "alchemii" ale jak każdy "alchemik" pewnie tajemnicę produkcji "kamienia filozoficznego" a co za tym idzie złota zabiorę do grobu. Pozdrawiam Roman
  16. Też nie rozumiem ale w sporo zegarkach radzieckich są stosowane podkładki mosiężne pod mostek balansu. I sądząc z wykonania są one fabrycznie robione. Prawdopodobnie w ten sposób niwelowano niedokładności produkcji ?
  17. Podkładka pod mostkiem balansu to często spotykane rozwiązanie w zegarkach radzieckich. Może pierwotnie chciano zapewnić większy luz po osiowy. Lub w międzyczasie kamienie lekko się wyrobiły lub osiadły. Pozdrawiam Roman
  18. Tu masz przykładowy gotycki font weź lupę - może dojdziesz litery imienia pozdrawiam Roman
  19. Nie widzę żadnych tam "patentów" ktoś po prostu skancerował trochę mostek balansu . Moim zdaniem można swobodnie odkręcić mostek a jak już będziesz miał sam mostek bez balansu to nawet można gładzikiem (np. stalowym lub agatowym) zgładzić zadziory jeśli Cię bardzo drażnią. Pozdrawiam Roman
  20. Wita,j co się czepiasz ładny blisko 65 letni staruszek, Mostek trochę zmaltretoawny ale pasy genewskie się zgadzają czyli od niej albo bardzo blisko. Pozdrawiam Roman
  21. Krzysztof, nie wiem ile godzin zeszło, na pewno nie było to kilka czy kilkanaście . Jak wiesz emeryci godzin nie liczą a moje godziny emeryta są bezcenne . Na pewno najtrudniejszy pierwszy krok później można już próbować modyfikować. Czy będzie ciąg dalszy to już jak pisałem zależy od Leszka. Mi ta tarcza w tym rozmiarze nie jest do niczego potrzebna . Pozdrawiam Roman
  22. Tak jak już wcześniej pisałem chodziło mi tylko o to żeby pokazać proces złożoności projektowania - rekonstrukcji tarcz. Po prostu jeśli chce się to zrobić dobrze to nie może to być szybko a zatem nie będzie to tanio. A jeśli ma być tanio to nie będzie to dobrze.A tak w ogóle to najlepiej "jeśli chcesz coś mieć zrobione dobrze to zrób to sam" oczywiście jeśli potrafiszbo jeśli nie to powierz to sprawdzonym podkreślam sprawdzonym fachowcom. Tu jeszcze kilka zdjęć z realizacji. Przykładowa krzywa jednego ozdobnika między cyframi składająca si e z 88 punktów (te niebieskie kropeczki) Każdy z tych punktów można zaznaczyć i pojawiają się dwie kierownice (te ze strzałkami)umożliwia to dowolną edycję puntu i wyginani krzywych do niego przyległych. Mało tego dochodzi jeszcze po jednej kierownicy (te ze strzałkami) punktów sąsiadujących.I tak z każdym z 6666 poziomów edycji . Tak technologia cyfrowa daje duże możliwości - ale nie prościej było by piórkiem . Mariusz, studia na politechnice a potem grafika na ASP solidnie mnie przygotowały. Myślę że że pozwoliły zapoznać się z teorią projektowania oraz wszystkich technik poligraficznych. Zresztą całe moje późniejsze życie zawodowe było ściśle związane z okolicami poligrafii. Dlatego też wypowiadałem się w tematach na których wydawało mi się że się dość dobrze znam. Zabawę z projektowaniem tarczy tak jak pisałem zrobiłem "sztuka dla sztuki" Ponieważ cała praca była "non profit" nie zamierzam wypuszczać pliku w świat, jak sam napisałeś rozszedł by się on dość szybko, a jako twórca niechętnie widział bym go nieumiejętnie przekształcony przez innych "wytwórców" tarcz. Czy powstanie z niego tarcza i jak to wyjdzie to już zależy od Leszka - czy będzie chciał pójść w koszty i zaryzykować próbę robienia jeszcze jednej tarczy . Jakimi technikami da się wykonać tę tarczę napisałem już w poprzednich postach. A czy się da to się może okazać tylko po próbie realizacji. Kiedyś bym to wykonał "za darmo" u siebie w firmie, teraz bym musiał korzystać z usług zewnętrznych podwykonawców i tu jest pewna niewiadoma o ich solidność i jakość w myśl zasady zrób to sam . Pozdrawiam Roman
  23. Edytowałem mój post po kawałku - kiedy napisałeś Swój - ostatnio kilka razy zdarzyło mi się że w trakcie pisania długiego postu traciłem wszystko Gwarantuję Ci że żadna z cyfr nie jest identyczna mało tego powiem że żadna z kresek podziałki minutowej też nie jest identyczna :) . Teraz już po dobrze spełnionej pracy idę spać. Dobranoc
  24. Przed sobotą - koniec z robotą w sobotni poranek spojrzałem jeszcze raz na moje wczorajsze wypociny - zrobiłem kilka redakcyjnych poprawek - i życzę miłej lektury na weekend - a ja siadam do moich ulubionych staruszków A tak na poważnie tydzień temu zabrałem się za temat rekonstrukcji tarczy Leszka. Chodziło mi przede wszystkim o to żeby sprawdzić i pokazać jak to moim zdaniem powinno wyglądać i przebiegać, Trwało to blisko tydzień (oczywiście z przerwami - dla odpoczynku) i mogę zapewnić że poświęciłem temu trochę więcej czasu niż niektórzy sugerowali - na pewno nie było to kilka czy kilkanaście godzin a zawsze wydawało mi sie że w "klocki" komputerowe to jestem dobry - no może już wiek nie ten i sprawność nie taka. To co a chwilę pokażę jest też może odpowiedzią do dyskusji o odnawianiu tarcz zegarkowych i zegarowych, Znane w tej dziedzinie firmy zajmujące się odnową z Warszawy, Poznania czy Łodzi z natury korzystają już z gotowej bazy szablonów i tylko dopasowują ją do odnawianej tarczy, i dlatego potem są dyskusje że podziałka za gruba czy logo za tłuste. Ale gdyby chcieć każdą tarczę robić od podstaw (tak jak ja) to nie kosztowała by ona 250 -300 PLN. Ale - ad rem Po otrzymaniu skanu tarczy powiększyłem ją 400% i zaczęło się rysowanie - w efekcie którego otrzymałem krzywą obrysu tarczy. Wystarczy powiedzieć że krzywa ta ma 2222 punkty w blisko 70 poziomach. A ponieważ każdy punkt ma po dwie kierownice to daje nam ( szatańską liczbę ) 6666 miejsc do edycji. Wygląda to mniej więcej tak - krzywa w kolorze żółtym (dla lepszej widoczności) nałożona na skan tarczy. można kliknąć w obrazek dla powiększenia Może przez tego szatana na koniec okazało się że coś po drodze poszło nie tak i mimo że krzywa jest widoczna to nie idzie jej wypełnić kolorem. Przydało się doświadczenie ze starych lat kiedy ręcznie "kręciło" się postscripty i godzinka dwie i udało się uratować efekty pracy. Poniżej fragment tarczy już wypełnionej tarczy. Ten plik można użyć do druku bądź trawienia lub lasera. można kliknąć w obrazek dla powiększenia Gdyby chcieć jeszcze trochę posiedzieć na tym projektem to można by uzyskać też efekt przetarć. Ale jest to dużo pracy na piechotę - ja przynajmniej nie potrafię tego zrobić przy pomocy nałożenia rastra na wzór wektorowy a poza tym to byłby to już chyba "falsyfikat" Ale pokazuję że też można . Żeby to zrealizować trzeba by też użyć innych technik, litografii bądź fotografii na metalu. można kliknąć w obrazek dla powiększenia W wyniku pracy do zleceniodawcy powinna trafić "kalka - szablon" który nałożony na tarczę dopiero powie o dokładności wykonanego projektu. Po akceptacji i ew. poprawkach można spokojnie realizować produkcję. Jeszcze cztery-pięć lat temu bez problemu zrobiłbym to w naszej firmie. Mieliśmy dość dobrze wyposażony dział sitodruku i całkiem dobrą pracownię foto i chemigrafii. Niestety od czterech lat wygaszamy produkcję - nie było następców . Może być problem ze znalezieniem firmy która podejmie się realizacji. Dlaczego ? Dlatego ostatnie zdjęcie . Na zdjęciu tarcza w skali 1:1 oraz ucho igielne, łepek szpilki i główka zapałki Najlepiej widać o jakich grubościach i poziomie szczegółów mówimy. Tą grubość linii nie każda firma potrafi zrealizować i dlatego będę obstawał przy swoim że jest to bardzo trudne a zwłaszcza przy proponowanych wyklejaniach i piaskowaniach. I "to by było na tyle" - jak mawiał znany profesor mniemanologii stosowanej . Pozdrawiam i dobranoc Roman
  25. Mariusz cztery posty wyżej napisałem że - z Tobą nie dyskutuję bo..... Nie zajmuję się robieniem tarcz do zegarów ale chcę pokazać jak moim zdaniem powinno to wyglądać. Nie tworzę tarczy na wzór ze starej - tylko staram się współczesnymi technikami stworzyć rekonstrukcję tarczy istniejącej zachowując pełne niedociągnięcia ze starej tarczy - a będące konsekwencją zastosowanej innej (ręcznej) techniki wykonania, oczywiście uzupełniam braki w rysunku wynikłe z uszkodzeń, przetarć i.t.p. Oczywiście współczesnymi technikami druk , trawienie, laser i inne nie jestem w stanie zapewnić smaczków powstających przy ręcznej robocie (dlatego byłem ciekaw jak Ty chciałeś zrobić półcienie, przetarcia na wektorze przy pomocy rastra). Jak pisałem mam gdzieś narzędzia (pisaki lejkowe, grafiony, cyrkiel belkowy) którymi można by próbować kreślić tą tarczę od nowa - otrzymując "artystyczne" niedociągnięcia, rozlania czy półtony. Kiedyś bym pewnie się o to pokusił, ale dziś trzęsące się ręce i wzrok już nie ten . Robię to jak już napisałem nie dla dyskusji - staram się działać a nie dyskutować- czyli sztuka dla sztuki . A tak w ogóle to robię PRZERWĘ w temacie tarczy Pozdrawiam Roman p.s. A jeśli uważasz że nie ma to sensu to dalszy temat mogę prowadzić z Leszkiem na PW
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.