Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Kieszonkowe

Stowarzyszenie
  • Liczba zawartości

    1693
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Kieszonkowe

  1. A po co trzecia ręka . Mechanizm w imak/podstawkę kluczyk na oś, czyszczakiem odciągnąć zapadkę a potem dociskając lekko kółko zębate powoli poluzować sprężynę. W przeciwieństwie do dużych zegarów tam nie występują takie wielkie siły. Ale potrafią też narobić spustoszenia. Pozdrawiam Roman
  2. Na tym polega "przyjemność" zegarmistrzostwa A kto Ci kazał zwalniać na czymś co Ty nazywasz "bębnem łańcuchowym" Pozdrawiam Roman
  3. Już Ci podpowiadam normalnie - kluczykiem zwalniając delikatnie zapadkę. Pozdrawiam Roman
  4. Kieszonkowe

    Naprawcy- oprawcy

    Na podstawie tej tarczy można zrobić od podstaw nową. Lub jak chcesz to służę wzorem którejś z moich. Pozdrawiam Roman
  5. Kieszonkowe

    Naprawcy- oprawcy

    Co tam smutne - nie takie rzeczy po pijaku ze szwagrem robiliśmy - najważniejsze że grzebień pozytywki cały !!! Pozdrawiam Roman
  6. No to zmusiłeś mnie do głębszego sięgnięcia do moich źródeł Co prawda nie uważam się za eksperta ale w tych moich źródłach potwierdza się to co mówili poprzedni dwaj eksperci jeśli chodzi o datowanie tego zegarka w Anglii A nie jest to przypadkiem krokomierz ? Gdzieś coś podobnego mam w swoich pudłach. Przestawienie skali przy balansie powodowało krotność wskazań głównej wskazówki. Może być to też rodzaj stopera artyleryjskiego ? Pozdrawiam Roman
  7. Dokładnie tak jak piszesz. A czasami na "zatoce" można też trafić Elginy bądź Walthamy z przeszklonym denkiem. Nie wiem co prawda czy są to wyroby seryjne, moim zdaniem raczej przeróbki. Ale przy dość sporych grubościach denek kopert amerykńców można swobodnie pokusić się o taki eksperyment. Tym bardziej że przy typowych kalibrach kieszonek amerykańskich można się pokusić o kupno innej koperty żeby nie psuć oryginału i swobodnie wstawić lub wkleić tam szkiełko. To nie przez Ciebie. Po prostu ostatnio jestem wyczulony na odpowiedzi które nic nie wnoszą do tematu bądź co gorsza są błędne. Dlatego też poprosiłem "mkl1" o to żeby spojrzał przez mocną lupę na wzór na swoim mechanizmie i sam skorygował swoją wypowiedź o tłoczeniu i późniejszym ryciu. Internet jest takim medium że że coś raz napisane zostaje już potem praktycznie w nim na całe życie. I potem ktoś szukający odpowiedzi trafia na takie wyjaśnienie i patrząc na rangę forum lub staż wypowiadającego przyjmuje to za pewnik i co gorsze powiela to dalej. Nie na darmo za moich czasów w dobie książek (kiedy nie było jeszcze internetu) w redakcjach wydawnictw były t.zw. komitety redakcyjne które starały się sprawdzić czy informacje które przekazuje autor (będący też z natury autorytetem w dziedzinie o której pisze) są prawdziwe. Pozdrawiam Roman
  8. Ale, masz się czym chwalić, dzięki Tobie, ludzkiej i bożej pomocy dwa (ładne) trupki powracają do życia . A jak sam wiesz trochę czasu i nerwów to kosztuje i nie zawsze wychodzi . Tylko jeszcze raz proszę spójrz na rysunek na ich płytach i porównaj z rysunkiem na colcie a mam nadzieję że sam dojdziesz do tego że ni ze sobą wspólnego nie mają. Pozdrawiam Roman p.s. Przepraszam ale może z wiekiem jestem przeczulony na temat zamieszczania "nie sprawdzonych" informacji w internecie.
  9. Mirku, nie "punktuję" Cię za każdym razem (a nawet jak sobie przypomnisz to wielokrotnie Ci pomogłem, podpowiedziałem, naprowadziłem). Ale mam taką zasadę że nie wypowiadam się definitywnie w temacie co do którego coś nie wiem lub nie jestem przekonany. A zdobienie płyt zegarkowych nie ma raczej nic wspólnego z techniką zdobienia broni którą opisałeś. Pozdrawiam Roman
  10. mkl1 spójrz przez mocną lupę na płyty Elgina którego naprawą się chwalisz. A przestaniesz opowiadać bajki o walcowaniu i późniejszym ryciu po rysunku. To co jest dobre dla broni niekoniecznie jest do wykorzystania w zegarkach. Pozdrawiam Roman
  11. Witaj, tak na szybko jedynego Georga Metcalf-a działającego w Londynie znalazłem w 1863 roku. Pozdrawiam Roman
  12. Kieszonkowe

    Wychwyt kotwicowy... inaczej

    Nie to nie jest data urodzenia bo wtedy by miał 14 lat jak by był producentem tego zegarka no góra 21 Łańcuszek po prostu skracasz o jedno ogniwo. Pamiętaj tylko że szpilka łącząca powinna być z odpowiedniej stali !!! Pozdrawiam Roman
  13. Kieszonkowe

    Wychwyt kotwicowy... inaczej

    Witaj, jestem już w domu więc mam dostęp do wszystkich moich materiałów w tym przede wszystkim tych drukowanych Co prawda nie znam się "diabelnie dobrze ) na zegarkach angielskich. W "Brittenie" nie ma żadnej wzmianki o Twoim zegarmistrzu ale on posiada tylko spis 14 000 zegarmistrzów. Natomiast w dwóch innych posiadanych opracowaniach ponad 40 000 nazwisk John George Daser występuje w obydwu w pierwszym tak jak podałem lata 1817 - 24 w drugim podobnie z tym że wspomniany jest też rok 1839 A biorąc pod uwagę to co podałem wcześniej czyli punce srebra dla Londynu oraz zakład produkujący koperty zegarkowe w latach 1837 - 1840 oraz to co uzyskałeś w potwierdzeniu można przyjąć datę produkcji na rok 1838 czyli 18 lat później niż pierwotnie datowałeś. Gratulując nabytku - szkoda łańcuszka - zerwany można spróbować zanitować. Pozdrawiam Roman p.s. Ale żeby było jasne ja na niczym się nie znam i to tylko takie moje wypociny.
  14. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Tak. Pozdrawiam Roman
  15. Kieszonkowe

    Wychwyt kotwicowy... inaczej

    No i mamy pewien problem albo jestem prorokiem Koperta w/g punc pochodzi z 1838 roku i jest z zakładu Johna Williama Hammona działającego w Londynie w latach 1837-1840 Pozdrawiam Rman
  16. Kieszonkowe

    Wychwyt kotwicowy... inaczej

    Dokładnie John George Daser działał dość krótko w Londynie w latach 1817-1824. Jeśli pokażesz punce na kopercie to po próbach będzie można dokładniej datować zegarek. (Wrócę do domu to mogę sprawdzić dokładnie) No chyba że koperta była przekładana . Pozdrawiam Roman
  17. To o czym piszesz jak i norma grubości tyczy się biżuterii "VERMEIL", poczytaj sobie jak były wykonywane koperty do amerykańskich zegarków. Pozdrawiam Roman
  18. Jak to było robione to napisałem w poście wyżej . Nie koniecznie to musi być złoto. Jeśli koperta srebrna to wtedy najczęściej intarsja złota. Jeśli koperta z nowego srebra czyli alpaki to często wstawki były miedziane. To że mechanizm szwajcarski to widać po napisie na mostku balansu. Zdobienia ładne na wzór amerykańców. Pozdrawiam Roman
  19. Krzysztof ty nie wiesz - ja też nie wiem Myślę że jest to rodzaj intarsji metalowej wykonanej poprzez walcowanie na gorąco. Podobnie jak były złocone koperty w amerykańskich zegarkach. Pozdrawiam Roman
  20. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    To zależy z jakiego metalu bądź stopu będzie robiony odlew. Rzeczywiście skurcz objętościowy potrafi czasami być w granicach 5 - 7 % ale liniowy z natury nie przekracza 1-1,5 %. A przy tej wielkości detalu będzie wręcz niezauważalny. Tym bardziej że jest to element ozdobny a nie pracujący. Pozdrawiam Roman a miałem się nie "wcinać"
  21. Kieszonkowe

    Porady potrzebuję 😊

    Zgadzam się z przedmówcą Pozdrawiam Roman
  22. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witaj, może już jestem stary (i upierdliwy) ale zdawało mi się że forum gromadzi pasjonatów i profesjonalistów zegarmistrzostwa. I jeśli tym pierwszym może uchodzić brak znajomości to tym drugim już nie. Kolega użył sformułowania "rekonstrukcja" Jakiś czas temu na tym forum brałem udział w dyskusji gdzie wydawało mi się że wyjaśniliśmy sobie różnice między pojęciami, rekonstrukcja, renowacja, odbudowa, produkcja na wzór. Chyba właśnie z powodu wieku jestem przeczulony na punkcie błędnego ich używania. Tym bardziej że internet jest takim niebezpiecznym medium że ktoś coś napisze a drugi wpisze to w wyszukiwarkę i gotów jest uznać że tak powinna np. wyglądać prawidłowo przeprowadzona "rekonstrukcja". Jeśli w tym temacie nie będzie wyraźnie odmiennego zdania. Sam nie tak dawno pytałeś jak powinno wyglądać szkiełko do budzika oficerskiego. Dylematem było czy ma być płaskie, wypukłe z rantem czy bez. A przecież wystarczyło wyciąć krążek z butelki pet, plexy czw wydrukować z "czegos co nazywa sie chyba filament". Tylko tak jak już napisałem nie będzie to rekonstrukcja a tylko nieudolne dodanie atrapy. Ale swoje funkcje spełni będzie przejrzyste, podobne do oryginału i cyferblat się nie będzie kurzył. Sam też często używam dostępnych współcześnie nowoczesnych technik (jak np. spawarka laserowa, skaner, komputer i.t.p) ale zawsze staram się żeby użycie było zgodne z oryginałem a współczesna technologia ma na celu tylko ułatwienie pracy. Wykonanie niedokładne tego uchwytu na drukarce 3D tak jak już napisałem nie jest rekonstrukcją tylko dodaniem atrapy przypominającej pierwowzór, obawiam się że też konstrukcyjnie/wytrzymałościowo nie będzie spełniało swojego zadania. A dziwi mnie już "poważne rozważanie" propozycji bezinteresownej pomocy uzyskaniu moim zdaniem wiernej kopii (wszystko zależy tylko od nakładu pracy włożonej przez Krzysztofa). Jak dawniej były robione takie zawiesia tylko pierwszy model był oryginałem (z natury wykonanym i tak z jakiegoś miększego materiału n.p. drewna czy kamienia mydlanego) a następne już były kopiami wykonanymi podobnie jak ta zaoferowana przez "Kiniola". Więc czym będzie się różniła ta kopia od znalezionej oryginalnej kopii. Ale "PAX" obiecałem sobie (i niektórym Kolegom z forum) że nie będę się mieszał i nie będę już taki ortodoksyjny. Postaram się ograniczać moje wypowiedzi w tego typu dyskusjach. Jak też instruowanie Kolegów jak powinno się to robić. Pozdrawiam Roman
  23. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Drogi Kolego nie bierz "broń boże" tego jako atak na Twoją osobę. Ale ...... Dostawienie plastikowej, pospreyowanej protezy nie można w żadnym stopniu uznać za rekonstrukcję. Jak należy to zrobić wskazał ogólnikowo Piotr a ja tylko rozwinąłem jego uwagę. Tym bardziej że jak sam piszesz jesteś w posiadaniu oryginału z którego swobodnie można zdjąć formę. Zapewniam Cię że pierwotnie taką samą technologią wykonywano kopie zawiesi do budzików czyli był wzór i robiono formy do kopiowania. A jakość tych odlewów była znacznie lepsza niż to co Ty prezentujesz. Na forum jest kilka osób które mogą Ci pomóc w odlaniu tego elementu, ale raczej zapomnij że zrobią to za 100 PLN. A co do techniki druku 3D to może rzeczywiście jako pierwszy zasugerowałeś zastosowanie jej w tym wątku. Ale zapewniam Cię że nie jest ona ani tak nową techniką (no może przez to że drukarki trafiły pod strzechy to trochę potaniała) i że już chyba z dwa lata temu pisali na tym forum Koledzy o wykorzystaniu druku 3D przy produkcji ażurowych tarcz do zegarków. I były to tarcze drukowane w metalu. Tak więc jeszcze raz nie gniewaj się ale moim zdaniem nie tędy droga do właściwej rekonstrukcji. Pozdrawiam Roman
  24. Kieszonkowe

    Nasze Budziki

    Witaj, skoro nie widzisz różnicy to masz rację po co przepłacać . Ja gołym okiem widzę różnice w cyzelunku wywinięć czy kulek na górze. A tak w ogóle to Piotr miał rację. Prosta forma dwudzielna i mała odlewnia. Na upartego można się samemu pokusić. Tygiel, kilka cegieł szamotowych, dobry palnik i trochę złomu mosiężnego. A jak byś chciał być profesjonalistą to trochę silikonu zdejmujesz bardzo dokładną formę (uwaga potrafi nawet zdjąć odciski z dłoni - zależy jaki silikon). Następnie model z wosku. Zalewasz masą formierską. I odlewasz metodą na "wosk tracony" najlepiej w wirówce. W tym drugim przypadku możesz swobodnie uruchomić produkcję tak poszukiwanych detali. Pozdrawiam Roman
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.