Przyznaję się bez bicia, jestem sknerus i im starszy tym większy. Jak czasem idę z żoną do kościoła to na tacę daje żona, ja nie dam nawet złotówki. Z taksówek korzystam rzadko i napiwków nie daję. Kelnerom też nie daję, chyba że jest kelnerka szczupła, miła i ma ładny i wydekoltowany biust. Edit. A o taksówkarzach napisałem, że "większość" to złotówy, oczywiście zdarzają się i "normalni", ale to mniejszość.