-
Liczba zawartości
2129 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez dziadek
-
Witam, bardzo ładny zegarek, jeden z najmłodszych, prawie kompletny, (brak dwóch śrubek w osłonie włosa) najbogatsza wersja, (ma śrubki na galerii wahadła i aplikację pod tarczą). Te roczniaki w tej wersji najczęściej pojawiają się w ofercie sprzedaży w US. Gdybym ja go kupił, to bym go umył, wyczyścił, przetoczył kilka łbów śrubek, złożył, wyregulował i byłby piękny zegareczek. Pozdrawiam PS. Przeglądając zatokę znalazłem takiego oto: http://www.ebay.co.u...=item2ebc1d0e53 ten egzemplarz to jeden z najstarszych i jest kompletny. Ale gdybyś chciał go kupić to koniecznie zapytaj sprzedawcę o koszt transportu, bo sprzedawcy coś się po……ło.
-
Witam, oprócz zawieszki o której pisze Adam,ciekawostką w tym zegarze jest również numer i sygnatura. Dobrze byłoby dołączyć zdjęcia tej sygnatury i numeru - dla potomnych. Piotr, Ty masz większe możliwości obróbki technicznej zdjęć niż ja. Jak możesz, to dołącz zdjęcia w dużym powiększeniu samej kotwicy i numeru seryjnego. To będziemy mogli zobaczyć wybitą sygnaturę i numer przez pijanego dzięcioła. Mam nadzieję że to nie podnosi jego atrakcyjności. A tak na serio, ta cena to pobożne życzenie sprzedawcy. A te oferty, to oferty potencjalnych nabywców i ich maksymalne kwoty w opcji ''preisvorschlag senden'' i zapewne dużo mniejsze niż 685 E. Pozdrawiam
-
Witam, głos w tym zegarze wydobywa się z tuby, tak jak w gramofonie. Zastanawiające jest to, jak w tym czasie zostały nacięte rowki różnej ''głębokości'' w miękkiej taśmie. Wiem jak to zrobić w miarę twardej płycie winylowej, ale w miękkiej taśmie nie mam pojęcia, może ktoś wie jak to się robiło. Zegar super jedyny w swoim rodzaju. Ciekawe ile ich powstało. Pozdrawiam PS. Głos można było ''nagrać'' indywidualnie dla klienta np. Kaziu już siódma dwadzieścia wstawaj bo żona czeka ze śniadaniem. Trochę przesadziłem, w tych zegarach takiej możliwości nie było, ale przy lekkiej zmianie konstrukcji można było to zrobić. Jeszcze jedno pytanie - co będzie się działo z tymi zdjęciami po pierwszym marca?
-
Witam, pochwalę się trochę. Tak się składa, że mam zaszczyt i przyjemność znać osobiście nabywcę i jednocześnie nowego właściciela tego pięknego i rzadko spotykanego zegara. Nowy właściciel jest przemiłym i sympatycznym Panem w średnim wieku, mający olbrzymią wiedzę na temat starych zegarów i ich producentów. I tak jak ja, jest trochę zakręcony na punkcie zbieractwa różnej maści starych wahadłowców. Dodam jeszcze, że ten egzemplarz jest dość unikatowy nie tylko dlatego że ma dębową obudowę, ale i dlatego, że ma 3-cyfrowy numer na tej obudowie, co się niezwykle rzadko spotyka. Pozdrawiam
-
Istnieje taka możliwość, że ten zegar wyprodukował Kienzle dla Hubera około roku 1920. Ponieważ ma wiele cech podobnych do zegarów Kienzle. To znaczy, ma osłonkę włosa, z podwójnymi otworami w płycie na dole i na górze, wahadło kulkowe Kienzle, grube płyty i przykręcaną koronę, wspornik i zawieszka też są Kienzle tylko z tych wcześniejszych modeli. Pozdrawiam. PS. Koła i kotwica są normalne i nie powinno być w Twoim zegarze z przodu pod tarczą na osi kotwicy mostka.
-
Witam, według mojej wiedzy, Kienzle rozpoczął seryjną produkcję roczniaków od połowy 1906r i produkował do roku 1929. Większość wyprodukowanych przez siebie zegarów rocznych numerował. Pod koniec 1929 roku Kienzle sprzedał produkcję roczniaków spółce Kern & Link. Spółka ta produkowała roczniaki do roku 1932, które w większości były takie same jak wcześniej produkował Kienzle. W roku 1932 spółka Kern & Link się rozpadła i Kern rozpoczął produkcję roczniaków sam, pod nazwą Kern Uhrenfabrik i produkował do roku 1937. W roku 1937 Kern założył nową spółkę z synami, o nazwie Kern & Sohne. I od tego momentu zaczęli wprowadzać nowe modele roczniaków. Natomiast Andreas Huber, rozpoczął produkcję roczniaków prawdopodobnie na początku 1896r na bazie patentów które wykorzystywał JUF i produkował je do roku 1927. W okresie całej swojej produkcji wprowadził i opatentował kilka zmian w konstrukcji samego mechanizmu i wahadła. Opatentował między innymi wspomnianą wcześniej przez Taranta kołkową kotwice i palcowe zębniki, ale i np. wahadło talerzowe z kompensacją rtęciową czy górną zawieszkę włosa. Produkował zegarów rocznych dość dużo i współpracował prawie że wszystkimi fabrykami produkującymi w tym czasie roczniaki. W różnych okresach kupowali i sprzedawali sobie nawzajem, między innymi Huber kupował roczniaki od Beckera. Ten model roczniaka do którego link dołączyłeś w poprzednim poście, Huber produkował między innymi dla Kienzle / Mariusz Tobie idzie to lepiej, jak możesz to po zakończonej aukcji dołącz zdjęcia tego roczniaka /. Zegar ten został wyprodukowany około roku 1918-1920 przez Andreasa Hubera, który se wystukał na nim dwa numery własnych patentów. Jeżeli chodzi o Andreasa Hubera to mogę się pochwalić tym, że mam roczniaka logowanego kotwicą Beckera i mającego w swojej konstrukcji dwa patenty Andreasa Hubera . Pozdrawiam PS. Mariusz, jeżeli chodzi o książkę 400 DAY CLOCK REPAIR GUIDE, to ma ona dość dużo błędów zwłaszcza w datach przy skanach płyt.
-
Witam, napiszę krótko, jak dla mnie - to składak. Pozdrawiam PS. Jeszcze mam stare okulary i mam problem z odczytaniem numeru na podkładzie tarczy, ale nie jest to chyba nr. 4691. Ale na wieszaku jakieś 69 prawdopodobnie jest wybite.
-
Witam, noooooo podoba mi się ten zegarek zaje…..cie!!!!!!!!!!! Ups sorry. Jest piękny i ma pare ciekawych rozwiązań. Wskazówka godzinowa z trzeciego koła i pewnie ma przełożenie na kołach w przekładni wskazań 1 do 1. No no, rok zapowiada się ciekawie. Ulan, Twój ''Bandzior'' chyba zmobilizował Hubbiego do pokazania tego mechanizmu. Bo Hubby już wcześniej pochwalił się że go ma, ale poprzednio pokazał go tylko z zewnątrz. Przed ''zejściem'' jak zdąże to chyba sobie podobny zegarek kupie albo sam zrobię, napiszę swoje imię i nazwisko na tarczy i wnuczek będzie miał pamiątkę po dziadku. Aczkolwiek wiem kto chce sprzedać podobny zegar tylko innej firmy. Mam takiego niezidentyfikowanego roczniaka który chodzi prawie w każdych warunkach. Odwrócę go i zrobię na nim próby, na początek z krótkim wahadłem. Będzie to trzecie zadanie na ten rok. Tak sobie myślę, przecież z tych najbardziej popularnych to Vosseler robił na wychwycie długi drążek. Wystarczy odwrócić mechanizm i drążek i będzie miał nakręcanie z przodu i na górze, dać mu większą tarczę, zrobić jedną przeróbkę z tyłu i prawie taki sam. Nooo może niezupełnie, będzie miał tylko inną przekładnie wskazań niż w zegarze LFS Johna Hubby. Ale to nic, próby można zrobić i przy okazji sprawdzić czy amatorska wiedza dziadka przełoży się na poprawne działanie zegarka. Przy okazji pochwalę się jeszcze trochę. Zrobiłem sobie prezent na gwiazdkę i kupiłem roczniaka z 1908 roku./Bo zawsze przed świętami można trafić na okazję/. Nie jest to Becker ani wyżej wspomniany LFS, ale jak dla mnie, też jest odjazdowy. Od dwóch tygodni szukam w necie jego braci i jak do tej pory bez skutku, jedyne co mam to zdjęcie w katalogu. Jak go zrobię to dołączę zdjęcia. Tarant, jak będziesz ewentualnie pisał do Johna, to bardzo proszę, poproś go o dodatkowe zdjęcie mechanizmu od tyłu, może przyśle na priv. Przy okazji mam pytanie do Kol. Piotra Ratyńskiego. Jak posrebrzyć szkło czystym srebrem? Za nieboszczki komuny pracowałem jakiś czas w centralnym laboratorium fabryki kineskopów i robiliśmy tam próby srebrzenia metodą napylania próżniowego. W przypadku tu omawianego wahadła, ta metoda w tym czasie nie mogła być stosowana. Pytanie może banalne, ale chemik ze mnie jak z kozła ogrodnik. Przeczytałem temat jeszcze raz i chyba się nie zgodzę z John Hubby w kwestii kompensacji temperatury na wahadle skrętnym. Bo według mnie, to pierwsze próby kompensowania temperatury na wahadle skrętnym, podjął Harder u Beckera lub z Beckerem w Świebodzicach, już kilka lat wcześniej niż w 1892 roku. Są na to dowody, w postaci wyprodukowanych zegarów z wahadłem skrętnym uwzględniającym kompensację temperatury. Ale może tego nieopatentowali. Co by nie było, to mam również w posiadaniu wahadło opatentowane przez JJ Meister w 1892r i gołym okiem widać że się różni od tych wyprodukowanych u Beckera czy Willmanna, ale tylko jeżeli chodzi o wygląd, natomiast nie różni się zasadą działania. Pozdrawiam
-
Witam, kształt obudowy z mechanizmem Beckera rzeczywiście rzadko spotykany. Ale moim zdaniem to 100% składak. Mechanizm Beckera włożony do innej obudowy. Proszę zobaczyć na sposób mocowania mechanizmu. Cały mechanizm trzyma się tylko na obręczy tarczy, która jest przyklejona na stałe do przedniej części obudowy. Nie ma możliwości demontażu całego mechanizmu. Jakakolwiek regulacja włącznie ze smarowaniem, wiąże się z całkowitym rozebraniem mechanizmu i to od tyłu. Ten egzemplarz w takim wydaniu, na pewno nie był wyprodukowany w fabryce Gustava Beckera. Poza tym ma przedłużony włos, obudowa ma ślady po innym mechanizmie, są ślady szlifowania zrobione podczas dopasowywanie ramki z przodu i frezowane szkiełko jest przyklejone na stałe.. Dla mnie osobiście wartość niewielka - szkoda miejsca na półce . Pozdrawiam
-
Witam, PRGreg, moim zdaniem bardzo ładnie opisuje swoje doświadczenia w konserwacji i renowacji mebli i obudów zegarowych Pan Zbigniew Roman tu; http://zbr.info.pl/index.html Poczytaj sobie, jest tam również o fornirowaniu i różnych metodach i sposobach klejenia. Znajdziesz również wiele innych fachowych porad w kwestii renowacji starych mebli, a skrzynka zegara to też mebel. Pozdrawiam
-
Witam, Teddy miałem pewne przypuszczenia dotyczące tych czterocyfrowych numerów na skrzynkach, ale mam za mało danych żeby o nich pisać. Więc czekałem jeszcze na jeden lub dwa mahonie, które by potwierdziły to o czym myślę. I wtedy dopiero chciałem napisać jak mogło ewentualnie być z tymi numerami i podyskutować. Ale ten mahoń o którym piszesz sprawił, że moje przypuszczenia wzięły w łeb i chwilowo idą do kosza. I póki co, czekamy na następne mahonie z numerami czterocyfrowymi na obudowie. A poza tym to bardzo ładny zegar. Ciekawe za ile pójdzie. Ulan gorąca prośba!! po zakończonej aukcji wstaw go do tego tematu. Pozdrawiam
-
Witam, kupiłeś bardzo ładnego roczniaka. Ustaw go w pionie. Pod wahadłem na dole jest śruba z wytoczonym otworem, ustaw wahadło tak żeby końcówka wahadła była idealnie pośrodku tego otworu i uruchom wahadło. Jak działają roczniaki i jak powinny chodzić pokazują niżej dołączone filmy. Twój zegar ma regulację szybciej/wolniej na tym moletowanym kółku na górze wahadła. Pokręcasz nim albo w prawo albo w lewo. Kółko jest oznakowane strzałkami i literkami. Pozdrawiam Wymiana włosa.
-
Witam, to co napisaliście w sposób wyraźny potwierdza tezę, że jeden z omawianych tu budzików WueMa został wyprodukowany w 1864 roku. Na temat znaków towarowych, ciągłości numeracji i datowania, napiszę w tym poście dzisiaj wieczorem, jak wrócę do domu. Bo muszę odszukać w swoich zapiskach kilka szczegółów. Pozdrawiam Witam,dla lepszego zobrazowania dynamiki wzrostu produkcji zegarów w fabryce Beckera, zrobiłem tabelkę z ilością wyprodukowanych zegarów w poszczególnych latach, w zakresie lat od 1847 do 1870r. Rok . Ilość. 1847 - 50 szt 1848 - 70 szt 1849 - 130 szt 1850 - 230 szt 1851 - 240 szt 1852 - 250 szt 1853 - 270 szt 1854 - 300 szt 1855 - 340 szt 1856 - 390 szt 1857 - 450 szt 1858 - 500 szt 1859 - 650 szt 1860 - 1200 szt 1861 - 1800 szt 1862 - 2400 szt 1863 - 2600 szt 1864 - 2900 szt 1865 - 3200 szt 1866 - 3700 szt 1867 - 4200 szt 1868 - 4700 szt 1869 - 5200 szt 1870 - 7700 szt Analizując powyższą produkcję w poszczególnych latach, można powiedzieć, że pierwszy znaczący wzrost produkcji nastąpił w 1850 roku. Wzrost ten związany był ze wzrostem zatrudnienia. W tym okresie, Becker w ramach umowy kredytowej zaczął uczyć zawodu zegarmistrza bardzo dużą grupę młodych bezrobotnych tkaczy lub członków ich rodzin i dostał kredyt na zmodernizowanie produkcji. Drugi znaczący wzrost produkcji nastąpił pomiędzy rokiem 1860 - 1862. Wzrost ten był spowodowany bardzo dużą modernizacją techniczną fabryki, wprowadzono nowe wzornictwo i znacznie rozszerzono ofertę produkowanych zegarów. I właśnie w tym okresie, czyli w lub po roku 1860 wprowadzono moim zdaniem pierwszą produkcję budzików. Ponieważ budziki były jednymi z nielicznych wówczas produkowanych zegarów, które można było wyprodukować u siebie, od początku do końca bez kooperacji zewnętrznej. To po pierwsze. Po drugie, budziki w tym czasie były pewnego rodzaju nowością, były tańsze i popyt był znacznie większy. Zegary te trafiały do znacznie większej liczby odbiorców, którzy je często nakręcali, oglądali, ustawiali, więc z punktu widzenia reklamowo marketingowego wytłoczenie kotwicy z koroną na obudowie budzika było wielce uzasadnione i związana z tym ochrona prawna kotwicy z koroną również. Czy dwa okrągłe stemple, były bite od początku produkcji budzików, tego nie wiem. Ale jest duże prawdopodobieństwo że tak mogło być. Ponieważ stemple przybite w 1864 roku na mechanizmach WueMa wyglądają tak, jakby ich matryce były nowo zrobione. Są bardzo precyzyjne i nie widać w odciskach żadnego rozbicia stempla. Poza tym, nic nie stało na przeszkodzie, żeby wyprodukowane budziki w 1864r /które dwa posiada WueM/ np. na eksport, miały dwie okrągłe sygnatury na mechanizmie. Jak wynika z powyższej tabelki, w 1860 roku nastąpiły w fabryce Beckera spore zmiany i znaczący rozwój, a taka sygnatura w ramach tych zmian mogła się pojawić. To tylko jeden z przykładów, mogę dodać więcej. Następny temat do którego chciałbym się również odnieść, to numerowanie mechanizmów i bicie sygnatur. Z tego co mi wiadomo, Becker nigdy nie stosował oddzielnej numeracji dla jakiegoś rodzaju mechanizmów. Z jedynym wyjątkiem, około 300 szt zegarów rocznych, które wyprodukował w ramach umowy z Antonem Harderem. Ale było to znacznie póżniej. Natomiast wiem, że zdarzyło się kilka razy, że zegary wyprodukowane w jego fabryce nie były sygnowane, ale zawsze posiadały kolejno obowiązujące numery seryjne. Z tego co wiem, to Becker pierwsze zegary bez żadnych sygnatur ale z numerami seryjnymi wyprodukował dopiero w 1873 - 1874r, łącznie około 120szt i były to też roczniaki. Następne roczniaki wyprodukowane w 1875 roku, około 100 -150 szt miały wybite numery seryjne na płycie z tyłu, natomiast logo Beckera było umieszczone na tarczy a nie na płycie mechanizmu. Wiem również że Becker wyprodukował pewną ilość zegarów dla firmy Etzold & Popitz , gdzie są nabite numery seryjne Beckera, a powyżej numerów na płycie z tyłu nabite jest logo E & P. W latach 1907 - 1917 fabryka Beckera wyprodukowała około 4500 szt zegarów 400 dniowych dla BH Abrahams. Gdzie również zachowano kolejność w numerach seryjnych, a sygnaturę na tylniej płycie bito tylko BHA. W tym przypadku zdarzało się i tak, że wyprodukowane roczniaki z sygnaturą Beckera sprzedawane do BHA ,miały usunięte /frezowane/obydwa stemple i nabite logo BHA. Fabryka Beckera wyprodukowała pewną ilość zegarów 400 dniowych dla Andreasa Hubera. Gdzie również były bite numery seryjne Beckera, a zegary znakowane logiem Hubera./najczęściej na tarczach/ Podczas wieloletniej współpracy, zdarzało się ale bardzo rzadko, że pewne partie zegarów głownie 400 dniowych sprzedawane firmie Kuehl Clock Co z Chicago, posiadały tylko numery seryjne i nie były sygnowane przez Beckera, tylko przez firmę KCC. To tyle co mogę napisać na temat braku numerów i sygnatur na mechanizmach wyprodukowanych przez fabrykę Beckera. Ponieważ moje zainteresowania idą w kierunku zegarów rocznych, więc powyżej przytoczyłem głownie niesygnowane roczniaki. Ale szukając informacji na temat roczniaków, w całym okresie mojego kolekcjonowania nie znalazłem żadnych informacji na temat innych niesygnowanych i nienumerowanych lub posiadających oddzielną numerację mechanizmów wyprodukowanych w fabryce Beckera w Świebodzicach.. Nie uwzględniam tu jednostkowych przypadków z niedobitymi lub żle nabitymi numerami czy sygnaturami, jak również różnego rodzaju podróbek produkowanych dawniej i obecnie. Które nie poddane pełnej analizie i porównaniu z oryginałami, mogą zniekształcać cały obraz produkcji Beckera. Pozdrawiam
-
Koledzy, przyjrzyjcie się dobrze, bo moim zdaniem słowa ''Gesetzl Geschuetzt - prawnie (ustawowo)chroniony'',(w tłumaczeniu obecnie) odnosi się tylko i wyłącznie do kotwicy z koroną i inicjałami GB, jako znaku towarowego, a nie do wzoru budzika. Informacja ta znajduje się na zewnętrznej części obudowy budzika. Proszę również popatrzeć na kształt napisu, jest półokrągły i w sposób wyraźny informuje czego dotyczy. I podkreślę jeszcze raz, że moim zdaniem dotyczy kotwicy z koroną i inicjałami GB jako znaku towarowego Beckera, który jest w centralnym punkcie tego napisu.. Napisy nad naciągiem sprężyn, są również półokrągłe i informują o nakręcaniu sprężyn budzenia i chodu. Uważam również, że taki napis mógł się pojawić nad znakiem towarowym Beckera, niezależnie od tego czy znak towarowy był zarejestrowany w urzędzie patentowym, czy nie. Ponieważ samo umieszczenie napisu ''prawem chroniony'' w tym czasie, prawnie chroniło znak towarowy Beckera. Bez konieczności rejestrowania go w urzędzie patentowym, którego w tym czasie nie było.. To po Pierwsze. Po drugie, gdyby wzór budzika był zarejestrowany w urzędzie patentowym, to byłby wyraźnie oznaczony numer rejestru albo patentu. I tak na koniec, czy sprawdzał ktoś, co ma zgłoszone lub zarejestrowane Becker w urzędzie patentowym w USA do roku 1877? Pozdrawiam. Dodam jeszcze, że jeżeli Becker miał zgłoszoną kotwicę z inicjałami w urzędzie który przyjął zgłoszenie o jego działalności produkcyjnej, lub zgłosił w trakcie prowadzonej działalności i umieścił napis nad kotwicą ''Gesetzl Geschuetzt'', to prawo chroniło ten znak.
-
Szanowni Koledzy, proponuję dostrzec bezsporne fakty jakie wynikają z opublikowanej na Forum KMZiZ przez Kol.WueMa informacji, o najstarszej sygnaturze Gustava Beckera. Przytoczę kilka; 1 - Na dołączonych przez Kol.WueMa zdjęciach, widać w sposób niebudzący żadnych wątpliwości, że numer seryjny na płycie budzika 13888 wyprodukowanego w fabryce Gustava Beckera, wskazuje na rok produkcji 1864. 2 - Widać że okrągła sygnatura, powszechnie nazywana sygnaturą medalową jest nabita i nie ma moim zdaniem żadnych podstaw by twierdzić, że została nabita w póżniejszym okresie. (Oglądałem te budziki w Srebrnej Górze kilkakrotnie w czasie rozmowy z Kol.WueMem, dyskutując o szczegółach) 3 - Na sygnaturze medalowej, wyrażnie widać w jej centralnej części pruskiego orła, a kształt krzyża jest bardzo mocno zbliżony w swoim wyglądzie do Królewskiego Orderu Rodu Hohenzollernów, którego skan jest dołączony. Nakładając skan orderu w odpowiedniej skali na stempel, obrysy nałożą się na siebie. 4 - O tym odkryciu, Kol. WueM poinformował i przedstawił dotychczas zebrane przez siebie dowody, uczestnikom II spotkania Użytkowników Forum dyskusyjnego Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków w Srebrnej Górze, w dniu 24.09.2011. Proszę również wziąć pod uwagę, że zgromadzone przez Kol.WueMa dowody, to rzeczywiste zegary i ich mechanizmy. Które w razie wątpliwości, mogą być przedmiotem badań niezależnych ekspertów i znawców tej tematyki. A ich właściciel jest wieloletnim kolekcjonerem i jednym z największych znawców całej tematyki Beckera i jego zegarów. I jeżeli po kilku latach badań,dociekań i przemyśleń, zdecydował się na opublikowanie tej informacji, to moim zdaniem należy ją uznać. Oczywiście można się nie zgadzać z przedstawioną przez Kol.WueMa interpretacją różnych zdarzeń, ale jest niezaprzeczalnym faktem że są zegary, a na nich sygnatury, numery i inne cechy z beckerowskiej produkcji. Które jednoznacznie wskazują, że pierwsze mechanizmy z nabitą sygnaturą medalową zostały wyprodukowane około 13 lat wcześniej, niż powszechnie się do tej pory uważało. To odkrycie jest niezwykle ważne i istotne, wręcz rewolucyjne jak napisał Kol WueM, ponieważ zmienia dotychczasową wiedzę o jednej z sygnatur, którą stosowała jedna z największych fabryk na świecie produkująca zegary. Która ostemplowała tą sygnaturą, ponad 2 300 000 szt.wyprodukowanych przez siebie mechanizmów zegarowych. Po przeczytaniu postu Kol.Adama, tak sobie myślę; że jednym z argumentów w tak zwanej szybkiej ścieżce, który by u sceptyków w miarę szybko rozwiał wątpliwości, byłoby odnalezienie list odznaczonych Orderem Rodu Hohenzollernów. A to nie będzie łatwe. Bo do odznaczenia Gustava Beckera mogło dojść wewnątrz Loży Świdnickiej lub w obediencji, a Becker oficjalnie się tym nie chwalił. A jako odznaczony, wizerunku Orderu Rodu Hohenzollernów używać mógł. Cały temat jest bardzo ciekawy i niezwykle interesujący. Ale żeby przekonać sceptyków, będzie wymagał dalszych badań. Pozdrawiam PS. Nawiązując do wątku bocznego, to nie będę ukrywał, że ja również jestem dość zdecydowanym zwolennikiem oddzielenia tego co prywatne, od tego co publiczne. Bo może się okazać, że znakomita idea naszych spotkań sprowadzi się do czystej kurtuazji, a nie do swobodnej wymiany myśli.
-
Wynika z tego, że mistyfikacja z medalem była głębsza. Z francuskigo pojawiła się nazwa: MEDAILLE D'OR, a złoty medal orderu zastąpiono wizerunkiem Królewskiego Orderu Rodu Hohenzollernów (Königlicher Hausorden von Hohenzollern) pozbawiając go korony na górze, aby wpasował się w koło sygnatury (ja też tak zrobiłem w 1. poście odcinając orderowi zawadzającą koronę, co zauważył Tarant ) Sygnatura medalowa nie mogła posiadać korony z prostej przyczyny. Bo sygnatura własna Beckera bita obok, miała już takową zainstalowaną nad kotwicą. Dwie korony obok siebie burzyłyby porządek w hierarchii znaków.
-
Zacznę od tego, że roczniaki w mahoniowej obudowie spotyka się bardzo rzadko i odkąd interesuję się zegarami, to zawsze tak było. Aczkolwiek z tego co mi wiadomo, to jest spora grupa kolekcjonerów która przynajmniej jeden egzemplarz w swojej kolekcji posiada. Ja również należę do tych szczęśliwców i takie zegary posiadam. Pierwszy egzemplarz, kupiłem pod koniec lat osiemdziesiątych i jego numer seryjny jest 2 0xx x05 i cyfra 5 jest wybita na wewnętrznej krawędzi dolnej i górnej części obudowy. Następny egzemplarz, którego widziałem i trzymałem w garści mniej więcej w tym samym okresie, też miał numer około dwóch milionów, a końcówka numeru seryjnego mechanizmu była 20 i obudowa też miała wybity numer 2o. To utwierdziło mnie w przekonaniu, że numer bity na podstawie obudowy jest końcówką numeru seryjnego mechanizmu. Niestety następny którego kupiłem, ma numer na obudowie 6o, a mechanizm ma końcówkę numeru 49. Przez kilka lat myślałem że zegar ma przełożony mechanizm i wahadło. Ale kiedy pojawił się Internet i pojawiające się w nim od czasu do czasu oferty sprzedaży mahoniowych roczniaków, to przynajmniej te które udało mi się spotkać, (mam opisanych i skatalogowanych około 15 szt.) ich numery wybite na obudowach nie zgadzają się z końcówką numeru seryjnego mechanizmu. Co ciekawe, numery bite na obudowach są albo jednocyfrowe, np. 5,8,6 i te występują rzadko. Albo dwucyfrowe, np. 6o, 3o, 2o, 8o i takie spotyka się najczęściej, niezależnie od końcówki numeru seryjnego mechanizmu, tarczy, czy roku produkcji zegara. Egzemplarz o którym pisze Kol. Teddy61 z numerem na obudowie 8ooo, miał numer seryjny mechanizmu 1 844 790. Jak dotąd, nie spotkałem numeru na obudowie np. 25, 49, czy 18, zawsze spotykam pełne dziesiątki. Najwięcej mahoniowych roczniaków, spotyka się z numerem seryjnym mechanizmu powyżej 1800 000, czyli produkcja z lat 1905 i 1906. Dzisiaj myślę sobie tak; że numery bite na obudowach mahoniowych, mogą (ale nie muszą) oznaczać ilość egzemplarzy wyprodukowanych w jednej serii i ten sam numer był bity na każdym egzemplarzu wyprodukowanym w danej serii. Idąc dalej, to w co dziesiątym i co setnym egzemplarzu numer obudowy będzie zgodny z końcówką numeru seryjnego mechanizmu. Jestem również przekonany, że prostokątne kareciakowe obudowy mahoniowe i dębowe do roczniaków, były produkowane we własnej stolarni Gustava Beckera od początku do końca ich produkcji, czyli od 1903r do około 1912r i niepoddane zostały żadnym modyfikacjom. Zmiana kształtu obudowy nastąpiła dopiero powyżej nr około 2200 000. Była półokrągła w górnej części. Jeżeli Koledzy, mają inny pogląd lub inne przemyślenia w tej kwestii, to bardzo proszę - możemy podyskutować. Bo mnie do tej pory, nie udało się znaleźć żadnego wiarygodnego żródła informacji o systemie numeracji mahoniowych i dębowych obudów do roczniaków. Pozdrawiam
-
Popieram Twój pomysł z pozostawieniem go tak jak jest, bo jest w bardzo dobrym stanie. Przy tym zegarze jakakolwiek ingerencja popsuje mu wygląd i obniży jego wartość, tą zabytkową również. Robiąc w nim cokolwiek, w efekcie będziesz musiał odrestaurować go w całości. Proponuję tylko umyć i naoliwić mechanizm i powiesić w mniej nasłonecznionym pomieszczeniu i będzie super. Poza tym w takim zegarze ''świeżyzna'' wygląda marnie. Pozdrawiam
-
Możesz go oglądać dokładnie, myślę że nie znajdziesz żadnych przeróbek i podróbek. Na moje oko to oryginał. Ale z czystej ciekawości dodaj kilka fotek samej obudowy z bliska i pleców. Blaszka z oczkiem na wahadle od sztyftu widełek, budzi u mnie taki bardzo maleńki niepokój. Ładny egzemplarz, podoba mi się bo nie ma bicia. PS. W jaki kraju mieszkał przed przeprowadzką do Poznania Przejrzałem jeszcze raz i moim zdaniem z blaszką wszystko jest ok.
