-
Liczba zawartości
2129 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
10
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez dziadek
-
Witam. Muszę sprostować treść mojego poprzedniego posta tyczącą imienia zegarmistrza Arzt ze Lwowa, zamieszkałego przy ul Kleparowskiej 8. Przyznam szczerze, że po napisaniu poprzedniego posta chyba jego duch nie dawał mi spokoju i postanowiłem sprawdzić jak było naprawdę z tym jego imieniem. Bo imię Aron, równie dobrze może być napisane jako, Aaron. Bo pisownia tego imienia, ogólnie mówiąc zależy od miejsca i czasu. I tak: Polskie urzędy prowadzące ewidencję ludności we Lwowie zanotowały, że przy ul Kleparowskiej 8 mieszkał Aron Arzt i paru innych Arztów. Poprzedni mój post bazował na informacji z tego właśnie źródła. Natomiast, Biuro Rejestru Gminy Żydowskiej we Lwowie zanotowało kilkakrotnie, pisząc ''Aaron Arzt''. Pierwszy raz jak się urodził. Jest jego akt urodzenia, w którym jest napisane, że urodził się 11.12. 1861r. Ojcem był Selik Arzt, matką Pasche Samt, obrzezany został 17.12.1861r. i wiele innych szczegółów. Natomiast, co jest ciekawe, że przy zgłoszeniu w w/w urzędzie narodzin syna Aarona Arzt, który nazywał się Lazar Arzt ur. 20.12. 1890r. urzędnik odnotował, że ojcem jest Osias Aaron Arzt który ma zawód ''watch maker'' Wracając do ewentualnego napisu na wychylniku załączonego powyżej zegara pozostaje jeszcze kwestia wyjaśnienia pisowni nazwiska Arzt. Pozdrawiam
-
Listwa moim zdaniem jest w porządku. Tylko te śrubki nie pasują i rzucają się w oczy.
-
Witaj. Kasia, pięknie odrestaurowany zegar. Jeżeli sama to robiłaś to kłaniam Ci się nisko, nawet bardzo nisko. Ale jest jeden szczegół do poprawienia, bo rzuca się w oczy bardzo wyraźnie. Tylko się boję o nim napisać, bo nie chciałbym żebyś się na mnie obraziła. Albo żebyś nie mówiła, że jestem upierdliwy i się czepiam. Pozdrawiam
-
Witam. Tom, we Lwowie przy ul Kleparowskiej 8 mieszkał Aron Arzt a nie Aaron Artzt. Czy uważasz że zegarmistrz który sam produkował zegary i podpisując się na wychylniku swoim imieniem i nazwiskiem popełniłby błąd, a właściwie to dwa błędy, w swoim imieniu i nazwisku. To co on był, niepiśmienny i zegarmistrz? Sprzedawca tego zegara jest długoletnim handlarzem i doskonale wie o co chodzi i wie co sprzedaje. Pozdrawiam
-
Witam sąsiada. Mariusz, to że czasem nie odpiszę, to nie oznacza że pytanie jest niewygodne. Zdarza mi się czasem, że jak odłożę odpowiedź na póżniej bo nie mam czasu, to zapomnę. Ale przypisuję to raczej pojawiającej się już zapewne u mnie starczej demencji. Co się tyczy Twojego pytania o trzydziestodniowego Badische. To data 1910 rzeczywiście jest trochę przedwczesna, bo te wszystkie zegary trzydziestodniowe miały palcowe zębniki i kołkowe palety. A palcowe zębniki Huber opatentował w październiku 1911r, natomiast kołkowe palety, też Huber, opatentował w marcu 1912r Właściwie to obydwa patenty Hubera dotyczyły zastosowania palcowych zębników i kołków na wychwycie w zegarach z wahadłem torsyjnym, bo kołki jako takie były znane już wcześniej. W którym dokładnie roku zostały wyprodukowane te zegary to nie wiadomo, bo ich mechanizmy są gołe, nie mają żadnych sygnatur i numerów. Więc można im przypisać datę w zakresie od około 1912 roku do około 1920 roku. Mam tu na myśli te trzydziestodniowe, bo te 400-dniowe z kołkami Huber produkował do około 1926 roku. Po 1926 roku palcowe zębniki i kołki w wychwycie produkował tylko Junghans i stemplował mechanizmy kotwicą Gustava Beckera, do roku około 1933. Mam takiego Beckera z tego okresu z kołkami w środku mechanizmu i bardzo ładnie chodzi. Kienzle np. reklamował roczniaki z kołkami w środku jako tanie i niezawodne. Pozdrawiam PS. Przepraszam, ale na następne Twoje pytanie odpiszę dopiero wieczorem, bo muszę go odszukać, a teraz mam trochę mało czasu, bo jestem w pracy.
-
Z tym się zgadzam.
-
Jeżeli prawdą jest, że na wychylniku jest napisane dokładnie tak jak napisał sprzedawca, czyli '' Aaron Artzt, Lwów'' to oznacza, że zegar jest marną podróbką. Ogólnie mówiąc to ściema. Bo ''Aaron Artzt'' nie istniał i nigdy nie mieszkał tak nazywający się zegarmistrz we Lwowie. Pozdrawiam
-
Witajcie, na jednym z portali pojawił się wspaniały i niezwykle rzadko spotykany roczniak z Freiburga. Jest to brat bliźniak roczniaka z początku tego tematu. Drugi z trzystu sztuk, które zostały wyprodukowane w jednej serii z wychwytem wrzecionowym. Niezwykła rzadkość i niezwykły okaz, w stanie idealnym i kompletnym. Oto on, jeden z najstarszych i najpiękniejszych zegarów 400 day.
-
Witaj, nie ma się czego bać. Zegar będzie Ci rano wygrywał muzykę a Ty śpiewaj głośno. Masz tu tekst: http://dziedzictwo.ekai.pl/text.show?id=3650
-
Roczniak z drugiej połowy roku 1910, datowanie wg tabeli John Hubby. Pozdrawiam
-
Witam, jak możesz to zrób zdjęcia pleców, lub napisz czy plecy są przykręcane wkrętami do kasty, czy przyklejone na stałe. Pozdrawiam
-
O mój Panie, ile Wy tego macie i to jakie. A ja tak skromnie, tylko dwa stoją, jeden GB drugi Junghans. Frank, masz bardzo ciekawy mechanizm z bocznym wahadłem. Co to jest? - jeżeli wolno zapytać.
-
Chyba wstępnie ustaliliśmy, że wiosną przyszłego roku spotykamy się w Toruniu. Pozdrawiam
-
Janekp, mechanizm nie jest podrobiony tylko przerobiony. Ktoś wywiercił w nim dla własnej wygody dwa otwory po bokach łożyska osi wychwytu, bo miał problem z ustawieniem właściwego zazębiania. Przy tej numeracji takich otworów nie powinno być. Poza tym, myślę że numeracja jest wybita cała tylko sprężynka przysłania dwie pierwsze cyfry. To się często zdarza i sprzedawca nie ponosi za to winy. Trzeba zadać dodatkowe pytanie sprzedawcy o podanie całego numeru. Janek nie chcę Cię denerwować, ale ten zegar przez te dodatkowo wywiercone otwory stracił dużo na wartości w sensie kolekcjonerskim. Pozdrawiam
-
Witam, seryjna produkcja roczniaków w fabryce Gustava Beckera rozpoczęła się od numeru nieco powyżej 1 600 000. Najstarszy znany mechanizm z seryjnej produkcji znajduje się w moich zbiorach i właśnie ma numer nieco powyżej 1 600 000. Wcześniej robiono próby i nawet eksperymentalnie wyprodukowano niewielkie ilości roczniaków. Osobiście widziałem i wiem kto ma roczniaka o numerze nieco powyżej 1 400 000. Janekp, jeżeli kiedykolwiek spotkasz roczniaka Gustava Beckera, który ma numer poniżej miliona, to miej świadomość że jest to podróbka stuprocentowa Poza tym, te najstarsze roczniaki różniły się trochę od tych ogólnie nam znanych. Pozdrawiam
-
Witam, na wstępie chciałbym podziękować Damianowi za wspaniałe i perfekcyjnie zorganizowane spotkanie. Chciałbym również podziękować za zaproszenie na to spotkanie i możliwość osobistego poznania wspaniałych przedstawicieli górnośląskiego środowiska zegarmistrzowskiego. Chciałbym również podziękować za górnośląską gościnność. Damian, jesteście fantastycznymi, a Ty jesteś WIELKI. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję i z niecierpliwością czekam na ''AQQ'' Co się tyczy samego spotkania, to jak zwykle było super. Było również kilka niespodzianek zapierających mi dech w piersiach. Wymienię tylko dwie, oprócz oczywiście zegara strefowego wyprodukowanego przez fabrykę Gustava Beckera, w tej formie jedynego i niepowtarzalnego. Pierwsze, to piątkowe spotkanie z Kol. Pawłem Jankowskim i jego historią, zegarkami i zegarami. Drugie, to sobotnie spotkanie z niezwykle sympatycznym Panem Franciszkiem Wiegandem w jego domu i pracowni i możliwość osobistego obejrzenia jego pracowni i dotknięcia tych niezwykłych konstrukcji zegarowych które robi. Panowie - obydwaj jesteście wyjątkowi i niepowtarzalni. Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam Wszystkich.
-
Witam, ostatnio mam coś mało czasu, więc dopiero dzisiaj piszę. Ten model roczniaka GB oferowany do sprzedaży widziałem tylko trzy razy. Pierwszy był oferowany w Anglii, drugi w Austrii, no i trzeci ten który kupił Janekp. Jak leciała aukcja to oglądałem go chyba ze 20 razy i przyznam szczerze, że dopiero ostatniego dnia przed końcem licytacji, jak porównałem go z tym sprzedawanym w Austrii, to dostrzegłem że ma inną koronkę. To spowodowało, że nabrałem wątpliwości czy ta koronka jest oryginalna, zwłaszcza że ten pierwszy angielski i drugi austriacki miały koronki ze lauferkiem na górze. Janek, miałem nawet zamiar dzwonić do Ciebie i powiedzieć Ci o moich wątpliwościach, ale była już noc i nie chciałem Ciebie budzić. W sumie zegar został sprzedany w bardzo niskiej cenie i warto było go kupić, mimo że koronka na ten moment budziła moim zdaniem pewne wątpliwości. Po obejrzeniu zdjęć rozebranego zegara, podzielam w całości pogląd WueMa, że ta koronka może być oryginalna i w takiej wersji mógł być wyprodukowany w fabryce Beckera. Co by oznaczało, że jest to jeszcze większy unikat Tak ogólnie, to ten model roczniaka to niezwykła rzadkość. Janek, gratuluję szybkiej decyzji i zakupu. Z uwagi na to, że jest to niezwykle rzadki model, to proszę Ciebie, żebyś odtworzył wszystkie jego elementy najwierniej jak to tylko możliwe. Jeżeli będziesz miał z czymś problem - dzwoń, to Ci pomogę. Mogę np. pomóc Ci w dorobieniu tej tulejki od kolumny. Te tulejki moim zdaniem były robione na drykarce i znam gościa który wydrykuje prawie każdy kształt jak dostanie wzór, a dorobienie formy to żaden problem. Janek, tak się składa że za trzy tygodnie spotykam się w Mysłowicach z Adamem Mroziukiem i z uwagi na niezwykłą rzadkość tego roczniaka, będę rozmawiał i prosił Adama żeby go zrobił. Niestety tak się również składa, że ja osobiście mam największe zaufanie w tym temacie tylko do Adama i wiem że jak Adam podejmie się go robić, to przywróci go do stanu pierwotnego tak jak powinno być. Pozdrawiam. PS. WueM, Twoja teoria i przypuszczenia, że na 20 rocznicę śmierci Gustava Beckera wyprodukowali jakąś limitowaną serię roczniaków których wygląd nawiązywał do część nagrobku Gustava, jest moim skromnym zdaniem również wielce prawdopodobna. Janek, mam jeszcze do Ciebie jedną prośbę. Czy mógłbyś zamieścić wszystkie te zdjęcia na NAWCC z zapytaniem o oryginalność koronki. Jestem bardzo ciekawy czy John Hubby ma takie w swoim archiwum i ewentualnie ile ich ma. Pozdrawiam jeszcze raz.
-
Witaj, to typowy przedstawiciel JUF, wyprodukowany został między rokiem 1909 a 1912 raczej bliżej 1912r. Mam w swoich zbiorach taki egzemplarz, ma numer 85856 i wygląda identycznie jak Twój. Zobacz, jaką ma literkę w lewym dolnym rogu. Mój ma literkę ''G'' Pozdrawiam Noo, jeszcze jednego znalazłem, ma numer 76976 i w lewym dolnym rogu płyty literkę ''H'' i ma osłonę włosa.
-
Bardzo ładna skrzynka i w bardzo dobrym stanie, praktycznie nic w niej nie trzeba robić, oprócz przyklejenia tego co odpadło w czasie transportu. Chyba jedna górna sterczyna jest dorobiona. /patrząc z przodu to ta z lewej strony/ Który to rocznik?
