Miałem dwa razy Sailora 1911, zwykłego i w wersji large. W każdym było coś nie tak, albo przerywająca stalówka, albo niedokładnie spasowana z piórem skuwka. Być może jestem pechowcem ale zniechęciłem się do tej firmy. Jak na razie najlepszym moim japońskim piórem jest Pilot Capless. Wygląd może być kontrowersyjny, mnie się podoba. Pisze się genialnie, mam dwa egzemplarze (z cieńszą lub grubszą złotą stalówką), oba doskonałe. Pióro znacznie cięższe od Sailora, ale świetnie wyważone. W mojej opinii Piloty Capless po wzięciu do ręki "same piszą". Polecam. P.s. Atrament Iroshizuku - poezja.