Mój pierwszy maraton ukończony. Chciałem w 4:30, wyszło jakieś 4:43 (oficjalnego wyniku jeszcze nie znam). Właśnie, rozsądnie. Może rozsądniej było pobiec za pacemakerami biegnącymi właśnie na 4:30, ja pobiegłem za tymi, którzy biegną na 4:15. Mimo, że takie tempo na pierwsze 20 km miałem wypróbowane, to po 17-18 km dziś okazało się za szybkie, musiałem zwolnić, na półmetku był kryzys, głownie psychiczny, dopiero połowa, a już ciężko. W spokojniejszym tempie było już lepiej, chociaż elementów chodu sportowego nie udało się uniknąć. Dla niewtajemniczonych - Maraton Lubelski wśród polskich maratonów miejskich uchodzi za bardzo trudny. Tak czy inaczej jestem szczęśliwy, uczucie na ostatnich kilometrach i na mecie bezcenne, a mój ogólny stan fizyczny po takim biegu nadspodziewanie dobry.