Panowie, może coś podpowiecie Od pewnego czasu zwiększyłem obciążenia treningowe, 10 maja biegnę maraton. Obecnie wygląda to tak: trzy tygodnie temu przebiegłem 3/4 maratonu, 2 tygodnie temu półmaraton, tydzień temu półmaraton, dzisiaj też był półmaraton. Pomiędzy tymi dłuższymi biegami robię w środku tygodnia dodatkowo jeden bieg na jakieś tam 8-12 km, w trakcie tych krótszych biegów próbuję interwały. W ramach treningu przed maratonem chciałbym zrobić jeszcze raz 3/4 maratonu (najpóźniej około miesiąca przed), może jeszcze jeden półmaraton, reszta to krótsze biegi, im bliżej do maratonu tym krótsze. Jak dla mnie są to spore obciążenia, no i mój organizm zaczyna to odczuwać. Konkretnie dopada mnie ból lewej stopy, przede wszystkim jest problem ze stawem skokowym, jeden z typowych urazów biegacza. Spowodowany tym, że moja lewa stopa uderza o podłoże zewnętrzną stroną (supinuje). Próbowałem na to zaradzić wkładkami medycznymi dla biegaczy. Wkładki rzeczywiście korygują wadę mojej lewej stopy, uraz się nie powiększa, ale mają jeden mankament, są twardsze w porównaniu z wkładkami fabrycznymi z butów. Efekt - pęcherzyki na palcach stóp, czyli cholerstwo, z którym nie da się biegać. Co radzicie? 1) Zmniejszyć obciążenia treningowe? Nie chciałbym stracić przez to formy w ostatnim okresie przed maratonem, ale też nie mogę dopuścić do tego żeby stopa się całkiem posypała. Może jest jakiś sposób żeby trenować mniej intensywnie i przynajmniej pozostać w tej samej formie, którą wypracowałem do tej pory? 2) Nie zmniejszać obciążeń? Zabezpieczać staw skokowy np. bandażem elastycznym? Dzisiaj pobiegłem połówkę z bandażem na lewej stopie, nie było źle. 3) Może do twardych wkładek ortopedycznych zakładać podwójne skarpety? Palce zabezpieczać przed pęcherzykami sudocremem, wazeliną itp. Jakieś inne rady? Może ktoś przechodził podobne problemy.