Wiesz co, jak kupuję rower, którego cena "na półce" wynosi 6299zł, a po 6 dniach i przejechanych 20km oddaję go do serwisu na 4 tygodnie to można się wkurzyć. Do tego Giant nie poczuwał się do odpowiedzialności i kazałby mi jeździć z opuszczającą się co 10 km sztycą. Dobrze, że Intersport zareagował aby jak to powiedzieli odzyskać klienta i dali mi nowy rower. Denerwujące jest również to, że przy pierwszej reklamacji na 14 dni, które Giant ma na ustosunkowanie się do sprawy, o decyzji poinformowali mnie dopiero w 13 dniu. Czyli tuż przed upływem ustawowego terminu. Niestety dzisiaj po przejechaniu 50km siodełko znowu zaczyna skrzypieć, po 100 km było jeszcze gorzej Burns- tak, to jest karbon.