No to powiem inaczej, ja trochę amatorsko kucharzę i po wzięciu takiego japończyka do ręki poczułem wręcz dyskomfort, ale zakładam, że wynikał on raczej z przyzwyczajenia do innego noża. Zatem stwierdziłem, że po przyzwyczajeniu do japońca pracowałoby mi się nim tak samo wygodnie, jak tymi które posiadam teraz. Nie wiem, może przy machaniu nożem w kuchni kilka godzin dziennie, owe japońce okazałyby się dużo lepsze, ale wątpię czy bym to odczuł przy okazjonalnym gotowaniu. Natomiast ostrość była porównywalna z vickiem i fiskarsem, które to najczęściej używam. Nie wiem jak z trzymaniem ostrości, ale oba, przy umiarkowanym używaniu, ostrzę raz na kilka tygodni (jeśli intensywniej używam, to raz na tydzień). Ostrzenie trwa kilka sekund - przeciągam dwa, trzy razy po ostrzałce (tej, którą pokazał @Burns) i przecinam nimi papier w locie Zatem z mojego punktu widzenia, w przypadku tych japońskich dzieł, płaciłbym kilkanaście razy więcej tylko za wygląd + dorobioną historię o starożytnych tajemnicach Niemniej oczywiście, jak ktoś jest pasjonatem tego typu rzeczy i traktuje noże nieco inaczej, niż tylko jako narzędzia, to czemu nie - można przebierać w kosztownych ofertach z orientu. Podobnie jak pasjonat zegarków zapłaci dużo więcej za jakiś model, niż osoba, której po prostu potrzebne urządzenie do odmierzania czasu Osobiście dodam, ze gdybym chciał wydać na kuchenny nóż więcej, niż 300 zł, to wolałbym pogadać z którymś z naszych rodzimych knifemakerów. Wystarczy przejrzeć grupy dyskusyjne i ich strony - potrafią zrobić naprawdę godne podziwu perełki, z wysokiej jakości materiałów (nawet damastu skuwanego), super funkcjonalne, trwałe i świetnie wyglądające.