-
Liczba zawartości
2196 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
1
Typ zawartości
Forum
Profile
Galeria
Kalendarz
Blogi
Sklep
Zawartość dodana przez Mariusz
-
Pewnie by było, gdyby nie fakt że 60 zegarów dziennie dało by 10 x większy wynik Pozostańmy więc przy tak policzonych 6 zegarach dziennie - poczujemy się bezpieczniej i nie nabawimy się kompleksów. Wydaje mi się, że trzeba trzymać jednakową precyzję. Względne jest określenie "rewolucja przemysłowa". Od kiedy to liczyć, czyli jak wyznaczyć początek ? Rewolucja przemysłowa kojarzy się z maszyną parową i budowaniu na tej bazie przemysłu. Akurat z Jankiem o tym rozmawialiśmy, więc świeżo wygrzebane : Szacuje się, że w 1850 r. we Francji było ponad 5000 stałych silników parowych, w Belgii i Niemczech po 2000, w Monarchii Austro-Węgierskiej – 1200. W Stanach Zjednoczonych w 1838 r. było mniej niż 2000 maszyn parowych Zwróćmy uwagę, że to dane wcześniejsze o kilkanaście lat.
-
Nie sądzę by to było takie proste. ( oczywiście potrzebne doprecyzowanie którego Lorenza i z jakiego okresu ) To nie wygląda na projekt z lat 60-tych szczególnie jeżeli wziąć pod uwagę zmiany po drodze. Piotr - weź w końcu pod uwagę pewne dane. Produkcja 1800 zegarów rocznie w latach 60-tych i pierwsze zmiany na poziomie nr 8 tys, kolejne 12 tys... to wszystko bez sztancy. Spróbuj to zmieścić na osi czasu i nie próbujcie tego dopychać - proszę - " kolanem" z tłumaczeniem, że w poszczególnych grupach tysięcznych robiono mniej sztuk. W ten sposób jak ktoś się uprze można zmieścić wszystko - wystarczy założyć, że to było kilkadziesiąt sztuk w każdej grupie tysięcznej. Weźcie proszę też pod uwagę logikę pewnych zdarzeń - nie może być tak, że firma ciągnie się w ogonie, coś ściąga i nagle staje się przodującą. Tu jest związek z możliwością zbytu powiązaną z chęcią zakup przez klientów. Mamy dowody na mniej więcej porównywalne ceny rynkowe - dlaczego klienci wybierali akurat Rescha ?
-
Byśmy się rozumieli lepiej : Problem w tym, że jak wieść gminna niesie Suchy nie robił swoich zegarów osobiście. Jego wkład to zapewne pomysł/projekt i do tego kontrola jakości mechanizmów wyprodukowanych. Wystarczy, że Resche mieli projekt, może nawet wykonywany w niewielkich ilościach przez kogoś z rodziny... Produkcja jednostkowa mogła trwać lat 20- 30. Później tylko rozkręcili interes.
-
A dlaczego nie bierzecie pod uwagę możliwości, że na zlecenie Reschów ktoś produkował im zegary / mechanizmy. Wcale nie musiał być to jeden zakład / zegarmistrz / fabryka. Wystarczyło, że jeden zakład składał i mógł już utrzymać numerację.
-
Nie jestem pewien, czy Jankowi nie chodziło o 1861 Ale obawiam się, że z Reschem może być podobnie jak z Carlem Suchym. Po pierwsze był ojciec i syn i jeszcze do tego 3 innych, więc który robił co i kiedy ? Po drugie Suchy ojciec zaczynał w 1822 już jako zegarmistrz, a potem latał z firmami czy warsztatami po Europie. Co ciekawe - twierdzą, że sygnował swoje mechanizmy, tylko pytanie czy wszystkie od początku ? Dopiero po założeniu oficjalnym firmy z synami w 1849 chyba rozkręcił interes... ale z jakości mechanizmów był znany wcześniej. http://www.carlsuchy.com/history/ Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że tak na prawdę to nie rozwój zegarmistrzostwa rozpatrujemy a rozwój publikacji wiadomości i gazet. W latach 60-tych pojawia się tego sporo i temu faktowi próbujemy przypisać wszystkie inne postępy. Po prostu pojawiają się wiadomości prasowe i tyle
-
Piotr - wycięcie pod nakrętkę w większości soczewek jest wyrobione. Spotykałem już takie, gdzie nakrętka nie łapała soczewki. Dzieje się tak z różnych powodów - głównym jest chyba chęć dociśnięcia soczewki do drążka tak by było na sztywno. To łatwo zrobić, tylko potem przy regulacji potrzeba dużo siły by soczewkę ruszyło, a wielkość powierzchni fazowania w nakrętce i soczewce jest niewielka. Często na początku się wygina końcówka soczewki, ale po jakimś czasie się to wyrabia. Bardzo podobne , a może identyczne soczewki miał F&G i ponieważ produkowane w jednym czasie i miejscu... a może nawet w jednym zakładzie , to się nie rozpozna. Składanie soczewek miało różne technologie w zależności od okresu, w którym to się działo. Stąd moja uwaga - ta nie pasuje do ostatniego Rescha Arka, choć jest bardziej poszukiwana na rynku ( zakładam, że inne elementy potwierdzą " wiedeńskość" )
-
Mówimy o tej http://allegro.pl/soczewka-wahadlo-becker-lenzkirch-resch-itd-i6886049272.html#thumb/4 ? Nie wiem czy jest od Rescha - nie widzę wielu szczegółów. Nie mam pewności na 100% czy z tyłu jest blacha cynkowa, czy odlew, czy blacha jest "podwójna" ... Ale na pewno nie pasuje do tego ostatniego Rescha Arka .
-
Szybko poszła To jest "stara soczewka" do numerów poniżej "100" - uzupełniajcie " z głową"
-
Arek - spokojnie. Najpierw trzeba ustalić jaką systematykę miały zegary " serii specjalnej" Pamiętajmy, że w okolicach 232 tys numeracja zniknęła z górnego okucia i "przeszła" na "środek". Jak jest w serii specjalnej nie pamiętam. Najlepiej zapytać Lusyka
-
Wahadło może zostać tylko trzeba by wymienić w nim górne i środkowe okucie, drążek i ... soczewkę z nakrętką regulacyjną . Natomiast jego długość jest bardzo ciekawym tematem do dalszej dyskusji. Możesz zmierzyć jego długość i sprawdzić, czy soczewka nie była przypadkiem dociążana " od góry" ( jeżeli wahadło okaże się dłuższe niż c.a.70 cm
-
Jeżeli chcecie koledze pomóc to lepiej zastanowić się co z tym można zrobić by miało to "ręce i nogi". Wszystkie tematy niedotyczące Rescha i tak pewnie znikną Wahadło nie wydaje się być problemem nie do rozwiązania. Ponieważ mechanizm nie ma grawerowanej tarczy wahadło zapewne było "zwykłe".
-
"Dałeś się nabrać" to określenie zakładające, że sprzedający dokładnie zdaje sobie sprawę co sprzedaje i oszukuje. Przy braku wiedzy sprzedającego nie należy doszukiwać się złych intencji. Rzadko się zdarza, że zwracamy uwagę na własną postawę, a kupno "okazyjne" uważamy za moralnie usprawiedliwione. Tym czasem w takiej sytuacji korzystamy z własnej wiedzy i często z niewiedzy sprzedającego. Uświadamiamy go w takiej sytuacji ? Inną sprawą jest określenie wartości przedmiotu niekompletnego. W tym wypadku tak to należy traktować. Uzupełnienie ma swoją cenę. W obecnej sytuacji zlecanie komuś takich prac często przewyższa wartość przedmiotu na rynku ( przedmiotu już uzupełnionego ) Jeżeli mnie pamięć nie myli zegar ten był wystawiony na allegro ( miałem wcześniej zdjęcia z aukcji ) Wystarczyło zapytać, ale były jakieś powody dla których tego nie zrobiono.
-
Nie rozumiem określenia " nie trafiona". W/w zmiana nie podlega dyskusji - to nie mój wymysł, tylko prawa fizyki. Podobnie jak sprawa kompensacji, która MOŻE działać w zależności od tego, czy coś tam się przesuwa. Myślę, że z Marianem mieliśmy na myśli fakt, że kompensowanie w mechanizmie, który w oryginale chodził z dokładnością 5 sek/ tydzień, jest "lipą", bo oznaczałoby to, że walczymy o większą dokładność w początkach XX w, gdzie tygodniowa dokładność jest praktycznie na poziomie rzędu minuty - większej dokładności nie wymagano. Co do wahadła - śrubki na górze okucia są w pionie - to nie wygląda na Reschowe. Gdyby ktoś dorabiał górę nie robiłby pewnie innego układu a dopasował do starych otworów, które i tak powinny ew. zostać. Soczewka ( zdjęcie od tyłu ) nie wskazuje na pochodzenie reschowskie
-
No właśnie nie 207 tys. One są spoza tej numeracji klasycznej... tylko nie pamiętam jakie były argumenty - były na to jakieś przykłady . Zrobiono tego koło 10 tys szt z górką - jak dobrze pamiętam. EDIT Marian - No ściema, ale jak wygląda Dlatego uważam, że to produkcja Junghansa Sam pomysł wydaje się być dosyć dziwny, biorąc pod uwagę, że soczewki Rescha były dosyć lekkie, a wprowadzenie cięższych elementów powyżej soczewki zmieniało bardzo środek ciężkości.
-
W zupełności wystarczy. Chodzi o miejsce nabicia numeru . Nie jest to jak w tradycyjnych zegarach góra po prawej od kołka zawieszenia wahadła, a środek dół. I jest to dowód na przynależność do " serii specjalnej " Weile z tych zegarów miało rozbudowane wahadła z kompensacją - był prezentowane już w tym wątku przez Leszka. Nie wiemy czy były to zegary w całości robione przez Rescha, ale jest sugestia, że mogły to być zegary, o których wspominano wcześniej jako zegarach robionych w 1901 roku z okazji ślubu córki Junghansa. Wiele z nich to grawery.
-
Jeżeli można prosić - zrób zdjęcie wieszaka - miejsce nabicia numeru wiele wyjaśnia
-
Jeżeli chcesz dociekać prawdy zrób zdjęcia wahadła od tyłu - soczewki i górnego okucia - będzie wiadomo (prawdopodobnie). EDIT Przepraszam - chyba się pośpieszyłem, ale... Przegapiliśmy jeszcze jedną możliwość - chyba to " seria specjalna", czyli nic nie brakuje i jest to prawdopodobnie początek XX w. Mechanizm grzebany - drążek kotwicy wydaje się być wtórny. Zdjęcia bardzo słabe - nie mam 100% pewności niestety, że to skrzynka Rescha. Plecy nowe ? Listewki na plecach ?
-
Sorry - coś źle doczytałem - padnięty po dyżurze jestem i pewnie nie powinienem w takim stanie odpowiadać. Doczytałem za pierwszym razem " a jeśli nie ma " ( sygnatury ) Stąd moja odpowiedź... Jeżeli ma to prawdopodobnie jest niedobite 100 lub 200 tys. Mostek kotwicy ma gięty czy frezowany ? Płyty skręcane ? Uważam, że raczej nikłe szanse by to były błędy z okolic 40 tys - one występowały w numerach do wysokości 2 tys ( tzn 42 tys bez dobitej "4" )
-
To nie należało pisać tego co powyżej . Po drugie - póki nie wyjaśnią się pewne niejasności nie ma możliwości stwierdzenia czy mechanizmy przynajmniej do nr ok 12 tys powstały w latach 60- tych czy 40- tych ( w tej chwili wydają się to być krańcowe daty w jakich może się to znaleźć, co nie znaczy, że będą bezwzględnie obowiązujące ) Po trzecie - dyskusja jak to mogło wyglądać na poziomie "bo mnie się tak wydaje i tak będę przyjmował" to bardziej dziecinada nic nie wnosząca, niż poważna rozmowa. NIE MAM ZDANIA - przeanalizujmy fakty i podajmy argumenty. Niewygodnych nie wolno pomijać, a jest to robione nagminnie.
-
NIE... 7755 nie ma prawa mieć sygnatury.
-
Ale to był c.d. do Taranta po jego odpowiedzi na mój post z prośbą i późniejszy z obietnicą Ja tylko obietnicę powtarzam... "dyskretnie" Przyznaje się bez bicia - moja wina - to było mało precyzyjne, tym bardziej, że się strony zmieniły ( przynajmniej u mnie przeszliśmy z 63 na 64 ).
-
... nie będę gonił
-
Piotr - otwierasz kolejną niewiadomą i wątpliwą kartę. Nie wiadomo czy numerowano inne mechanizmy, nie wiadomo czy miały oddzielną numerację, czy je sygnowano.... Po co to robić ? Poczekajmy na fakty, przykłady... Powedz jak tłumaczysz to poskładanie faktów o którym wspomniałem i nie uciekaj w innych kierunkach. Gonić Cię nie będę
-
Tyle, że jakoś numery odnalezionych nie powodują wrażenia dziurawej numeracji
-
Piotr - spokojnie pomyśl i złóż razem fakty wg Twojej tezy : 1863 zaczynają produkować...mechanizm robiony "ręcznie" do numeru 39 tys. Trzy lata (?) później masz informację o 1800 szt rocznie - masz 21 lat produkcji. 1882->5 masz numery ponad 100 tys potwierdzone na rycinach u Kroebera Czyli z początkowego założenia zrobili do 1882->5 40 tys, a 100 tys zrobiły im bokiem krasnoludki Problem w tym, że technologia pierwszych 40 tys się nie zmieniła Jedyne co zmienili to przy nr 12 tys okucie wahadła i trochę wcześniej wywalili łożysko nastawne. Pomijam detal, że jest ten zegar z 1871 z nr 57 tys... I jeszcze coś : NIE MAM ZDANIA w tym temacie. Po prostu nie wiem - elementy puzzla, które mamy są za daleko od siebie i nie tworzą obrazu. Można robić przymiarki, ale nic konkretnego na tym nie należy opierać. Różnica między nami polega na tym ( tak mi się wydaje ), że zwracam uwagę na elementy techniczne mechanizmu, a pozostali raczej trzymają się od tego z daleka.
