elektryki w mieście - super. Raz zimą czekałem 40 min na wyjazd z parkingu spod hali sportowej w Częstochowie - wszystkie auta odpalone, zero wiatru więc spaliny sobie po prostu "były" - po 15 min nie było czym oddychać. Gdyby na parkingu były same elektryki - nie byłoby tego problemu. Ale - w trasie - póki nie będzie technologii szybkiego ładowania - 5 min na wtyczce i zasięg np 500 czy 1000 km - to elektryki zawsze będą mieć pod górę. Co do nowszych technologii, baterii etc - da radę założyć baterię od ajfona do noki 3310? Dlaczego mamy różne standardy śrub, złączek etc? To jest biznes, producent samochodu żyje z sprzedaży samochodów - jaki jest biznesowy sens pozwalania klientom na niekończący się upgreade? Wystarczy spojrzeć co się dzieje z smartfonami i sztucznie obniżanymi ich parametrami wraz z biegiem czasu - konsumpcjonizm. Masz nie naprawiać tylko kupić nowy. Tak więc nie, nie będziemy sobie jeździć autem X z od czasu do czasu wymienioną baterią na nowszą czy silnikiem na mocniejszy. Po prostu komuś się to nie opłaca. Chcesz lepsze - kup nowe.
Świat nie zrezygnuje z tłokowych silników spalinowych bo raz - to kawał wielkiego biznesu a ludzie muszą mieć pracę/ci na górze chcą zarabiać, dwa - pomimo skomplikowania, ułomności itd - szybkość i łatwość uzupełnienia paliwa zawsze i wszędzie (kanister można zapakować do bagażnika i tyle) to jeden z bardzo ważnych czynników. Nawet jeśli mielibyśmy infrastrukturę to czas nie jest z gumy. Jak nauczymy się ładować elektryki w ciągu minuty to pewnie będziemy w stanie "łąpać" i magazynować wyładowania podczas burzy. Byłoby super.
Na razie trzeba trzymać kciuki za nowe alternatywne paliwa - na wodorze nie postawili jeszcze krzyżyka, może wymyślą jakieś syntetyczne paliwo otrzymywane z jakichś odpadków, zobaczymy