dawniej auta były głównie wolnossące z całym inwentarzem tego typu silników czyli niezbyt duży moment liniowo narastający wraz z obrotami. Rozmawiamy o autach drogowych więc jakie by nie były - muszą wykazywać przydatność na drodze w ruchu publicznym. Żeby auto nie zmuliło, biegi musiały być krótsze. To nie silnik jest dopasowywany do skrzyni tylko skrzynia do możliwości silnika. Przykład Porsche - silnik kręci się do 9000 a to przekłada się na możliwości stopniowania przełożeń. Kiedyś w e46 ludzie chcąc mieć szperę zakładali dyfer z M3 po czym okazywało się że 2.5 przestawało jechać bo dyfer od M3 ma przełożenie dostosowane do wyższych obrotów silnika. A po drodze też jest inaczej zestopniowana skrzynia chociaż różnic w przełożeniach nie znam.
Dzisiaj turbo pompuje od samego dołu, ilość biegów jest podyktowana tylko ekologią, żeby ograniczyć prędkość obrotową silnika a wszyscy jeżdżą "momentem" na dole. Duże V8 czy V12 to inna sprawa przez możliwości tych silników a dzisiaj w dobie zmiennych faz rozrządu, zmiennych geometrii kolektora etc i tak jadą jak turbo bo nie trzeba szukać wysoko momentu. Kiedyś oglądałem film z poprzednią vette Z06 w manualu - kierowca nie kręcił na maksa a 2 bieg zapinał przy ok 90, 3 - pod 150? Pojemność robi swoje, jakieś 2.0 R4 N/A sprzed 30 lat nie miałoby szans ruszyć pod górkę bez spalenia sprzęgła z takim przełożeniem.
ale żeby nie było, że kiedyś nie dało się zrobić 100km/h na 2 biegu