Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Dirty Harry

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    732
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

2175 Guru zegarmistrzostwa

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Wrocław

Ostatnie wizyty

1267 wyświetleń profilu
  1. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

  2. Nowinka z czerwoną wskazówką - premiera była na targach Inhorgenta 2026 w Monachium, które odbyły się 20-23 lutego.
  3. Lżejszy i mniejszy - tegoroczna nowinka tytanowa od Tutimy, tylko 38,5 mm. Moim zdaniem bardzo fajny pilocik codziennego użytku
  4. "Wyprodukowany w Szwajcarii, wymyślony w Singapurze - hołd dla drugowojennych zegarków lotniczych" nr 077/100
  5. Gratulacje! 👍 Dzięki! No to kilka zdań uzupełnienia odnośnie mojego wczorajszego wpisu o 10. jubileuszu Laco Erbstück i prezentacji prototypu na targach w Bazylei. Po wystawie Baselworld 2016 w Laco podjęto decyzję o wprowadzeniu do oferty innowacyjnego wykończenia zegarków lotniczych, które naśladuje ślady rdzy i zużycia, nadając fabrycznie nowemu czasomierzowi wyjątkowy urok historycznego egzemplarza. Nowe wykończenie do oferty firmowej trafiło w trzech wersjach, nazwanych przez producenta "poziomami postarzenia". Postarzenie cyferblatu jest dla wszystkich trzech poziomów jest identyczne - różnice tkwią w stopniu fabrycznego uszkodzenia koperty i wskazówek. Poziom pierwszy obejmuje najdelikatniejsze "ślady zużycia". Koperta ma przebarwienia imitujące korozję, ewentualne skaleczenia powierzchni metalu są nieliczne i płytkie - równie dobrze może ich nie być wcale. Indeksy na tarczy i wskazówki są wyraźnie przybrudzone, mają miejscowe plamy, zaciemnienia, wtrącenia zanieczyszczeń i wyglądają bardzo realistycznie (zdjęcia nr 1-3). Poziom drugi jest domyślnym i najpopularniejszym, prezentowanym na firmowych zdjęciach Laco. Jeżeli klient przy zamówieniu nie określi wyraźnie, że chce mieć zegarek postarzony mniej (na poziomie pierwszym) lub bardziej (na poziomie trzecim), to dostanie postarzenie klasy drugiej, czyli średnie. Tarcza i wskazówki będą identyczne, jak opisane wyżej, natomiast koperta będzie zauważalnie bardziej sfatygowana: nie tylko "skorodowana" przebarwieniami, ale i solidnie poobijana, z wyraźnymi wgnieceniami i rysami. Zamówienie innego postarzenia, niż poziom drugi, może wydłużyć czas oczekiwania (zdjęcia nr 4-6). Poziom trzeci przeznaczony jest dla klientów najbardziej ortodoksyjnych. Tarcza i koperta są takie same, jak w drugiej klasie postarzania, a dodatkowe uszkodzenia ulokowano na wskazówkach. Tutaj materiał luminescencyjny jest nie tylko przybrudzony i poplamiony, ale i wykruszony. Ma wyraźne ubytki miejscowe i może się też zdarzyć, że pozostaną z niego tylko resztki w metalowych ramkach wskazówek, jak to miało miejsce na wskazówce minutowej opisanego wczoraj prototypu (zdjęcie nr 7). Trzeba też koniecznie podkreślić, że wszystkie modele Erbstück różnią się od standardowych (czyli niepostarzanych) odpowiedników nie tylko charakterystycznym wykończeniem, ale i pewną cechą konstrukcyjną - drobną, acz wyraźnie dostrzegalną już na pierwszy rzut oka. Otóż mają one koronkę na "kominku", wyraźnie wystającą, odsuniętą od koperty - łatwiejszą do operowania i trochę mniej wygodną do noszenia na nadgarstku. Porównanie koronek pokazuje łączone zdjęcie nr 8. Takie koronki z "kominkiem" były w drugowojennych Beobachtungsuhrach i ich replikach, później oferowanych przez Laco. Żadne inne zegarki z aktualnej oferty firmy nie mają "kominka" koronki. Warto zauważyć, że nie miał go również pokazany wyżej prototyp. Nie udało mi się ustalić, kiedy tenże "kominek" i trzy różne stopnie postarzania trafiły do zegarków Erbstück - czy było to od razu po wprowadzeniu do oferty, czy dopiero za jakiś czas. Ale na pewno i "kominek", i trzy klasy demolki były już dostępne na targach Munichtime 2016, które odbyły się w październiku 2016, a więc pół roku po premierze Erbstücka w Bazylei. Wskazówki i tarcza są ręcznie postarzane, mają więc ciemniejsze plamy i przebarwienia (zdjęcie nr 9). Mimo, że nie są one drastyczne, to jednak mają zauważalny wpływ na luminescencję zegarka. Fabrycznie zabrudzona SuperLuminova C3, w porównaniu do tej z modeli standardowych, świeci nieco gorzej (łączone zdjęcie nr 10). Żaden Erbstück nie świeci w nocy jak latarka - a do takiego świecenia przyzwyczaiły nas przecież piloty marki Laco. Niemniej nawet postarzona luma jest wystarczająca, aby zagwarantować czytelność Erbstücka w ciemności. A bez tych plam, przebarwień i przybrudzeń na indeksach oraz wskazówkach całokształt wrażeń, jakie robią te zegarki, na pewno nie byłby tak spójny i kompletny. Cóż - coś za coś… Przed 10 laty paski Erbstücków były naprawdę antyczne - wykonane ze skóry pochodzącej z historycznych toreb pocztowych i wojskowych. Być może nawet tak jest i do dziś, nie wiem. Powierzchnia pasków jest miękka, trochę przypomina zamsz czy nubuk, w pobliżu nitów wytłoczone jest logo firmy - ozdobny napis "Laco". Dawniej stalowe elementy paska Erbstück nie były postarzane, dziś dostępne są w dwóch wykończeniach: zwykłym (czyli polerowanym) lub odpowiadającym wykończeniu koperty (zdjęcia nr 11-12). Zegarek był dostarczany w dwóch pudełkach: zewnętrznym z białego kartonu i wewnętrznym - pięknym, drewnianym (fornir orzechowy), z żółtobrązową wkładką o dwóch przegródkach: jedna jest na zegarek, druga na instrukcję (zdjęcia nr 13-15). Nie wiem, czy obecnie nadal tak jest, czy też zrezygnowano z tak eleganckich opakowań. Ale pewnie dowiemy się tego niebawem, jak @christ0ff dostanie swój wczoraj zamówiony egzemplarz. Wszystkie postarzane Laco są wykańczane ręcznie, a więc różnią się miedzy sobą nawet w obrębie jednego poziomu uszkodzenia. Nie ma dwóch takich samych Erbstücków. Mogą wyglądać podobnie, ale identyczne nigdy nie będą. Każdy egzemplarz jest niepowtarzalny w swym "zniszczeniu", a to nadaje charakter i dla klientów decydujących się na "pamiątkę rodzinną" ma niebagatelne znaczenie. Dbałość o szczegóły i proces produkcyjny z ręcznym wykańczaniem wpływają na czas dostawy i - oczywiście - na koszt. Kiedy modele Erbstück wchodziły na rynek, trzeba było na nie czekać 3-4 tygodnie. Cena była wówczas prawie dwukrotnie wyższa: 850 euro kosztował standardowy Flieger Original w kopercie 42-milimetrowej, a za Erbstücka tej wielkości trzeba było zapłacić 1648 EUR. Aktualne ceny kształtują się analogicznie. Zegarek o średnicy 42 mm kosztuje obecnie 980 EUR, odpowiadający mu Erbstück - 1950 EUR. Za zegarek standardowy w kopercie 45 mm zapłacimy 1130 euro, jego wersja postarzana to wydatek 2100 EUR. W latach 2016-2017 były też dostępne 55-milimetrowe Erbstücki, które kosztowały 4990 EUR, podczas gdy za ich niepostarzane odpowiedniki trzeba było zapłacić 2998 euro. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  6. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Kilka zdań uzupełnienia odnośnie mojego wczorajszego wpisu o 10. jubileuszu Laco Erbstück i prezentacji prototypu na targach w Bazylei. Po wystawie Baselworld 2016 podjęto decyzję o wprowadzeniu do oferty innowacyjnego wykończenia zegarków lotniczych, które naśladuje ślady rdzy i zużycia, nadając fabrycznie nowemu czasomierzowi wyjątkowy urok historycznego egzemplarza. Nowe wykończenie do oferty Laco trafiło w trzech wersjach, nazwanych przez producenta "poziomami postarzenia". Postarzenie cyferblatu jest dla wszystkich trzech poziomów jest identyczne - różnice tkwią w stopniu fabrycznego uszkodzenia koperty i wskazówek. Poziom pierwszy obejmuje najdelikatniejsze "ślady zużycia". Koperta ma przebarwienia imitujące korozję, ewentualne skaleczenia powierzchni metalu są nieliczne i płytkie - równie dobrze może ich nie być wcale. Indeksy na tarczy i wskazówki są wyraźnie przybrudzone, mają miejscowe plamy, zaciemnienia, wtrącenia zanieczyszczeń i wyglądają bardzo realistycznie (zdjęcia nr 1-3). Poziom drugi jest domyślnym i najpopularniejszym, prezentowanym na firmowych zdjęciach Laco. Jeżeli klient przy zamówieniu nie określi wyraźnie, że chce mieć zegarek postarzony mniej (na poziomie pierwszym) lub bardziej (na poziomie trzecim), to dostanie postarzenie klasy drugiej, czyli średnie. Tarcza i wskazówki będą identyczne, jak opisane wyżej, natomiast koperta będzie bardziej sfatygowana: nie tylko "skorodowana" przebarwieniami, ale solidnie poobijana, z wyraźnymi wgnieceniami i rysami. Zamówienie innego postarzenia, niż poziom drugi, może wydłużyć czas oczekiwania (zdjęcia nr 4-6). Poziom trzeci przeznaczony jest dla klientów najbardziej ortodoksyjnych. Tarcza i koperta są takie same, jak w drugiej klasie postarzania, a dodatkowe uszkodzenia ulokowano na wskazówkach. Tutaj materiał luminescencyjny jest nie tylko przybrudzony i poplamiony, ale i wybrakowany, czyli powykruszany (zdjęcie nr 7). Ma wyraźne ubytki miejscowe i może się zdarzyć, że pozostaną z niego tylko resztki w metalowych ramkach wskazówek, jak to miało miejsce na wskazówce minutowej opisanego wczoraj prototypu. Trzeba też koniecznie podkreślić, że wszystkie modele Erbstück różnią się od standardowych (czyli niepostarzanych) odpowiedników nie tylko wykończeniem, ale i pewną cechą konstrukcyjną - drobną, acz wyraźnie dostrzegalną już na pierwszy rzut oka. Otóż mają one koronkę na "kominku", wyraźnie wystającą, odsuniętą od koperty - łatwiejszą do operowania i trochę mniej wygodną do noszenia na nadgarstku (łączone zdjęcie nr 8). Takie koronki były w drugowojennych Beobachtungsuhrach i ich replikach, później oferowanych przez Laco - zainteresowanych 55-milimetrowymi replikami Laco odsyłam na str. 27, 33, 36, 39, 40, 44 i 48 naszego Klubu Heritage. Żadne inne zegarki z aktualnej oferty Laco nie mają "kominka" koronki, nie miał go również pokazany wyżej prototyp. Nie udało mi się ustalić, kiedy tenże "kominek" i trzy różne stopnie postarzania trafiły do zegarków Erbstück - czy było to od razu po wprowadzeniu do oferty, czy dopiero za jakiś czas. Ale na pewno i "kominek", i trzy klasy demolki były już dostępne na targach Munichtime 2016, które odbyły się w październiku 2016, a więc pół roku po premierze Erbstücka w Bazylei. Wskazówki i tarcza są ręcznie postarzane, mają więc ciemniejsze plamy i przebarwienia (zdjęcie nr 9). Mimo, że nie są one drastyczne, to jednak mają zauważalny wpływ na luminescencję zegarka. Fabrycznie zabrudzona SuperLuminova C3, w porównaniu do tej z modeli standardowych, świeci nieco gorzej (łączone zdjęcie nr 10). Żaden Erbstück nie świeci w nocy jak latarka - a do takiego świecenia przyzwyczaiły nas przecież piloty marki Laco. Niemniej nawet postarzona luma jest wystarczająca, aby zagwarantować czytelność Erbstücka w ciemności. A bez tych plam, przebarwień i przybrudzeń na indeksach oraz wskazówkach całokształt wrażeń, jakie robią te zegarki, na pewno nie byłby tak spójny i kompletny. Cóż - coś za coś… Przed 10 laty paski Erbstücków były naprawdę antyczne - wykonane ze skóry pochodzącej z historycznych toreb pocztowych i wojskowych. Być może nawet tak jest i do dziś, nie wiem. Powierzchnia współczesnych pasków jest miękka, przypomina zamsz czy nubuk, w pobliżu nitów wytłoczone jest logo firmy - ozdobny napis "Laco". Dawniej błyszczące elementy ze stali nierdzewnej (sprzączka, metalowe szlufki) nie były postarzane, dziś dostępne są w dwóch wykończeniach: zwykłym lub odpowiadającym wykończeniu koperty (zdjęcia nr 11-12). Zegarek był dostarczany jest w dwóch pudełkach: zewnętrznym z białego kartonu i wewnętrznym – pięknym, drewnianym (fornir orzechowy), z żółtobrązową wkładką o dwóch przegródkach: jedną na zegarek, drugą na instrukcję (zdjęcia nr 13-15). Nie wiem, czy obecnie nadal tak jest, czy też zrezygnowano z tak eleganckich opakowań. Wszystkie postarzane Laco są wykańczane ręcznie, a więc różnią się miedzy sobą nawet w obrębie jednego poziomu uszkodzenia i to jest kluczowe - nie ma dwóch takich samych Erbstücków. Mogą wyglądać podobnie, ale identyczne nigdy nie będą. Każdy egzemplarz jest niepowtarzalny w swym "zniszczeniu", a to nadaje charakter i dla klientów decydujących się na "pamiątkę rodzinną" ma niebagatelne znaczenie. Dbałość o szczegóły i proces produkcyjny z ręcznym wykańczaniem wpływają na czas dostawy i - oczywiście - na koszt. Kiedy modele Erbstück wchodziły na rynek, trzeba było na nie czekać 3-4 tygodnie. Cena była wówczas prawie dwukrotnie wyższa: 850 euro kosztował standardowy Flieger Original w kopercie 42-milimetrowej, a za Erbstücka trzeba było zapłacić 1648 EUR. Dzisiaj Laco o średnicy 42 mm kosztuje 980 EUR, odpowiadający mu Erbstück - 1950 EUR. Za zegarek standardowy w kopercie 45 mm zapłacimy 1130 euro, jego wersja postarzana to wydatek 2100 EUR. W latach 2016-2017 były też dostępne 55-milimetrowe Erbstücki, które kosztowały 4990 EUR, podczas gdy za ich standardowe odpowiedniki trzeba było zapłacić 2998 euro. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  7. Kartka z kalendarza - dziesięć lat Laco Erbstück Dokładnie dziesięć lat temu, 17 marca 2016 roku, w Bazylei rozpoczęły się targi Baselworld 2016 - najważniejsza, cykliczna, międzynarodowa wystawa zegarków i biżuterii na świecie. Miała tam miejsce premiera prototypu nowego wykończenia zegarków firmay Laco - wykończenie to zaoferowano tylko i wyłącznie do modeli z kolekcji Original Flieger. Ale w chwili rozpoczęcia targów prototyp postarzanego wykończenia zegarków nie miał jeszcze swej nazwy, którą dziś wszyscy znamy. Projekt fabrycznego postarzania zegarków powstał w odpowiedzi na reakcje klientów, którym proponowano odrestaurowanie ich czasomierzy. Jak wiadomo - od ponad 80 lat najbardziej charakterystyczną wizytówką marki Laco są Beobachtungsuhry. Kiedy do firmowego serwisu trafiały zegarki bardzo mocno porysowane i poobijane - zawsze pytano ich właścicieli, czy chcą, żeby przy okazji serwisowania albo naprawy doprowadzić też do porządku wygląd koperty. Ale znakomita większość odmawiała. Posiadacze podniszczonych pilotów Laco twierdzili bowiem, że uszkodzenia powierzchni, zadrapania, przebarwienia i inne ślady powstałe z biegiem czasu stanowią o charakterze ich zegarków i dlatego szczególnie je cenią. Dało to do myślenia nowemu prezesowi Laco, Uwe Rückerowi. I tak narodził się pomysł, że można by sztucznie wspomóc i przyspieszyć proces starzenia się, który trwa dziesiątki lat: zrobić tak, żeby fabrycznie nowy zegarek przekształcać w "antyczną" replikę zaledwie w ciągu kilku dni pracy. Przygotowano więc prototyp zegarka Pilot Original Baumuster B, który pokazano na targach Baselworld 2016. Koperta ze stali nierdzewnej została ręcznie wykończona w taki sposób, że mimo zachowania odporności na korozję, wyglądała teraz na pordzewiałą. Pokryta patyną tarcza podkreślała efekt zużycia, indeksy świecące były przybrudzone i pożółkłe, te niepodświetlone pozostały jaśniejsze. Materiał luminescencyjny wskazówek prototypu był nierówny i popękany, ze wskazówki minutowej wykruszył się i wypadł prawie cały. Nitowany pasek wykonano z autentycznie starej skóry. Odbiór pokazanego na targach prototypu był nad wyraz pozytywny, fabryczne postarzanie od razu bardzo spodobało się potencjalnym klientom. Ale nowe wykończenie nie miało jeszcze nazwy. Zrodziła się ona, kiedy na stoisko firmy Laco w Bazylei zawitał Michael Stuffler - miłośnik pilotów, znawca zegarków niemieckich, moderator forum WUS. Spotkał się on tam z nowym prezesem Laco, Uwe Rückerem oraz paniami Dorotheą Günther (żoną poprzedniego właściciela firmy, a dziś prokurentką i osobą zajmująca się marketingiem w Laco) i Sarą Ruhmann (szefową marketingu Laco). Myśleli, myśleli, i wszyscy razem wymyślili, że postarzane zegarki powinny nazywać się "Erbstück" - czyli "pamiątka rodzinna". Bo nowy model pilota Laco Erbstück sprawiał właśnie takie wrażenie: jakby był noszonym przez kilka pokoleń znaleziskiem ze strychu. Poniżej kilka zdjęć zaprezentowanego 10 lat temu prototypu, który na targach Baseloworld 2016 obfotografował Michael Stuffler.
  8. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Kartka z kalendarza - dziesięć lat Laco Erbstück Dokładnie dziesięć lat temu, 17 marca 2016 roku, w Bazylei rozpoczęły się targi Baselworld 2016 - najważniejsza, cykliczna, międzynarodowa wystawa zegarków i biżuterii na świecie. Miała tam miejsce premiera prototypu nowego wykończenia zegarków firmay Laco - wykończenie to zaoferowano tylko i wyłącznie do modeli z kolekcji Original Flieger. Ale w chwili rozpoczęcia targów prototyp postarzanego wykończenia zegarków nie miał jeszcze swej nazwy, którą dziś wszyscy znamy. Projekt fabrycznego postarzania zegarków powstał w odpowiedzi na reakcje klientów, którym proponowano odrestaurowanie ich czasomierzy. Jak wiadomo - od ponad 80 lat najbardziej charakterystyczną wizytówką marki Laco są Beobachtungsuhry. Kiedy do firmowego serwisu trafiały zegarki bardzo mocno porysowane i poobijane - zawsze pytano ich właścicieli, czy chcą, żeby przy okazji serwisowania albo naprawy doprowadzić też do porządku wygląd koperty. Ale znakomita większość odmawiała. Posiadacze pilotów Laco twierdzili bowiem, że uszkodzenia powierzchni, zadrapania, przebarwienia i inne ślady powstałe z biegiem czasu stanowią o charakterze ich zegarków i dlatego szczególnie je cenią. Dało to do myślenia nowemu prezesowi Laco, Uwe Rückerowi. I tak narodził się pomysł, że można by sztucznie wspomóc i przyspieszyć proces starzenia się, który trwa dziesiątki lat: zrobić tak, żeby fabrycznie nowy zegarek przekształcać w "antyczną" replikę zaledwie w ciągu kilku dni pracy. Przygotowano więc prototyp pilota Baumuster B, który pokazano na targach Baselworld 2016. Koperta ze stali nierdzewnej została ręcznie wykończona w taki sposób, że mimo zachowania odporności na korozję, wyglądała teraz na pordzewiałą. Pokryta patyną tarcza podkreślała efekt zużycia, indeksy świecące były przybrudzone i pożółkłe, te niepodświetlone pozostały jaśniejsze. Materiał luminescencyjny wskazówek prototypu był nierówny i popękany, ze wskazówki minutowej wykruszył się i wypadł prawie cały. Nitowany pasek wykonano z autentycznie starej skóry. Odbiór pokazanego na targach prototypu był nad wyraz pozytywny, fabryczne postarzanie od razu bardzo spodobało się potencjalnym klientom. Ale nowe wykończenie nie miało jeszcze nazwy. Zrodziła się ona, kiedy na stoisko firmy Laco w Bazylei zawitał Michael Stuffler - miłośnik pilotów i w ogóle zegarków niemieckich, moderator forum WUS. Spotkał się on tam z nowym prezesem Laco, Uwe Rückerem oraz paniami Dorotheą Günther (żoną poprzedniego właściciela firmy, a dziś prokurentką i osobą zajmująca się marketingiem w Laco) i Sarą Ruhmann (szefową marketingu Laco). Myśleli, myśleli, i wszyscy razem wymyślili, że postarzane zegarki powinny nazywać się "Erbstück" - czyli "pamiątka rodzinna". Bo nowy model pilota Laco Erbstück sprawiał właśnie takie wrażenie: jakby był noszonym przez kilka pokoleń znaleziskiem ze strychu. A poniżej kilka zdjęć zaprezentowanego 10 lat temu prototypu, który na targach Baseloworld 2016 obfotografował Michael Stuffler
  9. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Do poczytania po obiedzie, w niedzielne popołudnie - kilka zdań o kolejnym limitowanym pilocie od Stowy Przypomnę, że informacje o niektórych wcześniejszych limitkach lotniczych tej marki można znaleźć w naszym Klubie Heritage tutaj: - str. 37 - limitowana seria 70 sztuk na 70 rocznicę marki (rok 1997); - str. 40 - limitowana seria 75 sztuk "Bremen D 1167" na 75 rocznicę marki (rok 2002); - str. 40 - limitowana seria 100 sztuk z mechanizmem Durowe 7420 (rok 2002 lub 2003); - str. 48 - limitowana seria 5 sztuk "DZVL-1" dla holenderskiego forum De Zin Van Luxe (rok 2006). W roku 2007 Stowa świętowała swój 80. jubileusz i z tej okazji Jörg Schauer przygotował dwa limitowane piloty, oba w numerowanych seriach po 80 sztuk. Zegarek pierwszy pojawił się cicho, o drugim trąbiono już od jesieni roku 2006. Z pierwszym zdążono na urodziny firmy, tymczasem z terminem prezentacji drugiego grubo przestrzelono i miał on miejsce dopiero w marcu 2008 roku. Pierwszy bazował na modelu seryjnym, drugi był zupełną nowością. Pierwszy był automatem, drugi wyposażono w napęd manualny. Dziś kilka zdań o tym pierwszym modelu, którego co najmniej dwa egzemplarze trafiły na nasze Forum, do Kolegów @adiblue i @Thorsten. Wersją bazową dla tej limitki był pilot w 40-milimetrowej kopercie. Taki, jakie wówczas Stowa produkowała (zdjęcie nr 1): z logo na tarczy, ze zwykłą walcową koronką, z transparentnym deklem przykręcanym na obwodzie sześcioma śrubami i z automatycznym mechanizmem ETA 2824-2. Wskazówki główne miały niebieskie ramki i świeciły. Sekundnik miał niebieską przeciwwagę, ale nie był pokryty substancją luminescencyjną. Na tarczy świeciły indeksy godzinowe wraz z cyframi, trójkątem i otaczającymi go kropkami. W porównaniu do tego standardowego zegarka zmiany wprowadzone w edycji rocznicowej były niewielkie, acz bardzo wyraźnie zauważalne: 1. z tarczy zniknęło logo i dolny napis, informujący o kraju pochodzenia (zdjęcia nr 2-4). Jörg Schauer wielokrotnie podkreślał, że to właśnie Stowa była pierwszą marką, która w swych współczesnych pilotach zrzekła się firmowego logo na tarczy. O ile mi wiadomo - ten zegarek był pierwszym modelem Stowy bez logo. Później opcja ta pojawiła się w zegarkach nielimitowanych, jako możliwa do zamówienia podczas konfiguracji; 2. wskazówkę sekundową pokryto masą luminescencyjną - nie jestem pewien, czy we wszystkich egzemplarzach limitowanych, ale w niektórych na pewno (zdjęcie nr 5); 3. szczegółem dotąd niemal nieznanym we współczesnych pilotach marki Stowa była koronka w kształcie cebulki. Piszę "niemal nieznanym", a nie "zupełnie nieznanym", bo jednak wcześniej pojawiła się ona w roku 2006 w pięciu zegarkach "DZVL-1" (str. 48). W jubileuszowej Stowie nie była już tak okrągła, jak w modelu dla holenderskiego forum zegarkowego – została lekko spłaszczona, ale i tak prezentowała się wspaniale. Podobnie jak tarcza bez logo, ta piękna koronka trafiła później do nielimitowanych zegarków, jako opcja. 4. zegarki - jak na limitowaną serię przystało - były oczywiście numerowane. Sposób numeracji zaczerpnięto z modelu "Bremen D 1167" (str. 40), przygotowanego przed pięciu laty na 75. jubileusz firmy. Teraz naprzeciw koronki, pod drugiej stronie koperty, wygrawerowano na niej imitację przynitowanej do zegarka tabliczki z datami "1927 - 2007" oraz numerem seryjnym zegarka, zapisanym jako kolejny rok (zdjęcia nr 6-8). Numeracja startowała od roku 1927 - pierwszy zegarek w serii miał więc numer 1927, drugi 1928, trzeci 1929, i tak dalej. Numeracja kończyła się na roku 2006, bo gdyby dociągnięto ją do 2007, to wówczas musiałoby być 81, a nie 80 zegarków w serii. 5. standardowy wahnik wymieniono na jubileuszowy, specjalnie przygotowany przez Jörga Schauera do tej rocznicowej edycji (zdjęcia nr 9-11). Wykonany był z alpaki, czyli mosiądzu wysokoniklowego. Te metale to specjalna grupa mosiądzów stopowych, zawierająca od 47 do 64% miedzi, od 10 do 25% niklu i od 5 do 42% cynku, ewentualnie z domieszkami ołowiu, cyny, manganu lub żelaza. Stopy te, o charakterystycznej, srebrzystej barwie, mają bardzo dobrą odkształcalność i odporność na korozję, dlatego stosowane są m.in. na sztućce stołowe czy tanią biżuterię, imitującą srebro. Stąd też ich popularna nazwa - "nowe srebro". Inne, równie często spotykane nazwy, to "argentan" czy "melchior". Na wahniku wygrawerowano informacje, które zawarte były w tabelkach umieszczanych wewnątrz dekli drugowojennych Beobachtungsuhrów, i zrobiono to w stylu przypominającym te tabelki. Przeczytać tam można, że zegarek to B-Uhr zaprojektowany przez Stowę, o numerze seryjnym xx/80, z mechanizmem 2824-2, zbudowany według specyfikacji o nazwie "Jub/80/2007" przez Jörga Schauera. Warto zwrócić uwagę, że na wahniku zastosowano numerację standardową, a nie udziwnioną, jak na kopercie. 6. ozdobiono też mechanizm: standardowe śruby wymieniono na niebieskie, barwione termicznie; 7. zegarek "Jub/80/2007" w roku 2007 kosztował 600 euro - było to drożej o 110 EUR od standardowego, nielimitowanego odpowiednika. Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.