Skocz do zawartości
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki, które zawierają...
Szukaj wyników w...

Dirty Harry

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    748
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Dirty Harry

  1. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Kolejna część historii zegarków podwodnych Rolex, dostarczanych włoskim nurkom przez firmę Panerai. Wcześniejsze wpisy na ten temat były w naszym Klubie Heritage na: - str. 47: świecące celowniki i substancja Radiomir, zamówienie na zegarki dla Regia Marina, Rolex ref. 2533 i jego specjalna wersja dla nurków; - str. 47: najstarszy znany dziś "zegarek specjalny Oyster dla nurków" z pierwszej połowy 1936 roku; - str. 48: Rolex ref. 3646 z plastikową tarczą kanapkową z nitami. Osiemdziesiąt pięć lat temu, w marcu 1941 roku, we Włoszech sformowano Dziesiątą Flotyllę MAS (Decima Flottiglia MAS, Xª Flottiglia MAS) - specjalną jednostkę uderzeniową Regia Marina. Skrót MAS sugerował, że to jednostka taktyczna kutrów torpedowych (Motoscafo armato silurante), jednak w rzeczywistości chodziło o zmylenie przeciwnika: teraz skrót MAS oznaczał Mezzi d'Assalto - "środki szturmowe". Dziesiąta Flotylla Środków Szturmowych składała się z dwóch głównych jednostek: jednej złożonej z okrętów nawodnych i dowodzonej przez kapitana korwety Giorgio Giobbe, a drugiej podwodnej, której dowódcą został Junio Valerio Scipione Ghezzo Marcantonio Maria dei principi Borghese - znany pod pseudonimem "Czarny Książę" komandor porucznik ze szlacheckiego rodu, od 1933 roku dowódca szeregu okrętów podwodnych, uczestnik wojny włosko-abisyńskiej i wojny domowej w Hiszpanii, który wielokrotnie brał udział w dywersyjnych misjach bojowych. Jeszcze będzie o nim mowa przy okazji tych zegarków. Dowodzona przez niego jednostka stała się pionierem nowoczesnych technik podwodnej dywersji, z wykorzystaniem torped załogowych (zdjęcie nr 1) i uderzeniowych oddziałów płetwonurków bojowych. A ci wyposażeni byli oczywiście w zegarki Rolex ref. 3646, od kwietnia 1940 roku dostarczane przez firmę Panerai. Jak pisałem na str. 48 Klubu Heritage, tarcza opracowana przez Paneraia do tych zegarków okazała się porażką. Była wielowarstwowa, nitowana, wykonana częściowo z tworzywa sztucznego, z indeksami pokrytymi substancją radioluminescencyjną Radiomir. Zrobione z pleksi dwie warstwy tarczy były nietrwałe i odkształcały się do tego stopnia, że wchodziły na drogę ruchu wskazówek (zdjęcie nr 2). Te nie mogły obracać się prawidłowo, co zakłócało funkcjonowanie zegarka. Tak działo się zarówno z tarczami pierwszej generacji, produkowanymi we Włoszech, jak i drugiej generacji - wytwarzanymi przez renomowane szwajcarskie fabryki tarcz. Analizując problem, firma G. Panerai e Figlio wymyśliła udoskonaloną wersję cyferblatu do Rolexów dla nurków, bardzo mocno inspirowaną opatentowanym rozwiązaniem szwajcarskiego producenta tarcz - firmy Stern Frères. Patent firmy Stern Frères Wynalazek zgłoszono 18 stycznia 1935 roku, patent nr 182122 przyznano 16 kwietnia 1936 (zdjęcie nr 3). Dotyczył on tarczy, która składała się z dwóch płytek - a więc była to tarcza zwana dziś kanapkową. Indeksy wycinane były w górnej płytce, mocowanej do płytki dolnej. Ta w odpowiednich miejscach prześwitywała przez wycięte w górnej płytce otwory i w ten sposób stanowiła tło dla indeksów. Górna płytka mogła być np. matowa, a dolna albo błyszcząca, albo z innego materiału, albo w kontrastującym kolorze, itp. Wycięte w górnej płycie indeksy 6 i 9, jak cyfry mające "brzuszek i ogonek", z przyczyn technologicznych musiały być narysowane zawijasami niedomkniętymi: oczywiste jest, że w przeciwnym wypadku w "brzuszku" wypadłaby dziura Warstwowe tarcze firmy Stern Frères montowano m.in. w zegarkach Vacheron & Constantin (zdjęcie nr 4) czy Longines (zdjęcie nr 5), tak więc Panerai nie musiał daleko szukać inspiracji. Przecież Orologeria Svizzera - sklep z zegarkami, należący do firmy G. Panerai e Figlio - był wówczas jednym z największych sprzedawców detalicznych czasomierzy tych marek we Włoszech. Zatem wszelkie opowieści o tym, że tarczę kanapkową z wycinanymi indeksami wymyślił Panerai, albo że "ikoniczne" tudzież "charyzmatyczne", niedomknięte pętle indeksów 6 i 9 są jego pomysłem, to taka sama prawda, jak bajki o rzekomo wynalezionej i opatentowanej przez Paneraia mieszaninie luminescencyjnej Radiomir (str. 47). Firma G. Panerai e Figlio przyjrzała się wyrobom marki Stern Frères stosowanym w różnych zegarkach i znalazła rozwiązanie problemu odkształcających się kanapkowych tarcz plastikowych. Warstwę tworzywa sztucznego, zawierającą świecący Radiomir, postanowiono ścisnąć między dwoma metalowymi dyskami i w ten sposób uniemożliwić jej deformację. Kanapkowa tarcza aluminiowa pierwszej generacji Tak więc na przełomie lat 1941/1942 Panerai wprowadził zupełnie nowy cyferblat do zegarków kupowanych od Rolexa dla nurków. Cyferblat nowy, ale wciąż zbudowany z trzech warstw. W roku 1942 Regia Marina otrzymała ostatnią partię Rolexów ref. 3646 z nietrwałymi tarczami plastikowymi. Kanapkową tarczę aluminiową pierwszej generacji pokazano na zdjęciu nr 6. Budowę tego cyferblatu pokazuje zdjęcie nr 7. Dolna płyta nowej tarczy była mosiężna, górna - z wyciętymi indeksami - aluminiowa. Żeby utrzymać na miejscu radioaktywną substancję luminescencyjną Radiomir, firma G. Panerai e Figlio opracowała metodę "uszczelnienia" wycięć indeksów. Rozwiązano to w ten sposób, że Radiomir zamknięto pod przezroczystą warstwą pleksi, którą umieszczono między dwiema warstwami metalu (mosiądzu i aluminium), co zapobiegało deformacjom, znanym z tarcz plastikowych. W płycie górnej, aluminiowej, wycięto otwory indeksów - cyfrowych i kreskowych - przez które świecił Radiomir, widoczny pod przezroczystą płytką z pleksi. Liczby opisywały godziny trzecią, szóstą, dziewiątą i dwunastą, pozostałe godziny oznaczono kreskami. Z racji złożonej konstrukcji, grubość tarczy była spora i wynosiła 2,6 mm (zdjęcie nr 8). Aluminiowa płyta górna była anodyzowana na czarno i miała ułożony w dwóch wierszach, grawerowany i wypełniony na biało napis "RADIOMIR PANERAI" (zdjęcie nr 9). Promieniotwórcza substancja Radiomir z czasem zmieniała barwę. W zegarkach Rolex ref. 3646 zachowanych w oryginalnym stanie, standardem są dziś indeksy spatynowane na kolor ciemnoczerwony czy bordowy, niemal brązowy. Przezroczysta pleksi miała tendencję do kurczenia się z czasem, dlatego wypełnienie wycięć jest w większości przypadków wklęsłe (zdjęcia nr 10-16). Jednak nie zawsze w ten sposób czas obchodził się z tymi zegarkami. Bardzo ciekawie zachowany egzemplarz pokazano na zdjęciach nr 17-18. Indeksy zachowały się w kolorze kremowym, stosunkowo bliskim pierwotnemu, a przezroczysta folia z pleksi nie skurczyła się, lecz swymi wypukłościami wchodzi do wycięć indeksów w aluminiowej płycie górnej. Koperta, dekiel i mechanizm Koperty zegarków z aluminiową tarczą pierwszej generacji nie zmieniły się zasadniczo w porównaniu do wcześniejszych, używanych w egzemplarzach ref. 3646 z tarczą plastikową. Środkowa cześć, wciąż o asymetrycznym profilu krzywizn, miała wysokość 6,3 mm. Wysoki był również bezel, żeby pomieścić grubą tarczę kanapkową (zdjęcia nr 19-22). Rozmiar całkowity zegarka również pozostał bez zmian - 47 mm. Pojawiały drobne różnice w koronkach i elementach z gwintem, na który koronkę nakręcano w celu uszczelnienia. Wciąż zdarzały się problemy ze słabymi, puszczającymi połączeniami lutowanymi i uchami odpadającymi od koperty (zdjęcie nr 23). Dwunastokątny, zakręcany dekiel opisany był wewnątrz. Najpierw producenta zegarka oznaczano nazwą Oyster Watch Co., później Rolex S.A. (zdjęcia nr 24 i 25). Jako uzupełnienie poprzedniego odcinka dodam w tym miejscu, że najwcześniejsze oznaczenie, użyte na deklach pierwszych zegarków ref. 3646 z plastikowymi tarczami (a i to prawdopodobnie tylko w 25 sztukach z roku 1940), informowało dodatkowo, że zegarek wykonano ze stali Staybrite (zdjęcie nr 26). Była to handlowa nazwa austenitycznej stali nierdzewnej, zawierającej 18% chromu i 8% niklu, produkowanej od roku 1924 przez firmę Thomas Firth & Sons z Sheffield. Stal Staybrite była chroniona w Szwajcarii patentem nr 138647, zgłoszonym 31 grudnia 1927 roku i przyznanym 15 marca 1930 roku. Użycie oznaczenia "Staybrite" na zegarku wymagało zgody od producenta - nazwę tę można było umieszczać tylko na tych czasomierzach, które faktycznie były wykonane ze stali Staybrite. W zegarkach ref. 3646 z aluminiową tarczą pierwszej generacji cykał ten sam werk, co we wcześniejszych, z tarczą plastikową: Rolex Cal. 618, czyli Cortébert Cal. 618 w specjalnej wersji z 17 kamieniami (zdjęcie nr 27). Kapitulacja Włoch W nocy z 9 na 10 lipca 1943 roku alianci przeprowadzili na Sycylii "Operację Husky". Był to desant, który zapoczątkował kampanię włoską: sześciotygodniową inwazję aliantów na Włochy kontynentalne, zakończoną 17 sierpnia. Rząd upadł, Mussolini został aresztowany, a 3 września Włochy podpisały akt kapitulacji, wchodzący w życie 8 września. Ale tereny kraju, których nie zajęli alianci, zostały zajęte przez Niemców. Już 12 września 1943 roku połączone siły niemieckich spadochroniarzy Luftwaffe i komandosów z Waffen-SS przeprowadziły "Operację Dąb", w ramach której błyskawicznie odbiły Mussoliniego. Niespełna tydzień później, z pomocą Niemców, powołał on nowe państwo - Włoską Republikę Socjalną – i został jego premierem oraz ministrem spraw zagranicznych. Wszystkie te wydarzenia stały się przyczynkiem do powstania kolejnej odmiany zegarków ref. 3646, zamawianych przez firmę Panerai u Rolexa i dostarczanych włoskim nurkom bojowym. Ale to już temat na kolejny odcinek. Zdjęcia w kolejności: 1. członkowie Dziesiątej Flotylli MAS podczas załadunku torpedy załogowej SLC [perezcope.com]; 2. zdeformowana tarcza plastikowa [perezcope.com]; 3. patent nr 182122 na tarczę kanapkową Stern Frères; 4. Vacheron & Constantin z tarczą kanapkową Stern Frères [perezcope.com]; 5. Longines 13ZN Flyback z tarczą kanapkową Stern Frères [iconeek.com]; 6. awers i rewers kanapkowej tarczy aluminiowej pierwszej generacji [perezcope.com]; 7. konstrukcja kanapkowej tarczy aluminiowej [perezcope.com]; 8.-18. szczegóły zegarków Rolex ref. 3646 z tarczą aluminiową pierwszej generacji [perezcope.com]; 19.-22. Rolex ref. 3646 z tarczą aluminiową pierwszej generacji, widok z boku [perezcope.com]; 23. Rolex ref. 3646 z urwanymi uchami [perezcope.com]; 24.-26. oznaczenia wewnątrz dekli Rolexów ref. 3646 [perezcope.com, vintagewatchstraps.com]; 27. mechanizm Cortébert Cal. 618 z 17 kamieniami w zegarku Rolex ref. 3646 [perezcope.com]; Dziękuję bardzo za cierpliwe przeczytanie
  2. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Wykruszają, ale na specjalne życzenie klienta. Pisałem o tym na poprzedniej stronie, a poniżej kolejne przykłady. Postarzanie w fabryce jest z reguły intensywniejsze, niż naturalne - zegarki współczesne wyglądają na bardziej wymęczone, niż oryginały z lat 40. Laco w swych Erbstückach idzie w overkilling, czyli nadzabijalność... Ale wygląda to świetnie!
  3. @christ0ff - PRZEPIĘKNY, gratuluję z całego serca! No i wyjaśniło się: pudło nadal drewniane, a nie papierowe. A skoro już jesteśmy przy modelu z tarczą B - ostatni w marcu Flieger Friday to dobra okazja na kilka zdań na temat kolejnego powojennego, limitowanego B-Uhra Laco w 55-milimetrowej kopercie. Dotąd pokazano w tym wątku model jubileuszowy z roku 2000, poskładany z historycznych części na 75-lecie firmy, dwa średnio udane modele A i B z roku 2005, przygotowane na 80. rocznicę - ref. 861334 i 861367, ekstremalnie rzadki i dziś zupełnie zapomniany model W-07 z roku 2007, oraz dwa zegarki z samego początku roku 2010 - ref. 861663 Baumuster A i ref. 861664 Baumuster B, które jednak modelami jubileuszowymi na przypadające w tymże roku 85-lecie marki nie były. W październiku 2010 roku firma ogłosiła, że przygotowuje rocznicową edycję 85 zegarków na 85. jubileusz i zaprezentowała kilka zdjęć przygotowywanego Beobachtungsuhra Baumuster B ref. 861707. Sama wzmianka o kolejnym nadchodzącym 55-milimetrowym B-Uhrze wystarczyła, by wzbudzić ogromne zainteresowanie. Po otrzymaniu wielu próśb od klientów, którzy chcieli zarezerwować po kilka zegarków, firma rozpoczęła przedsprzedaż, a zamówienia wiązały się z wpłatą 50% ceny, która wynosiła 1500 EUR za sztukę. Nowy zegarek był praktycznie identyczny, jak poprzednia limitowana edycja Baumuster B ref. 861664 (str. 20) - w porównaniu z nią różnice były raptem cztery i były mniej, niż kosmetyczne. Po pierwsze - obwódki wskazówek były teraz niebieskie zamiast czarnych jak poprzednio. Przy czym był to niebieski lakier, a nie kolor powstały w efekcie obróbki termicznej. Po drugie - grawerunek "FL23883" był już standardem, a nie opcją dostępną za dodatkowe pieniądze. Po trzecie - na pełnym deklu koperty, pod napisem "LACO" dodano kraj pochodzenia i pojawiło się tam oznaczenie "DEUTSCHLAND". Po czwarte - ta poprawka to już naprawdę tak drobny szczegół, że dla większości pewnie niezauważalny: zmieniono sposób nanoszenia numeru seryjnego na deklu. Poprzednio grawerowano ukośnik i drugi człon numeru, określający liczbę limitowanych egzemplarzy w serii (czyli w przypadku ref. 861664 było to "/50"), zaś numer kolejny zegarka był wybijany numeratorem. Teraz cały numer był grawerowany. Cała reszta pozostała bez zmian. Wskazówka minutowa była nadal niepoprawna, bo typu A ("lanca" zamiast "miecza"), na tarczy nadal świeciło się więcej oznaczeń, niż w wojennym oryginale, w środku nadal cykała wykastrowana ETA Valgranges A07.111, a skórzany pasek z nitami był nadal zamknięty, z "kaletniczą" sprzączką i szlufkami ze skóry i z drutu. Trochę zmieniło się też drewniane pudło, z którego zniknęła metalowa tabliczka ze starą nazwą nieistniejącej już firmy. Teraz oznaczenie było wypalone w drewnie: logo z datą założenia firmy, poniżej nazwa typu zegarka ("Flieger-Beobachtungsuhr"), pod nią informacja że to limitowane wydanie jubileuszowe ("Limitierte Jubiläumsauflage"), a na samym dole numer seryjny zegarka. Pierwsze pięć obrazków to zdjęcia (lub rendery) firmowe, przedpremierowe. Na kolejnych pokazano już rzeczywiste zegarki nr 60/85 i nr 42/85 - warto zwrócić uwagę na dekiel i porównać go z fotkami dekli dwóch wcześniejszych limitacji ref. 861663 i ref. 861664, pokazanych na poprzedniej stronie. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  4. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Współczesnych Erbstücków 55 mm z tarczą A (ref. 861940) i tarczą B (ref. 861941 - na zdjęciu porównawczym) w latach 2016-2017 powstało tylko ok. 20-30 sztuk, nowe kosztowały 5000 EUR. Dziś paradoksalnie są trudniejsze do kupienia, niż wojenne oryginały. A te można dostać mniej więcej od 15 500 zł i są dostępne - zawsze przynajmniej klika sztuk znajdzie się na Chrono, Ebayu, czy nawet na naszym OLX.
  5. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Dziękuję bardzo Tu ciekawe porównanie: dwa B-Uhry Laco 55 mm z tarczą B, współczesny i wojenny. Po lewej zegarek postarzony sztucznie, przez fabrykę, a po prawej naturalnie - przez czas.
  6. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Ostatni w marcu Flieger Friday i ostatnia, trzecia część rocznicowej prezentacji zegarków Laco Erbstück, z okazji ich 10. jubileuszu (str. 49). Dziś kilka zdań o modelach z tarczą w całości pokrytą materiałem luminescencyjnym. Wiadomo, że jedną z najważniejszych cech zegarka lotniczego jest intensywna luminescencja, umożliwiająca odczyt czasu w słabym oświetleniu czy wręcz w całkowitej ciemności. Pierwotnie indeksy na tarczy oraz wskazówki w pilotach pokrywano mieszaniną siarczku cynku i radu. Promieniotwórczy rad emitował cząstki alfa, które bombardowały kryształki siarczku cynku, wywołując ciągłą luminescencję, bez konieczności wcześniejszego naświetlania światłem słonecznym. Radioaktywna substancja miała negatywny wpływ na zdrowie osób produkujących tarcze i wskazówki takich zegarków, a także na użytkowników tych czasomierzy. Dlatego w latach 60. czy 70. ubiegłego stulecia rad został zastąpiony farbami trytowymi. Chociaż były one materiałem nieporównywalnie bezpieczniejszym niż rad, nadal nie uważano ich za bezpieczne w 100% - dlatego dziś tryt zamyka się w szklanych kapsułkach. Jego jasność sukcesywnie zanika i po ok. 12,3 roku świeci już o połowę słabiej. W roku 1993 japońska firma Nemoto & Co., Ltd. wynalazła substancję LumiNova jako w pełni bezpieczny zamiennik dotychczas używanych środków luminescencyjnych i opatentowała ją w roku następnym. W roku 1998 firma Nemoto & Co. razem z firmą z RC Tritec AG stworzyła spółkę LumiNova AG w Szwajcarii i zaczęła produkować farby luminescencyjne o nazwie Super-LumiNova. Chociaż większość zegarków lotniczych wykorzystuje Super-LumiNovę zgodnie z pierwotną tradycją, a więc na indeksach tarczy i na wskazówkach, jest też znacznie mniejsza liczba modeli, które odwracają ten układ i stanowią jego "negatyw". Super-LumiNova pokrywa w nich całą tarczę i stąd popularna nazwa anglojęzyczna takiego rozwiązania: full lume dial. Wskazówki oraz indeksy albo pozostają niepodświetlone, albo są pomalowane farbą luminescencyjną świecącą w innymi kolorze czy odcieniu, niż tarcza. Rozwiązanie takie trafiło do zegarków różnych firm, w tym Laco - m.in. do modeli Florenz i Venedig z linii Flieger Original Baumuster A (zdjęcie nr 1) oraz Baumuster B Graz i Wien z kolekcji Flieger Original Baumuster B (zdjęcie nr 2). Wszystkie trzy wskazówki i wszystkie indeksy są w nich czarne, nieświecące i bardzo wyraźnie kontrastują zarówno z bielą tarczy w dzień (zdjęcia nr 3-5), jak i z jej zielonym światłem w ciemności (zdjęcia 6-9). W październiku 2018 roku, na targach Munichtime 2018, firma Laco po raz pierwszy zaprezentowała publiczne modele Erbstück Baumuster A i B z tarczą w całości pokrytą lumą (zdjęcia 10-13). Ogłoszono, że będą dostępne wyłącznie w rozmiarze 42 mm, z mechanizmem automatycznym ETA 2824-2 lub ETA 2801, i że zamówienia można składać od razu, ale dostawy rozpoczną się wczesną wiosną 2019 roku. W przeciwieństwie do modeli o tarczy czarnej, zegarki Erbstück z tarczą jasną różnią się od swych standardowo wykończonych odpowiedników nie tylko postarzanym wykończeniem i koronką na "kominku", ale i wskazówkami. W Erbstückach nie pozostały czarne, lecz podświetlono je przybrudzoną lumą (zdjęcie nr 14). Tarczę postarzono na całej powierzchni, ale największą koncentrację zabrudzeń czy też plam imitowanej rdzy ulokowano na obwodzie oraz wokół otworu na oś wskazówek (zdjęcie nr 15). Nocny widok tych zegarków pokazano na zdjęciach nr 16-18. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  7. Ostatni Flieger Friday w marcu i ostatnia już część przeglądu współczesnych, 55-milimetrowych modeli Beobachtungsuhrów Laco. Jeśli ktoś chciałby zapoznać się z poprzednimi odcinkami, to poniżej zamieszczam spis B-Uhrów Laco o średnicy 55 mm opisanych wcześniej w naszym Pilot Watch Fanclubie i zachęcam do czytania w kolejności chronologicznej: - strona 163: limitowana seria z roku 2000, na 75. rocznicę Laco - 75 zegarków, zbudowanych w 80% z oryginalnych, drugowojennych części; - strona 166: dwie limitowane serie z roku 2005, na 80. rocznicę Laco - 500 zegarków ref. 861334 typu A i 500 zegarków ref. 861367 typu B; - strona 168: dwie limitowane serie z początku roku 2010 - 50 zegarków ref. 861663 typu A i 50 zegarków ref. 861664 typu B; - strona 169: limitowana seria z końca roku 2010, na 85. rocznicę Laco - 85 zegarków ref. 861707 typu B; - strona 170: limitowana seria z początku roku 2012 - 100 zegarków ref. 861771 typu A; - strona 175: dwie limitowane serie z początku roku 2013 - 50 zegarków ref. 861829 Baumuster A i 50 zegarków ref. 861830 Baumuster B; - strona 176: dwie nielimitowane serie, na 90. rocznicę Laco, produkowane w latach 2015-2017- ref. 861929 Baumuster A i ref. 861930 Baumuster B. Kiedy dokładnie 10 lat temu, wiosną 2016 roku, firma Laco wprowadziła do oferty nowe wykończenie Erbstück - o którym można przeczytać wyżej - od razu trafiło ono do zegarków największych, 55-milimetrowych. Pojawiły się więc dwa nowe, postarzane modele: ref. 861940 Baumuster A oraz ref. 861941 Baumuster B. Tradycyjnie były one bliźniakami technicznymi, różniącymi się od siebie wskazówkami i tarczą, jednocześnie będąc też bliźniakami technicznymi poprzednio prezentowanych modeli (str. 176). I tak ref. 861940 był wersją Erbstück zegarka ref. 861929, a ref. 861941 to postarzany odpowiednik modelu ref. 861930 - ze wszystkimi ich cechami. Zatem nowe zegarki Erbstück napędzał ręcznie nakręcany mechanizm Laco 97, tabelka z danymi była wewnątrz dekla, a zamiast teleskopów w uchach tkwiły nieruchome pręty. Cena 4990 euro mogła mieć wpływ na niewielki popyt: jak podano mi w firmie Laco, zegarków tych w latach 2016-2017 powstało ok. 20-30 sztuk, po czym produkcję wstrzymano. Nie wiem, czy liczba ta odnosi się do obu modeli łącznie, czy do każdego z osobna. Na poniższych zdjęciach nr 1-6 pokazano zegarek ref. 861940, na zdjęciach nr 7-12 jest ref. 861941. Oba typy są na kolejnych dwóch fotkach, a na ostatniej porównano ref. 861941 z prawdziwym, drugowojennym Beobachtungsuhrem. I to już jest koniec. Pokazane tu zegarki ref. 861940 Baumuster A i ref. 861941 Baumuster B to na chwilę obecną ostatnie ze współczesnych Fliegerów Laco o średnicy 55 mm, a zatem to koniec tego cyklu prezentacji. Wszystkim, którzy czytali kolejne odcinki bardzo serdecznie dziękuję Ale niewykluczone, że Laco w oryginalnym rozmiarze wkrótce powróci. Bo w połowie lutego pan Marcel Smolarczyk z firmy Laco napisał mi tak: "Obecnie pracujemy nad nowym zegarkiem lotniczym o średnicy 55 mm, ale nie możemy jeszcze podać dokładnej daty premiery."
  8. Mówiąc o zegarkach Laco Erbstück nie można nie wspomnieć o modelach z tarczą w całości pokrytą materiałem luminescencyjnym - stąd poniższe uzupełnienie mojego wczorajszego wpisu. Wiadomo, że jedną z najważniejszych cech zegarka lotniczego jest intensywna luminescencja, umożliwiająca odczyt czasu w słabym oświetleniu czy wręcz w całkowitej ciemności. Pierwotnie indeksy na tarczy oraz wskazówki w pilotach pokrywano mieszaniną siarczku cynku i radu. Promieniotwórczy rad emitował cząstki alfa, które bombardowały kryształki siarczku cynku, wywołując ciągłą luminescencję, bez konieczności wcześniejszego naświetlania światłem słonecznym. Radioaktywna substancja miała negatywny wpływ na zdrowie osób produkujących tarcze i wskazówki takich zegarków, a także na użytkowników tych czasomierzy. Dlatego w latach 60. czy 70. ubiegłego stulecia rad został zastąpiony farbami trytowymi. Chociaż były one materiałem nieporównywalnie bezpieczniejszym niż rad, nadal nie uważano ich za bezpieczne w 100% - dlatego dziś tryt zamyka się w szklanych kapsułkach. Jego jasność sukcesywnie zanika i po ok. 12,3 roku świeci już o połowę słabiej. W roku 1993 japońska firma Nemoto & Co., Ltd. wynalazła substancję LumiNova jako w pełni bezpieczny zamiennik dotychczas używanych środków luminescencyjnych i opatentowała ją w roku następnym. W roku 1998 firma Nemoto & Co. razem z firmą z RC Tritec AG stworzyła spółkę LumiNova AG w Szwajcarii i zaczęła produkować farby luminescencyjne o nazwie Super-LumiNova. Chociaż większość zegarków lotniczych wykorzystuje Super-LumiNovę zgodnie z pierwotną tradycją, a więc na indeksach tarczy i na wskazówkach, jest też znacznie mniejsza liczba modeli, które odwracają ten układ i stanowią jego "negatyw". Super-LumiNova pokrywa w nich całą tarczę i stąd popularna nazwa anglojęzyczna takiego rozwiązania: full lume dial. Wskazówki oraz indeksy pozostają albo niepodświetlone, albo są pomalowane farbą luminescencyjną świecącą w innymi kolorze czy odcieniu, niż tarcza. Rozwiązanie takie trafiło do zegarków różnych firm, w tym Laco - m.in. do modeli Florenz i Venedig z linii Flieger Original Baumuster A (zdjęcie nr 1) oraz Baumuster B Graz i Wien z kolekcji Flieger Original Baumuster B (zdjęcie nr 2). Wszystkie trzy wskazówki i wszystkie indeksy są w nich czarne, nieświecące i bardzo wyraźnie kontrastują zarówno z bielą tarczy w dzień (zdjęcia nr 3-5), jak i z jej zielonym światłem w ciemności (zdjęcia 6-9). W październiku 2018 roku, na targach Munichtime 2018, firma Laco po raz pierwszy zaprezentowała publiczne modele Erbstück Baumuster A i B z tarczą w całości pokrytą lumą (zdjęcia 10-13). Ogłoszono, że będą dostępne wyłącznie w rozmiarze 42 mm, z mechanizmem automatycznym ETA 2824-2 lub ETA 2801, że zamówienia można składać od razu, ale dostawy rozpoczną się wczesną wiosną 2019 roku. W przeciwieństwie do modeli o tarczy czarnej, zegarki Erbstück z tarczą jasną różnią się od swych standardowo wykończonych odpowiedników nie tylko postarzanym wykończeniem i koronką na "kominku", ale i wskazówkami. W Erbstückach podświetlono je przybrudzoną lumą (zdjęcie nr 14). Tarczę postarzono na całej powierzchni, ale największą koncentrację zabrudzeń czy też plam imitowanej rdzy ulokowano na obwodzie oraz wokół otworu na oś wskazówek (zdjęcie nr 15). Nocny widok tych zegarków pokazano na zdjęciach nr 16-18. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  9. Errata: już się częściowo dowiedziałem Poniższe zdjęcie przedstawia pierwsze produkcyjne egzemplarze Erbstücków i one już mają "kominki". Firma Laco opublikowała tę fotkę 15 kwietnia 2016 roku, a więc trzy tygodnie po zakończeniu targów Baselworld 2016, na których odbyła się premiera Erbstücka. Czyli "kominki" były od samego początku elementem zegarków z postarzanym wykończeniem.
  10. Kilka zdań uzupełnienia odnośnie mojego wczorajszego wpisu o 10. jubileuszu Laco Erbstück i prezentacji prototypu na targach w Bazylei. Po wystawie Baselworld 2016 w Laco podjęto decyzję o wprowadzeniu do oferty innowacyjnego wykończenia zegarków lotniczych, które naśladuje ślady rdzy i zużycia, nadając fabrycznie nowemu czasomierzowi wyjątkowy urok historycznego egzemplarza. Nowe wykończenie do oferty firmowej trafiło w trzech wersjach, nazwanych przez producenta "poziomami postarzenia". Postarzenie cyferblatu jest dla wszystkich trzech poziomów jest identyczne - różnice tkwią w stopniu fabrycznego uszkodzenia koperty i wskazówek. Poziom pierwszy obejmuje najdelikatniejsze "ślady zużycia". Koperta ma przebarwienia imitujące korozję, ewentualne skaleczenia powierzchni metalu są nieliczne i płytkie - równie dobrze może ich nie być wcale. Indeksy na tarczy i wskazówki są wyraźnie przybrudzone, mają miejscowe plamy, zaciemnienia, wtrącenia zanieczyszczeń i wyglądają bardzo realistycznie (zdjęcia nr 1-3). Poziom drugi jest domyślnym i najpopularniejszym, prezentowanym na firmowych zdjęciach Laco. Jeżeli klient przy zamówieniu nie określi wyraźnie, że chce mieć zegarek postarzony mniej (na poziomie pierwszym) lub bardziej (na poziomie trzecim), to dostanie postarzenie klasy drugiej, czyli średnie. Tarcza i wskazówki będą identyczne, jak opisane wyżej, natomiast koperta będzie zauważalnie bardziej sfatygowana: nie tylko "skorodowana" przebarwieniami, ale i solidnie poobijana, z wyraźnymi wgnieceniami i rysami. Zamówienie innego postarzenia, niż poziom drugi, może wydłużyć czas oczekiwania (zdjęcia nr 4-6). Poziom trzeci przeznaczony jest dla klientów najbardziej ortodoksyjnych. Tarcza i koperta są takie same, jak w drugiej klasie postarzania, a dodatkowe uszkodzenia ulokowano na wskazówkach. Tutaj materiał luminescencyjny jest nie tylko przybrudzony i poplamiony, ale też wykruszony. Ma wyraźne ubytki miejscowe i może się zdarzyć, że pozostaną z niego tylko resztki w metalowych ramkach wskazówek, jak to miało miejsce na wskazówce minutowej opisanego wczoraj prototypu (zdjęcia nr 7 i 8). Trzeba też koniecznie podkreślić, że wszystkie modele Erbstück różnią się od standardowych (czyli niepostarzanych) odpowiedników nie tylko charakterystycznym wykończeniem, ale i pewną cechą konstrukcyjną - drobną, acz wyraźnie dostrzegalną już na pierwszy rzut oka. Otóż mają one koronkę na "kominku", wyraźnie wystającą, odsuniętą od koperty - łatwiejszą do operowania i trochę mniej wygodną do noszenia na nadgarstku. Porównanie koronki w modelu standardowym i Erbstück pokazuje łączone zdjęcie nr 9. Takie koronki z "kominkiem" były w drugowojennych Beobachtungsuhrach i ich replikach, później oferowanych przez Laco. Żadne inne zegarki z aktualnej oferty firmy nie mają "kominka" koronki. Warto zauważyć, że nie miał go również pokazany wyżej prototyp. "Kominek" pojawił się od razu, kiedy tylko postarzane wykończenie przyjęto do produkcji. Zdjęcie nr 10 przedstawia pierwsze gotowe do wysyłki egzemplarze Erbstücków, które już mają "kominki" - firma Laco opublikowała tę fotkę 15 kwietnia 2016 roku, a więc trzy tygodnie po zakończeniu targów Baselworld 2016, na których odbyła się premiera Erbstücka. Nie wiem natomiast, kiedy trzy różne stopnie postarzania trafiły do zegarków Erbstück - czy było to od razu po wprowadzeniu do oferty, czy dopiero za jakiś czas. Ale na pewno trzy klasy demolki były już dostępne na targach Munichtime 2016, które odbyły się w październiku 2016, a więc pół roku po premierze Erbstücka w Bazylei. Wskazówki i tarcza są ręcznie postarzane, mają więc ciemniejsze plamy i przebarwienia (zdjęcia nr 11-14). Mimo, że nie są one drastyczne, to jednak mają zauważalny wpływ na luminescencję zegarka. Fabrycznie zabrudzona SuperLuminova C3, w porównaniu do tej z modeli standardowych, świeci gorzej (łączone zdjęcie nr 15). Żaden Erbstück nie świeci w nocy jak latarka - a do takiego przyzwyczaiły nas przecież piloty marki Laco. Niemniej nawet postarzona luma jest wystarczająca, aby zagwarantować czytelność Erbstücka w ciemności. A bez tych plam, przebarwień i przybrudzeń na indeksach oraz wskazówkach całokształt wrażeń, jakie robią te zegarki, na pewno nie byłby tak spójny i kompletny. Cóż - coś za coś… Przed 10 laty paski Erbstücków były naprawdę antyczne - wykonane ze skóry pochodzącej z historycznych toreb pocztowych i wojskowych. Być może nawet tak jest i do dziś, nie wiem. Powierzchnia pasków jest miękka, trochę przypomina zamsz czy nubuk, w pobliżu nitów wytłoczone jest logo firmy - ozdobny napis "Laco". Dawniej stalowe elementy paska Erbstück nie były postarzane, dziś dostępne są w dwóch wykończeniach: zwykłym (czyli polerowanym) lub odpowiadającym wykończeniu koperty (zdjęcia nr 16-17). Zegarek był dostarczany w dwóch pudełkach: zewnętrznym z białego kartonu i wewnętrznym - pięknym, drewnianym (fornir orzechowy), z żółtobrązową wkładką o dwóch przegródkach: jedna jest na zegarek, druga na instrukcję (zdjęcia nr 18-20). Nie wiem, czy obecnie nadal tak jest, czy też zrezygnowano z tak eleganckich opakowań. Wszystkie postarzane Laco są wykańczane ręcznie, a więc różnią się miedzy sobą nawet w obrębie jednego poziomu uszkodzenia. Nie ma dwóch takich samych Erbstücków. Mogą wyglądać podobnie, ale identyczne nigdy nie będą. Każdy egzemplarz jest niepowtarzalny w swym "zniszczeniu", a to nadaje charakter i dla klientów decydujących się na "pamiątkę rodzinną" ma niebagatelne znaczenie. Dbałość o szczegóły i proces produkcyjny z ręcznym wykańczaniem wpływają na czas dostawy i - oczywiście - na koszt. Kiedy modele Erbstück wchodziły na rynek, trzeba było na nie czekać 3-4 tygodnie. Cena była wówczas prawie dwukrotnie wyższa: 850 euro kosztował standardowy Flieger Original w kopercie 42-milimetrowej, a za Erbstücka tej wielkości trzeba było zapłacić 1648 EUR. Aktualne ceny kształtują się analogicznie. Zegarek o średnicy 42 mm kosztuje obecnie 980 EUR, odpowiadający mu Erbstück - 1950 EUR. Za model standardowy w kopercie 45 mm zapłacimy 1130 euro, jego wersja postarzana to wydatek 2100 EUR. W latach 2016-2017 były też dostępne 55-milimetrowe Erbstücki, które kosztowały 4990 EUR, podczas gdy za ich niepostarzane odpowiedniki trzeba było zapłacić 2998 euro. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  11. Kartka z kalendarza - dziesięć lat Laco Erbstück Dokładnie dziesięć lat temu, 24 marca 2016 roku, w Bazylei zakończyły się trwające od 17 marca targi Baselworld 2016 - najważniejsza, cykliczna, międzynarodowa wystawa zegarków i biżuterii na świecie. Miała tam miejsce premiera prototypu nowego wykończenia zegarków firmy Laco - wykończenie to zaoferowano tylko i wyłącznie do modeli z kolekcji Original Flieger. Ale w chwili rozpoczęcia targów prototyp postarzanego wykończenia zegarków nie miał jeszcze swej nazwy, którą dziś wszyscy znamy. Projekt fabrycznego postarzania zegarków powstał ponoć w odpowiedzi na reakcje klientów, którym proponowano odrestaurowanie ich czasomierzy. Jak wiadomo - od ponad 80 lat najbardziej charakterystyczną wizytówką marki Laco są Beobachtungsuhry. Kiedy do firmowego serwisu trafiały zegarki bardzo mocno porysowane i poobijane - zawsze pytano ich właścicieli, czy chcą, żeby przy okazji serwisowania albo naprawy doprowadzić też do porządku wygląd koperty. Ale znakomita większość odmawiała. Posiadacze podniszczonych pilotów Laco twierdzili bowiem, że uszkodzenia powierzchni, zadrapania, przebarwienia i inne ślady powstałe z biegiem czasu stanowią o charakterze ich zegarków i dlatego szczególnie je cenią. Dało to do myślenia nowemu prezesowi Laco, Uwe Rückerowi. I tak narodził się pomysł, że można by sztucznie wspomóc i przyspieszyć proces starzenia się, który trwa dziesiątki lat: zrobić tak, żeby fabrycznie nowy zegarek przekształcać w "antyczną" replikę zaledwie w ciągu kilku dni pracy. Przygotowano więc prototyp zegarka Pilot Original Baumuster B, który pokazano na targach Baselworld 2016. Koperta ze stali nierdzewnej została ręcznie wykończona w taki sposób, że mimo zachowania odporności na korozję, wyglądała teraz na pordzewiałą. Pokryta patyną tarcza podkreślała efekt zużycia, indeksy świecące były przybrudzone i pożółkłe, te niepodświetlone pozostały jaśniejsze. Materiał luminescencyjny wskazówek prototypu był nierówny i popękany, ze wskazówki minutowej wykruszył się i wypadł prawie cały. Nitowany pasek wykonano z autentycznie starej skóry. Odbiór pokazanego na targach prototypu był nad wyraz pozytywny, fabryczne postarzanie od razu bardzo spodobało się potencjalnym klientom. Ale nowe wykończenie nie miało jeszcze nazwy. Zrodziła się ona, kiedy na stoisko firmy Laco w Bazylei zawitał Michael Stuffler - miłośnik pilotów, znawca zegarków niemieckich, moderator forum WUS. Spotkał się on tam z nowym prezesem Laco, Uwe Rückerem oraz paniami Dorotheą Günther (żoną poprzedniego właściciela firmy, a dziś prokurentką i osobą zajmująca się marketingiem w Laco) i Sarą Ruhmann (szefową marketingu Laco). Myśleli, myśleli, i wszyscy razem wymyślili, że postarzane zegarki powinny nazywać się "Erbstück" - czyli "pamiątka rodzinna". Bo nowy model pilota Laco Erbstück sprawiał właśnie takie wrażenie: jakby był noszonym przez kilka pokoleń znaleziskiem ze strychu. Poniżej sześć zdjęć prototypu, zaprezentowanego na targach Baseloworld 2016 - autorem pięciu pierwszych fotek jest Michael Stuffler, ostatnie pochodzi ze strony Laco.
  12. Banda oryginalnych, 55-milimetrowych B-Uhrów od wszystkich pięciu producentów: IWC, Laco, Lange, Stowa i Wempe.
  13. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

  14. Nowinka z czerwoną wskazówką - premiera była na targach Inhorgenta 2026 w Monachium, które odbyły się 20-23 lutego.
  15. Lżejszy i mniejszy - tegoroczna nowinka tytanowa od Tutimy, tylko 38,5 mm. Moim zdaniem bardzo fajny pilocik codziennego użytku
  16. "Wyprodukowany w Szwajcarii, wymyślony w Singapurze - hołd dla drugowojennych zegarków lotniczych" nr 077/100
  17. Gratulacje! 👍 Dzięki! No to kilka zdań uzupełnienia odnośnie mojego wczorajszego wpisu o 10. jubileuszu Laco Erbstück i prezentacji prototypu na targach w Bazylei. Po wystawie Baselworld 2016 w Laco podjęto decyzję o wprowadzeniu do oferty innowacyjnego wykończenia zegarków lotniczych, które naśladuje ślady rdzy i zużycia, nadając fabrycznie nowemu czasomierzowi wyjątkowy urok historycznego egzemplarza. Nowe wykończenie do oferty firmowej trafiło w trzech wersjach, nazwanych przez producenta "poziomami postarzenia". Postarzenie cyferblatu jest dla wszystkich trzech poziomów jest identyczne - różnice tkwią w stopniu fabrycznego uszkodzenia koperty i wskazówek. Poziom pierwszy obejmuje najdelikatniejsze "ślady zużycia". Koperta ma przebarwienia imitujące korozję, ewentualne skaleczenia powierzchni metalu są nieliczne i płytkie - równie dobrze może ich nie być wcale. Indeksy na tarczy i wskazówki są wyraźnie przybrudzone, mają miejscowe plamy, zaciemnienia, wtrącenia zanieczyszczeń i wyglądają bardzo realistycznie (zdjęcia nr 1-3). Poziom drugi jest domyślnym i najpopularniejszym, prezentowanym na firmowych zdjęciach Laco. Jeżeli klient przy zamówieniu nie określi wyraźnie, że chce mieć zegarek postarzony mniej (na poziomie pierwszym) lub bardziej (na poziomie trzecim), to dostanie postarzenie klasy drugiej, czyli średnie. Tarcza i wskazówki będą identyczne, jak opisane wyżej, natomiast koperta będzie zauważalnie bardziej sfatygowana: nie tylko "skorodowana" przebarwieniami, ale i solidnie poobijana, z wyraźnymi wgnieceniami i rysami. Zamówienie innego postarzenia, niż poziom drugi, może wydłużyć czas oczekiwania (zdjęcia nr 4-6). Poziom trzeci przeznaczony jest dla klientów najbardziej ortodoksyjnych. Tarcza i koperta są takie same, jak w drugiej klasie postarzania, a dodatkowe uszkodzenia ulokowano na wskazówkach. Tutaj materiał luminescencyjny jest nie tylko przybrudzony i poplamiony, ale i wykruszony. Ma wyraźne ubytki miejscowe i może się też zdarzyć, że pozostaną z niego tylko resztki w metalowych ramkach wskazówek, jak to miało miejsce na wskazówce minutowej opisanego wczoraj prototypu (zdjęcie nr 7). Trzeba też koniecznie podkreślić, że wszystkie modele Erbstück różnią się od standardowych (czyli niepostarzanych) odpowiedników nie tylko charakterystycznym wykończeniem, ale i pewną cechą konstrukcyjną - drobną, acz wyraźnie dostrzegalną już na pierwszy rzut oka. Otóż mają one koronkę na "kominku", wyraźnie wystającą, odsuniętą od koperty - łatwiejszą do operowania i trochę mniej wygodną do noszenia na nadgarstku. Porównanie koronek pokazuje łączone zdjęcie nr 8. Takie koronki z "kominkiem" były w drugowojennych Beobachtungsuhrach i ich replikach, później oferowanych przez Laco. Żadne inne zegarki z aktualnej oferty firmy nie mają "kominka" koronki. Warto zauważyć, że nie miał go również pokazany wyżej prototyp. Nie udało mi się ustalić, kiedy tenże "kominek" i trzy różne stopnie postarzania trafiły do zegarków Erbstück - czy było to od razu po wprowadzeniu do oferty, czy dopiero za jakiś czas. Ale na pewno i "kominek", i trzy klasy demolki były już dostępne na targach Munichtime 2016, które odbyły się w październiku 2016, a więc pół roku po premierze Erbstücka w Bazylei. Wskazówki i tarcza są ręcznie postarzane, mają więc ciemniejsze plamy i przebarwienia (zdjęcie nr 9). Mimo, że nie są one drastyczne, to jednak mają zauważalny wpływ na luminescencję zegarka. Fabrycznie zabrudzona SuperLuminova C3, w porównaniu do tej z modeli standardowych, świeci nieco gorzej (łączone zdjęcie nr 10). Żaden Erbstück nie świeci w nocy jak latarka - a do takiego świecenia przyzwyczaiły nas przecież piloty marki Laco. Niemniej nawet postarzona luma jest wystarczająca, aby zagwarantować czytelność Erbstücka w ciemności. A bez tych plam, przebarwień i przybrudzeń na indeksach oraz wskazówkach całokształt wrażeń, jakie robią te zegarki, na pewno nie byłby tak spójny i kompletny. Cóż - coś za coś… Przed 10 laty paski Erbstücków były naprawdę antyczne - wykonane ze skóry pochodzącej z historycznych toreb pocztowych i wojskowych. Być może nawet tak jest i do dziś, nie wiem. Powierzchnia pasków jest miękka, trochę przypomina zamsz czy nubuk, w pobliżu nitów wytłoczone jest logo firmy - ozdobny napis "Laco". Dawniej stalowe elementy paska Erbstück nie były postarzane, dziś dostępne są w dwóch wykończeniach: zwykłym (czyli polerowanym) lub odpowiadającym wykończeniu koperty (zdjęcia nr 11-12). Zegarek był dostarczany w dwóch pudełkach: zewnętrznym z białego kartonu i wewnętrznym - pięknym, drewnianym (fornir orzechowy), z żółtobrązową wkładką o dwóch przegródkach: jedna jest na zegarek, druga na instrukcję (zdjęcia nr 13-15). Nie wiem, czy obecnie nadal tak jest, czy też zrezygnowano z tak eleganckich opakowań. Ale pewnie dowiemy się tego niebawem, jak @christ0ff dostanie swój wczoraj zamówiony egzemplarz. Wszystkie postarzane Laco są wykańczane ręcznie, a więc różnią się miedzy sobą nawet w obrębie jednego poziomu uszkodzenia. Nie ma dwóch takich samych Erbstücków. Mogą wyglądać podobnie, ale identyczne nigdy nie będą. Każdy egzemplarz jest niepowtarzalny w swym "zniszczeniu", a to nadaje charakter i dla klientów decydujących się na "pamiątkę rodzinną" ma niebagatelne znaczenie. Dbałość o szczegóły i proces produkcyjny z ręcznym wykańczaniem wpływają na czas dostawy i - oczywiście - na koszt. Kiedy modele Erbstück wchodziły na rynek, trzeba było na nie czekać 3-4 tygodnie. Cena była wówczas prawie dwukrotnie wyższa: 850 euro kosztował standardowy Flieger Original w kopercie 42-milimetrowej, a za Erbstücka tej wielkości trzeba było zapłacić 1648 EUR. Aktualne ceny kształtują się analogicznie. Zegarek o średnicy 42 mm kosztuje obecnie 980 EUR, odpowiadający mu Erbstück - 1950 EUR. Za zegarek standardowy w kopercie 45 mm zapłacimy 1130 euro, jego wersja postarzana to wydatek 2100 EUR. W latach 2016-2017 były też dostępne 55-milimetrowe Erbstücki, które kosztowały 4990 EUR, podczas gdy za ich niepostarzane odpowiedniki trzeba było zapłacić 2998 euro. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  18. Dirty Harry

    Klub HERITAGE

    Kilka zdań uzupełnienia odnośnie mojego wczorajszego wpisu o 10. jubileuszu Laco Erbstück i prezentacji prototypu na targach w Bazylei. Po wystawie Baselworld 2016 podjęto decyzję o wprowadzeniu do oferty innowacyjnego wykończenia zegarków lotniczych, które naśladuje ślady rdzy i zużycia, nadając fabrycznie nowemu czasomierzowi wyjątkowy urok historycznego egzemplarza. Nowe wykończenie do oferty Laco trafiło w trzech wersjach, nazwanych przez producenta "poziomami postarzenia". Postarzenie cyferblatu jest dla wszystkich trzech poziomów jest identyczne - różnice tkwią w stopniu fabrycznego uszkodzenia koperty i wskazówek. Poziom pierwszy obejmuje najdelikatniejsze "ślady zużycia". Koperta ma przebarwienia imitujące korozję, ewentualne skaleczenia powierzchni metalu są nieliczne i płytkie - równie dobrze może ich nie być wcale. Indeksy na tarczy i wskazówki są wyraźnie przybrudzone, mają miejscowe plamy, zaciemnienia, wtrącenia zanieczyszczeń i wyglądają bardzo realistycznie (zdjęcia nr 1-3). Poziom drugi jest domyślnym i najpopularniejszym, prezentowanym na firmowych zdjęciach Laco. Jeżeli klient przy zamówieniu nie określi wyraźnie, że chce mieć zegarek postarzony mniej (na poziomie pierwszym) lub bardziej (na poziomie trzecim), to dostanie postarzenie klasy drugiej, czyli średnie. Tarcza i wskazówki będą identyczne, jak opisane wyżej, natomiast koperta będzie bardziej sfatygowana: nie tylko "skorodowana" przebarwieniami, ale solidnie poobijana, z wyraźnymi wgnieceniami i rysami. Zamówienie innego postarzenia, niż poziom drugi, może wydłużyć czas oczekiwania (zdjęcia nr 4-6). Poziom trzeci przeznaczony jest dla klientów najbardziej ortodoksyjnych. Tarcza i koperta są takie same, jak w drugiej klasie postarzania, a dodatkowe uszkodzenia ulokowano na wskazówkach. Tutaj materiał luminescencyjny jest nie tylko przybrudzony i poplamiony, ale i wybrakowany, czyli powykruszany (zdjęcie nr 7). Ma wyraźne ubytki miejscowe i może się zdarzyć, że pozostaną z niego tylko resztki w metalowych ramkach wskazówek, jak to miało miejsce na wskazówce minutowej opisanego wczoraj prototypu. Trzeba też koniecznie podkreślić, że wszystkie modele Erbstück różnią się od standardowych (czyli niepostarzanych) odpowiedników nie tylko wykończeniem, ale i pewną cechą konstrukcyjną - drobną, acz wyraźnie dostrzegalną już na pierwszy rzut oka. Otóż mają one koronkę na "kominku", wyraźnie wystającą, odsuniętą od koperty - łatwiejszą do operowania i trochę mniej wygodną do noszenia na nadgarstku (łączone zdjęcie nr 8). Takie koronki były w drugowojennych Beobachtungsuhrach i ich replikach, później oferowanych przez Laco - zainteresowanych 55-milimetrowymi replikami Laco odsyłam na str. 27, 33, 36, 39, 40, 44 i 48 naszego Klubu Heritage. Żadne inne zegarki z aktualnej oferty Laco nie mają "kominka" koronki, nie miał go również pokazany wyżej prototyp. Nie udało mi się ustalić, kiedy tenże "kominek" i trzy różne stopnie postarzania trafiły do zegarków Erbstück - czy było to od razu po wprowadzeniu do oferty, czy dopiero za jakiś czas. Ale na pewno i "kominek", i trzy klasy demolki były już dostępne na targach Munichtime 2016, które odbyły się w październiku 2016, a więc pół roku po premierze Erbstücka w Bazylei. Wskazówki i tarcza są ręcznie postarzane, mają więc ciemniejsze plamy i przebarwienia (zdjęcie nr 9). Mimo, że nie są one drastyczne, to jednak mają zauważalny wpływ na luminescencję zegarka. Fabrycznie zabrudzona SuperLuminova C3, w porównaniu do tej z modeli standardowych, świeci nieco gorzej (łączone zdjęcie nr 10). Żaden Erbstück nie świeci w nocy jak latarka - a do takiego świecenia przyzwyczaiły nas przecież piloty marki Laco. Niemniej nawet postarzona luma jest wystarczająca, aby zagwarantować czytelność Erbstücka w ciemności. A bez tych plam, przebarwień i przybrudzeń na indeksach oraz wskazówkach całokształt wrażeń, jakie robią te zegarki, na pewno nie byłby tak spójny i kompletny. Cóż - coś za coś… Przed 10 laty paski Erbstücków były naprawdę antyczne - wykonane ze skóry pochodzącej z historycznych toreb pocztowych i wojskowych. Być może nawet tak jest i do dziś, nie wiem. Powierzchnia współczesnych pasków jest miękka, przypomina zamsz czy nubuk, w pobliżu nitów wytłoczone jest logo firmy - ozdobny napis "Laco". Dawniej błyszczące elementy ze stali nierdzewnej (sprzączka, metalowe szlufki) nie były postarzane, dziś dostępne są w dwóch wykończeniach: zwykłym lub odpowiadającym wykończeniu koperty (zdjęcia nr 11-12). Zegarek był dostarczany jest w dwóch pudełkach: zewnętrznym z białego kartonu i wewnętrznym – pięknym, drewnianym (fornir orzechowy), z żółtobrązową wkładką o dwóch przegródkach: jedną na zegarek, drugą na instrukcję (zdjęcia nr 13-15). Nie wiem, czy obecnie nadal tak jest, czy też zrezygnowano z tak eleganckich opakowań. Wszystkie postarzane Laco są wykańczane ręcznie, a więc różnią się miedzy sobą nawet w obrębie jednego poziomu uszkodzenia i to jest kluczowe - nie ma dwóch takich samych Erbstücków. Mogą wyglądać podobnie, ale identyczne nigdy nie będą. Każdy egzemplarz jest niepowtarzalny w swym "zniszczeniu", a to nadaje charakter i dla klientów decydujących się na "pamiątkę rodzinną" ma niebagatelne znaczenie. Dbałość o szczegóły i proces produkcyjny z ręcznym wykańczaniem wpływają na czas dostawy i - oczywiście - na koszt. Kiedy modele Erbstück wchodziły na rynek, trzeba było na nie czekać 3-4 tygodnie. Cena była wówczas prawie dwukrotnie wyższa: 850 euro kosztował standardowy Flieger Original w kopercie 42-milimetrowej, a za Erbstücka trzeba było zapłacić 1648 EUR. Dzisiaj Laco o średnicy 42 mm kosztuje 980 EUR, odpowiadający mu Erbstück - 1950 EUR. Za zegarek standardowy w kopercie 45 mm zapłacimy 1130 euro, jego wersja postarzana to wydatek 2100 EUR. W latach 2016-2017 były też dostępne 55-milimetrowe Erbstücki, które kosztowały 4990 EUR, podczas gdy za ich standardowe odpowiedniki trzeba było zapłacić 2998 euro. Dziękuję bardzo za przeczytanie
  19. Kartka z kalendarza - dziesięć lat Laco Erbstück Dokładnie dziesięć lat temu, 17 marca 2016 roku, w Bazylei rozpoczęły się targi Baselworld 2016 - najważniejsza, cykliczna, międzynarodowa wystawa zegarków i biżuterii na świecie. Miała tam miejsce premiera prototypu nowego wykończenia zegarków firmay Laco - wykończenie to zaoferowano tylko i wyłącznie do modeli z kolekcji Original Flieger. Ale w chwili rozpoczęcia targów prototyp postarzanego wykończenia zegarków nie miał jeszcze swej nazwy, którą dziś wszyscy znamy. Projekt fabrycznego postarzania zegarków powstał w odpowiedzi na reakcje klientów, którym proponowano odrestaurowanie ich czasomierzy. Jak wiadomo - od ponad 80 lat najbardziej charakterystyczną wizytówką marki Laco są Beobachtungsuhry. Kiedy do firmowego serwisu trafiały zegarki bardzo mocno porysowane i poobijane - zawsze pytano ich właścicieli, czy chcą, żeby przy okazji serwisowania albo naprawy doprowadzić też do porządku wygląd koperty. Ale znakomita większość odmawiała. Posiadacze podniszczonych pilotów Laco twierdzili bowiem, że uszkodzenia powierzchni, zadrapania, przebarwienia i inne ślady powstałe z biegiem czasu stanowią o charakterze ich zegarków i dlatego szczególnie je cenią. Dało to do myślenia nowemu prezesowi Laco, Uwe Rückerowi. I tak narodził się pomysł, że można by sztucznie wspomóc i przyspieszyć proces starzenia się, który trwa dziesiątki lat: zrobić tak, żeby fabrycznie nowy zegarek przekształcać w "antyczną" replikę zaledwie w ciągu kilku dni pracy. Przygotowano więc prototyp zegarka Pilot Original Baumuster B, który pokazano na targach Baselworld 2016. Koperta ze stali nierdzewnej została ręcznie wykończona w taki sposób, że mimo zachowania odporności na korozję, wyglądała teraz na pordzewiałą. Pokryta patyną tarcza podkreślała efekt zużycia, indeksy świecące były przybrudzone i pożółkłe, te niepodświetlone pozostały jaśniejsze. Materiał luminescencyjny wskazówek prototypu był nierówny i popękany, ze wskazówki minutowej wykruszył się i wypadł prawie cały. Nitowany pasek wykonano z autentycznie starej skóry. Odbiór pokazanego na targach prototypu był nad wyraz pozytywny, fabryczne postarzanie od razu bardzo spodobało się potencjalnym klientom. Ale nowe wykończenie nie miało jeszcze nazwy. Zrodziła się ona, kiedy na stoisko firmy Laco w Bazylei zawitał Michael Stuffler - miłośnik pilotów, znawca zegarków niemieckich, moderator forum WUS. Spotkał się on tam z nowym prezesem Laco, Uwe Rückerem oraz paniami Dorotheą Günther (żoną poprzedniego właściciela firmy, a dziś prokurentką i osobą zajmująca się marketingiem w Laco) i Sarą Ruhmann (szefową marketingu Laco). Myśleli, myśleli, i wszyscy razem wymyślili, że postarzane zegarki powinny nazywać się "Erbstück" - czyli "pamiątka rodzinna". Bo nowy model pilota Laco Erbstück sprawiał właśnie takie wrażenie: jakby był noszonym przez kilka pokoleń znaleziskiem ze strychu. Poniżej kilka zdjęć zaprezentowanego 10 lat temu prototypu, który na targach Baseloworld 2016 obfotografował Michael Stuffler.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.