Mój tata miał takiego Citroena (C5) od nowości, z identycznym silnikiem i zawieszeniem, odziedziczyłem go w spadku 11 lat temu i trochę pojeździłem, zanim sprzedałem. Niestety nie miałem miłych wrażeń, pneumatyka psuła się na okrągło, stuki w przednim zawieszeniu naprawiał chyba z 5 razy, na szczęście na gwarancji. Fotel miał luzy na prowadnicach i w serwisie nie byli w stanie tego naprawić - stuk - puk przy każdym przyśpieszaniu i hamowaniu. Zawieszenie może wygodne, ale nie dające kompletnie żadnej informacji o drodze, czułem się jak w symulatorze jazdy, w dodatku bujało jak autobusie. Jedynie silnik robił dobre wrażenie, moc i moment rewelacyjne. Ja w tym czasie jeździłem Audi A6 2,8 i kompletnie nie było porównania, 3 klasy różnicy pod każdym względem. Pozdrawiam