Mam mieszane uczucia. Moim zdaniem zegary wieżowe powinny zostać na wieżach, konserwowane i z napędami przystosowanymi do pracy nie wymagającej codziennej obsługi. Tu się nie odkrywa Ameryki, rozwiązania stoją w kącie i wywieszają różowe języczki. Stosuje się je rutynowo na całym świecie. Ale oczywiście nie ma na to w Polsce dzisiejszej pieniędzy. Może dla większości ludzi łatwiej wziąć się za czystą robotę, niż rywalizować w walce o fundusze z kolejnymi muzeami w świątyniach? Z Opatrznością się nie wygrywa. Z drugiej strony- część budowli się rozsypuje z braku jakichkolwiek działań konserwatorskich, a mechanizmy trafiają na złomowisko za kilka flaszek. No to może te niemożliwe do uratowania gdzieś zebrać i otoczyć opieką? Tylko, jeżeli będzie to partyzantka, a nie systemowe rozwiązanie, to wszystko zawiśnie na jednym pasjonacie- amatorze i zaangażowanym burmistrzu, aktualnie urzędującym. Jaka będzie przyszłość zbioru takich mechanizmów, gdy z dowolnych przyczyn zabraknie energii któregokolwiek z nich? Za długo obserwuję świat szeroko pojętych "antyków", by być dobrej myśli... Nie chcę marudzić, działania na rzecz lokalnej społeczności i ratowanie niszczonych bezpowrotnie zabytków, to zajęcie godne najwyższej pochwały i poparcia. Lecz zdanie z artykułu o ściągnięciu zegara ze szkoły i żywe zainteresowanie innymi- z okolicznych wież kościelnych, troszkę mnie mrozi. Bo jak na początku napisałem: moim zdaniem, miejsce zegara wieżowego jest na wieży, nie w muzeum, choćby najlepszym. W muzeum leżą martwe i wyrwane z kontekstu, podobne silnikom samochodowym, ułożonym na półkach... Pytasz co sądzę, więc tak właśnie sądzę, ale nie ma tu prostych racji. IMO najlepiej by było otoczyć opieką okoliczne czasomierze, nawiązać współpracę z fachowcami, nauczyć się pozyskiwać fundusze, stworzyć system ratowania zabytków techniki... Do tego jednak potrzeba chyba współczesnego Dżyngis- Chana z Alibabą. Zegarowy samouk, wespół z kadencyjnym burmistrzem raczej nie poradzą. Być może nie mam racji, koledzy siedzący w temacie pewnie mnie poprawią, nie znam dobrze sytuacji w tym konkretnym obszarze. Proszę o potraktowanie mojego posta, jako próbę luźnej rozmowy. Z założenia nie miał być za, czy przeciw.