Jakby P. nie przypomniał sobie, że już taki był (na początku tego tematu ), to bym nie wiedział gdzie o konsultacje poprosić . A tak- mam komu dziękować . Zegar już spakowałem, ale wyjmę jak przestanie padać i zrobię plecy. Na dole nie ma śladów po wychylniku, u góry wkręty mocujące wieszak przelazły na wylot i pięknie odłupały fornir. To już chyba trzeci egzemplarz z podobną przypadłością. Pewnie wymieniali obluzowane wkręty na większe, ale nie przewidzieli, że są dłuższe... Edit: coś popstrykałem, deska pleców nie leży w podciętych bokach, tylko jest zmontowana jak pudło, trzyma się na wpustach i klejeniu chyba. Metalowy wieszak wymieniony. Na brodzie napis ołówkiem, ale nie mogę odcyfrować... Elsizlow? Ebsizlow? Cholera wi. Pęknięcie wzdłuż od dołu. Decha pleców jest bardzo masywna, ma 11- 12 mm grubości. Szyby obsadzane pionowo listwami, poziomo na jasny kit.