Może ja jeszczę wtrącę bo kleiłem klejem kostnym, dziadek mnie nauczył, stawiamy garnuszek na kuchni, wstawiamy puszkę, wsypujemy klej kostny do puszki ale nie od razu pół puszki kleju tylko 2-3 łyżki, wlewamy do puszki wodę aale! jak chcemy by klej był mocniejszy to mniej wody wlewamy do puszeczki, mniej więcej 4-5 łyzek wody, jak jest bardzo gęsty to dolewamy odrobinę wody, następnie wlewamy wodę do garnka ale nie od razu pół garnka tylko 1/3 i włączamy kuchenkę na mały gaz bo klej potrzebuje czasu by się całkowicie wszystek rozpuścił, i tu uwaga klej jak zacznie się rozpuszczać z małymi przerwami mieszamy patyczkiem by w całości się rozpuścił, i najważniejsze NIGDY NIE DOPUSZCZAMY BY KLEJ ZACZĄŁ SIĘ GOTOWAĆ bo traci właściwości, krótko mówiąc tak jak z żelatyną w kuchni nie możemy doprowadzić do wżenia bo nie ściśnie. Jeszcze dodam że klejenie klejem kostnym należy przeprowadzać dość szybko by kleić gorącym klejem! letni czy zimny klej nie będzie trzymał. Po zakończeniu prac klej może zostać w puszeczce i za jakiś czas zgęstnieje na kość, i jak za jakiś czas będziemy chcieli z niego skorzystać to wystarczy dodać troszkę wody i dalej jak pisałem wyżej, oczywiście klej po odłożeniu musi być przechowywany w suchym miejscu czy w postaci perełek czy w puszce bo spleśnieje. Jeszcze ważna rzecz, kleju nie dajemy w nadmiarze przy klejeniu np sterczynek, ponieważ klej może wypchnąć sterczynkę z otworu, przy innych pracach dajemy tyle kleju by wypłynął ściskamy klajcugą i szybko wycieramy nadmiar kleju wilgotną ściereczką.