Jeżeli Cię uraziłem, to najmocniej przepraszam. Twój wpis odebrałem jako podśmiechujki z bawarskiej myśli technicznej i odpisałem w takim właśnie tonie, naprawdę nie było moją intencją naigrywanie się z Twojego pomysłu. Jako były odpalający na kija włoskie tylnonapędowe coupe (czyli F126p z przetartą linką rozrusznika) wiem, że potrzeba bywa matką wynalazku, więc powinienem był być delikatniejszy w formie.
A przy okazji: na jakim odcinku podsypujesz piasek, tylko pod koło by złapało czy jakoś dłużej by "rozpędzić" ?
Przypomniało mi się moje nieskromne poczucie dumy i wyższości, gdy jakieś 16-17 lat temu wyjeżdżałem Imprezą 4WD z zaśnieżonego parkingu - moje największe osiągnięcie offroadowe. Ale też i porażka, gdy 30 lat temu zakopałem się cinquecento sporting na plaży w Ustce, wjazd bezpośrednio pod latarnią morską koło portu 🙂. Ech, kombatanckie wspomnienia ... Teraz w ośmiolatce na moich kolanach zaszczepiam na pustym parkingu bakcyla do kiery ...