Chyba muszę uderzyć się w piersi bo już spisałem go na straty jeśli chodzi o F1, bardzo miałem mu za złe ten bezsensowny wypadek i jestem przekonany że gdyby wtedy był rozsądniejszy to dzisiaj mógłby już - jak Rosberg - kończyć karierę z tytułem mistrza w kieszeni, i to może niejednym zamiast teraz ścigać się z gimnazjalistami. Ale że facet z niesprawną ręką, po 6 latach przerwy, w nie najlepszym w tym sezonie bolidzie będzie w stanie tak jeździć.....strach pomyśleć co może zrobić w normalnym sezonie, w topowym aucie. Szacun Robert, naprawdę, jesteś wielki.