Tego co chcesz nie ma sensu dodatkowo polecać, co najwyżej namawiałbym żeby szybciej sięgnąć po "Tajemnicę Brokeback Mountain" i "Fatalne zauroczenie" bo to genialne filmy, zwłaszcza ten pierwszy, zaczynając od zdjęć.
Z grupy "mogę" - "Braveheart" to doskonała produkcja, zasłużone Oscary, "Pogromcy duchów" ( pierwsza część ) i pierwszy "Mad Max" też nie rozczarują chyba że masz 14 lat.
"Gwiezdne Wojny" proponuję zakończyć na klasycznej trylogii IV-VI i w żadnym wypadku nie sięgać po rozliczne prequele, sequele, spin-offy i seriale nie wspominając już o innych formach rozszerzonego uniwersum bo można się tylko pochorować. Jedyne co jeszcze jako tako trzyma poziom to "Rogue One".
Z kolei z tego co nie chcesz - tu jest ciekawiej:
- Bondy to specyficzny świat z mocnym przymrużeniem oka i jeśli przyjąć taką konwencję to są naprawdę fajną rozrywką, nie mówiąc o tym że to już jakiś element światowej popkultury. Paradoksalnie raczej przedcraigowe bo przy całej mojej sympatii do tych ostatnich to te wcześniejsze - z Connerym, Moorem i Brosnanem - mają ten specyficzny kiczowato-żartobliwy klimat którego pozbawiono filmy z Craigiem robiąc z nich solidne, wysokobudżetowe ale bardziej zwykłe sensacje.
- Mission Impossible to jest kawał dobrego kina na naprawdę wysokim poziomie, szkoda nie zobaczyć. Są takie momenty że miło jest zarzucić coś nieintelektualnego - ba, są takie że Martwica Mózgu jest najlepszym daniem na wieczór. MI to solidna, świetnie zrobiona i podana sensacja, ja zatrzymałem się na kapitalnym Rogue Nation ale podejrzewam że w przeciwieństwie do Rambo czy F&F tutaj wszystkie sequele trzymają poziom.
"Avatar" tylko dla efektów i tylko w kinie, fabuła jest nieistotna - wręcz denna - ale dobre 3D robi całą robotę i wrażenie.